Uleczyć mają puste trybuny

Jacek Zalewski
opublikowano: 05-05-2011, 00:00

Podczas wizyty na Stadionie Narodowym w Warszawie szwedzcy biznesmeni z ekipy towarzyszącej królowi Karolowi XVI Gustawowi interesowali się m.in. finansowaniem obiektu po jego uruchomieniu. Dowiedzieli się, że rocznie odbywać się będzie około dziesięciu imprez na trybunach, ale głównym źródłem przychodów powinny być organizowane codziennie mniejsze imprezy korporacyjne oraz działalność centrum kongresowego.

Druga część biznesplanu wydaje się bardziej realna niż pierwsza. Wśród imprez dużych teoretycznie planuje się kilka spotkań piłkarskich, nie tylko reprezentacji. Od przyszłego roku właśnie na Stadionie Narodowym odbywał się będzie finał Pucharu Polski. Ale po wtorkowym meczu Legii z Lechem w Bydgoszczy aż strach myśleć o losach wspaniałego obiektu, który z każdym dniem coraz wyraźniej nabiera biało-czerwonych kształtów, co widzimy z redakcyjnych okien. Żelbetowych trybun bandy szalikowców nie tkną, ale krzesełka będą fruwać niczym pociski.

Po bydgoskim skandalu premier Donald Tusk zapowiedział, że najszybszym środkiem zwalczania band kiboli będzie rozgrywanie meczów bez publiczności, jeśli tylko policja uzna, że ryzyko jest zbyt duże. Biorąc pod uwagę, że mamy ekstraklasę kibolskiej nienawiści wszystkich ze wszystkimi, ciężko będzie znaleźć... jakikolwiek mecz,

na który bez ryzyka można wpuścić publiczność. Na przykład

Legia Warszawa w ogóle nie będzie miała z kim zagrać, bo jej przyjacielskie spotkania z, powiedzmy, Pogonią Szczecin czy Zagłębiem Sosnowiec to na razie tylko historia...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy