Ukraińskie start-upy szukają wsparcia na Zachodzie

opublikowano: 20-10-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Po wybuchu wojny międzynarodowi inwestorzy i podmioty z sektora startupowego szybko wyciągnęli pomocną dłoń do technologicznych spółek zza wschodniej granicy. Dziś jest szansa na zacieśnienie współpracy także z polskim sektorem VC.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak radzą sobie ukraińscy przedsiębiorcy technologiczni w ekstremalnie trudnych, wojennych warunkach
  • czy stracili zaufanie zagranicznych inwestorów
  • z jakich powodów Ukraina swoje pierwsze jednorożce wyhodowała znacznie wcześniej niż Polska
  • w jakich obszarach Polska współpracuje i pomaga ukraińskim startupom przetrwać najtrudniejszy czas i utrzymać firmy technologiczne na rynku

Wybuch pierwszych bomb w Ukrainie zmusił firmy, w tym technologiczne start-upy, do podjęcia natychmiastowych decyzji. Część firm z rejonów bezpośrednich walk została zmuszona do zamknięcia działalności, część zdecydowała się przenieść aktywność operacyjną do bezpieczniejszej zachodniej części kraju lub przynajmniej częściowo relokować członków zespołu za granicę. Sytuacja poszczególnych firm zależała jednak od rodzaju usług i produktów, na jakich opierały działalność. Najłatwiej przenieść biznes i kontynuować go choćby w pewnym tylko zakresie było firmom technologicznym bazującym na narzędziach chmurowych czy internecie. Najszybciej do operacyjnej sprawności wróciły firmy, zwłaszcza start-upy, które już miały inwestorów za granicą. Ze względu na realizację rund inwestycyjnych na zachodzie Europy czy w USA wiele z nich od dawna miało już zarejestrowaną spółkę poza Ukrainą.

Wywołana ekstremalną sytuacją zacieśniona kooperacja może przyspieszyć transfer technologii w przyszłości. Z korzyścią dla innych państw, bo to w Ukrainie zrodziło się więcej jednorożców niż np. w Polsce.

Wsparcie największych

Jeszcze w marcu 2022 r., czyli niedługo po wybuchu wojny w Ukrainie, Google for Startups ogłosił uruchomienie międzynarodowego funduszu — Google for Startups Ukraine Support Fund. Ukraińskim firmom technologicznym, które w chwili rosyjskiej agresji wciąż pozostawały na terenie swojego kraju, a ich działalność najmocniej była narażona na zniszczenia wojenne, zaoferował 5 mln USD. Fundusz jest w dużej mierze obsługiwany przez polski akcelerator Huge Thing i warszawski kampus Google for Startups.

Cena przetrwania:
Cena przetrwania:
Michał Kramarz, dyrektor Google for Startups na Europę Środkowo-Wschodnią, podkreśla, że technologiczne spółki z Ukrainy cały czas potrzebują wsparcia, by utrzymać się na rynku i przetrwać najtrudniejszy dla nich czas.
Zawadka

Do tej pory zostały wybrane 33 spółki z Ukrainy, które dostały dotację do 100 tys. USD, kredyty Google Cloud oraz wsparcie merytoryczne mające ułatwić prowadzenie biznesu w trudnych warunkach i utrzymanie firm na rynku. Pomoc otrzymały m.in. Zeely (rozwija narzędzia marketingowe zwiększające przychody małych firm), Liki24 (poszerza dostępność produktów farmaceutycznych dla klientów, aptek, producentów i ubezpieczycieli), Choizy (wideoaplikacja dla doradztwa zawodowego). Lista kolejnych firm zakwalifikowanych do Google for Startups Ukraine Support Fund zostanie ogłoszona niebawem.

— Z naszych szacunków wynika, że w chwili wybuchu wojny w Ukrainie działało 3-4 tys. start-upów. Do naszego funduszu zaaplikowało ponad 1,5 tys. Ze względu na tak duże zainteresowanie zdecydowaliśmy się na rozłożenie rekrutacji na etapy — mówi Michał Kramarz, dyrektor Google for Startups na Europę Środkowo-Wschodnią.

Jego zdaniem ukraińscy przedsiębiorcy technologiczni radzą sobie z prowadzeniem biznesu w wojennej rzeczywistości, ich firmy w większości nadal skutecznie się rozwijają. Spółki zakwalifikowane do programu wsparcia pracują po części z Ukrainy, po części z warszawskiego kampusu Google for Startups, rozlokowały pracowników także w innych krajach Europy.

