Unia sama tworzy sobie kłopoty z biopaliwem

Materiał partnera
aktualizacja: 12-04-2018, 09:49

Problem z niższymi cenami od producentów z innych części świata oraz szkodliwe — zdaniem unijnych producentów — decyzje Brukseli. To główne bolączki branży biopaliw w Europie.

W połowie marca agencja Reutera podała, że rosnący import biodiesla z Argentyny i spodziewany wzrost dostaw z Indonezji zagrażają unijnej produkcji biopaliwa. Te dwa kraje wygrały bowiem spory w sprawach o wysokość dodatkowych ceł nakładanych od 2013 r. na argentyńskie biopaliwa z soi oraz indonezyjskie biopaliwa z oleju palmowego. Światowa Organizacja Handlu (WTO) orzekła, że Unia Europejska będzie musiała odstąpić od tymczasowych ceł antydumpingowych, nałożonych na indonezyjski i argentyński biodiesel. W efekcie możemy mieć do czynienia z zalaniem unijnego rynku biokomponentami paliwowymi z tych państw.

Strzał we własne biopaliwo
Na tym nie kończą się problemy europejskich producentów biopaliw. W styczniu tego roku Parlament Europejski zdecydował bowiem o ograniczeniu do 7 proc. udziału biopaliw tradycyjnych (I generacji), dzięki którym kraje mogą wypełnić nakaz stosowania w transporcie 10 proc. energii ze źródeł odnawialnych. W ten sposób Unia chce ograniczyć ryzyko wzrostu emisji CO2 wynikające z rozszerzania się obszaru gruntów przeznaczonych na biopaliwa konwencjonalne zamiast na żywność. Ponadto biodiesel z żywności w UE generuje o 80 proc. więcej emisji CO2 niż klasyczny olej napędowy, który ma zastępować. Takie dane przedstawiła europejska organizacja ekologiczna Transport & Environment (T&E), dodając, że obecnie większość biopaliw stosowanych w UE zwiększa, zamiast zmniejszać, emisję CO2.
Dla producentów decyzja PE oznacza konieczność inwestowania w nowe technologie produkcji biokomponentów, a więc przynajmniej drugiej generacji, uzyskiwanych z niejadalnych części roślin, czyli odpadów. Wratislavia-Biodesel rozpoczęła już budowę wytwórni estrów drugiej generacji.
— Inwestycja w wytwórnię estrów metylowych jest już w toku, wydatkowaliśmy na nią około 8 mln zł z własnych pieniędzy. Chcielibyśmy większą część tej inwestycji skończyć w przyszłym roku, tak żeby już przynosiła nam przychody. Dzięki temu nie będziemy musieli pracować tylko na olejach roślinnych, tak jak dotychczas, będziemy mogli stosować inny wsad — mówi Grzegorz Ślak, prezes Wratislavia Biodesel.
Przeciwko działaniom unijnych decydentów protestuje europejskie stowarzyszenie rolników Copa — Cogeca. Twierdzi ono, że należy zachować główne źródło produkcji paszy proteinowej, jakim są biopaliwa. Karma dla zwierząt jest ich produktem ubocznym. Stowarzyszenie ocenia, że rozwój nowych sposobów uzyskiwania biopaliw jest tak samo niezbędny jak kontynuacja produkcji biopaliw konwencjonalnych po roku 2020. Dlatego konieczne jest utrzymanie do 2030 r. maksymalnego udziału biopaliw wytwarzanych z roślin żywnościowych na poziomie 7 proc

Postulaty unijnych rolników
Dietrich Klein, przewodniczący grupy roboczej CopaCogeca, ocenia, że nadal przynajmniej 80 proc. nowych pojazdów sprzedawanych w Europie będzie wyposażonych w silnik spalinowy, dlatego też UE będzie potrzebować paliw płynnych w transporcie po 2020 r.
— Usunięcie zrównoważonych biopaliw wytwarzanych z upraw w 2030 r. byłoby więc nierealne i zagroziłoby stopniowemu wprowadzaniu mniej emisyjnych pojazdów lub pojazdów o zerowych emisjach. Zyskałyby na tym jedynie paliwa kopalne, mniej przyjazne dla środowiska — stwierdził Dietrich Klein na spotkaniu stowarzyszenia w styczniu tego roku.
Przedstawiciele CopaCogeca podkreślają, że na 1 litr bioetanolu wyprodukowanego w UE, uzyskuje się między 1 a 1,2 kg resztek przeznaczonych na żywienie zwierząt. Takie pozostałości, o wysokiej zawartości białek, pochodzące z produkcji biopaliw pierwszej generacji, w UE umożliwiają dziś zastąpienie soi z upraw na obszarze od 4 do 5 milionów hektarów. Produkcja biopaliw w UE przyczyniłaby się do redukcji nie tylko powierzchni niezbędnej dla upraw przeznaczonych głównie na produkcję pasz zwierzęcych w krajach trzecich, ale łagodziłaby skalę zjawiska pośredniej zmiany użytkowania gruntów wywołanego przez import soi. Europejscy rolnicy zwracają też uwagę, że powierzchnia gleb wykorzystywanych do produkcji biopaliw konwencjonalnych stanowi około 2 proc. gruntów rolnych UE. Jednocześnie od 1,5 do 2 milionów hektarów gruntów ornych w UE nie jest uprawianych od czasu zakończenia obowiązkowego odłogowania ziem w roku 2009.
Rolnicy europejscy zwracają też uwagę, że 8 milionów ton oleju rzepakowego przeznaczonego na biodiesel nie ma większego wpływu na sytuację na światowym rynku olejów i tłuszczów. Można je przyrównać do rocznego wzrostu produkcji, który od co najmniej 10 lat wynosi 5 do 7 milionów ton rocznie. W roku 2010 produkcja wynosiła 175 mln ton, natomiast w 2000 roku 110 mln ton. Przewidują oni, że produkcja oleju rzepakowego osiągnie stabilną wartość 240 mln ton w roku 2020. Zwracają też uwagę, że tylko 10 mln ton zbóż z dostępnych 335 mln ton w UE zużywanych jest do produkcji bioetanolu. Gdyby jednak wcale tak nie postępowano, wytworzyłaby się nadwyżka zapasów ze względu na brak rynków zbytu na europejskie zboża.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Unia sama tworzy sobie kłopoty z biopaliwem