— Pandemia nauczyła wszystkich pracy zdalnej, co w obecnej sytuacji firm z Ukrainy jest bardzo pomocne. Start-upy cechuje ponadto duża zwinność działania, przedsiębiorcy są otwarci na szybką zmianę strategii, potrafią dopasować się do specyfiki nowych rynków i do potrzeb nowych klientów. Choć oczywiście start na zagranicznym rynku wymaga czasu, w tym na zbudowanie sieci kontaktów z partnerami i zdobycie klientów — mówi Michał Kramarz, dodając, że wprawdzie Polska dla ukraińskich start-upów nie jest kierunkiem pierwszego wyboru, to może być przystankiem w drodze na Zachód.

Przestrzeń do działania

Poza kampusem Google for Startups miejsce do pracy dla ukraińskich przedsiębiorców pojawiło się także w innych punktach stolicy. Na początku września w ramach Polish-Ukrainian Startup Bridge (PUSB) w Warszawie otwarty został cowork dla wybranych ukraińskich start-upów, które zmuszone zostały do relokacji części zespołów lub całych firm za granicę. W coworku otrzymują miejsce do pracy i spotkań biznesowych, a także możliwość prowadzenia działań networkingowych.

Projekt PUSB jest prowadzony od 2018 r. przez Fundację Fundusz Współpracy działającą we współpracy z Ministerstwem Funduszy i Polityki Regionalnej (w ramach programu Polska Pomoc Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP). Jej zadaniem jest budowanie i zacieśnianie relacji między polskim i ukraińskim środowiskiem technologicznym oraz budowanie systemu wsparcia dla rozwoju innowacji.

— W Ukrainie jest dobrze rozwinięty system edukacji technicznej i ścisłej, dzięki czemu działa tam wielu świetnych inżynierów. Kraj ten ma ponadto wieloletnie doświadczenie w budowaniu nowych technologii np. w sektorach lotniczym czy kosmicznym, w Polsce kształtuje się ono zaledwie od kilkunastu lat — podkreśla Łukasz Wawak, kierownik projektu Polish-Ukrainian Startup Bridge.

Podkreśla, że Ukraina ma dość mały rynek wewnętrzny, zwłaszcza w zakresie świadczenia usług IT. Firmy już na wczesnym etapie rozwoju muszą więc szukać nabywców wśród klientów zagranicznych. Z zachodnimi spółkami mogą jednak konkurować nie tylko jakością, ale także ceną usług. To przyspiesza ich międzynarodowe skalowanie. W efekcie Ukraina ma np. więcej jednorożców niż Polska.

— Obecnie ukraińskim start-upom nie jest łatwo prowadzić biznes i rozwijać nowe technologie. Z powodu wojny wiele zostało zmuszonych do zawieszenia działalności, zwłaszcza gdy biznes był bezpośrednio związany z lokalnym rynkiem i funkcjonował w modelu B2B, obsługując tamtejsze firmy — mówi Łukasz Wawak.

W poszukiwaniu inwestorów

Mykola Mykhaylov, wiceprezes ds. rozwoju w PeopleForce, przypomina jednak, że wprawdzie ukraińscy przedsiębiorcy technologiczni mają możliwość relokowania biznesów, to są one ograniczone np. zasadami związanymi z opuszczaniem kraju przez mężczyzn. W wielu przypadkach założyciele firm pozostali więc w kraju, a w bezpieczne miejsce przenieśli tylko część zespołów. Ułatwieniem były wypracowane wcześniej relacje z inwestorami z zagranicy.

— Dla ukraińskich firm priorytetem jest więc zweryfikowanie biznesu na zagranicznych rynkach i udowodnienie inwestorom, że mimo ekstremalnie trudnej sytuacji dalszy rozwój ich przedsięwzięć jest możliwy. Tylko w ten sposób mogą nadal utrzymać zainteresowanie zagranicznych funduszy i mieć szansę na kapitał w niedalekiej przyszłości, choć oczywiście poziom zaufania zachodnich inwestorów po wybuchu wojny nieco się zmniejszył — mówi Mykola Mykhaylov.

Jego zdaniem Polska jest jednym z krajów, do którego będą przyjeżdżać przedsiębiorcy i szukać wsparcia. Wprawdzie wcześniej chętniej wybierali inne kraje na miejsce rejestracji biznesu, to dziś jest szansa na zacieśnienie współpracy także z polskim sektorem venture capital.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane