Uniewinnienie ws. straty 13 mln zł na opcjach walutowych

PAP
opublikowano: 16-03-2017, 11:26
aktualizacja: 16-03-2017, 11:26

B. członkowie kierownictwa Zakładów Chemicznych Rudniki zostali uniewinnieni od zarzutu niegospodarności w związku z zawieraniem transakcji dotyczących opcji walutowych, na których spółka straciła 13 mln zł. Wyrok w tej sprawie jest już prawomocny.

Orzeczenie zapadło w czwartek przed Sądem Apelacyjnym w Katowicach, który rozpoznawał apelację prokuratury od wyroku w I instancji. W październiku ubiegłego roku, w powtórzonym procesie, Sąd Okręgowy w Częstochowie uniewinnił wszystkich oskarżonych. W czwartek tamto orzeczenie zostało utrzymane w mocy.

Sędzia Arkadiusz Cichocki mówił w uzasadnieniu wyroku, że istotą tej sprawy było ustalenie, czy oskarżeni mogli przewidzieć, że zawarcie transakcji opcji walutowych może grozić wielomilionowymi stratami. Podobnie jak wcześniej sąd I instancji, także sąd apelacyjny uznał, że nie mieli takiej możliwości, bo cała sytuacja była efektem nadzwyczajnych, nieprzewidywalnych okoliczności. Ich zachowania nie można wiązać przyczynowo z powstaniem szkody, bo to zagrożenie było dla nich nierozpoznawalne – uznał sąd.

Sędzia podkreślił, że prawo karne nie może zabezpieczać przed każdym ryzykiem i wywoływać „efektu mrożącego”. „W realiach tej sprawy chodzi tak naprawdę o pryncypia, o granice swobody gospodarczej – czy menedżerowie mają zawsze działać w sposób zachowawczy, czy jakieś rozsądnie skalkulowane ryzyko nie jest wliczone w działalność gospodarczą. To jest istotą działalności gospodarczej, że jest ona podejmowana w warunkach ryzyka” - powiedział sędzia.

fot. fotolia.pl

W pierwszym procesie B. członkowie kierownictwa Zakładów Chemicznych Rudniki  zostali oni uznani za winnych, po zwrocie sprawy do Sądu Okręgowego w Częstochowie – uniewinnieni. Od ostatniego wyroku odwołała się prokuratura.

Zakłady Chemiczne Rudniki są liderem na polskim rynku krzemianów. Produkują m.in. szkliwo sodowe i potasowe, szkło wodne sodowe i potasowe oraz spoiwa odlewnicze. Większość produkcji eksportują m.in. do Finlandii, Holandii i Włoch.

Zarzuty dotyczyły okresu od maja 2007 do lipca 2009 r. Częstochowska prokuratura oskarżyła pierwotnie dwóch byłych prezesów firmy, byłego dyrektora finansowego i byłego członka zarządu spółki o niegospodarność w związku z zawarciem z dwoma bankami umów w sprawie opcji walutowych.

W śledztwie, prowadzonym wspólnie z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, prokuratura korzystała z opinii eksperta w dziedzinie instrumentów finansowych, jednego z dwóch w Polsce biegłych sądowych, zajmujących się tą tematyką.

W efekcie zawartych umów zakład musiał wykupić walutę po cenie dużo wyższej niż wynosił kurs rynkowy. Stracił na tym 13 mln zł. Przesłuchany w śledztwie b. dyrektor finansowy nie przyznał się do winy i odmówił wyjaśnień. Pozostali podejrzani też nie przyznali się. Jak tłumaczyli prokuratorowi, decyzje podejmowali za radą dyrektora finansowego.

W maju 2015 r. częstochowski sąd okręgowy uznał oskarżonych za winnych. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu skazany został wówczas b. dyrektor ds. ekonomiczno-finansowych zakładu. Kary po pół roku więzienia w zawieszeniu sąd wymierzył dwóm b. prezesom spółki. Uniewinniony został czwarty oskarżony, który był członkiem zarządu. Wyrok w jego sprawie jest wcześniej się uprawomocnił.

Sprawa pozostałych trzech – po tym, jak sąd apelacyjny uchylił wyrok – wróciła do I instancji. W ponownym procesie wszyscy trzej oskarżeni zostali uniewinnieni. Ostatni wyrok zaskarżyła prokuratura, która domaga się uchylenia orzeczenia i kolejnego procesu. Obrona chce utrzymania wyroku w mocy. Adwokaci przekonują, że cała sprawa nie była efektem zawinienia oskarżonych, lecz gwałtownego, nie dającego się przewidzieć kryzysu finansowego, który skutkował osłabieniem złotego.

Nie jest to jedyny proces w sprawie opcji walutowych, toczący się w sądach w woj. śląskim. Gliwicka prokuratura oskarżyła kilka lat temu pięciu pracowników ING Banku Śląskiego o oszukiwanie klientów przy zawieraniu umów na takie instrumenty finansowe. Według ustaleń prokuratury, trzy podmioty, których dotyczy proces, w wyniku zawierania takich umów straciły ponad 10 mln zł.

W pierwszym procesie oskarżonych uniewinnił gliwicki sąd okręgowy uznając, że straty właścicieli firm nie były wynikiem działania oskarżonych, lecz gwałtownego wzrostu ceny euro. Jednak Sąd Apelacyjny w Katowicach nakazał powtórzenie procesu i bardziej wnikliwe zbadanie sprawy. Drugi proces jest w toku.

Sprawa opcji walutowych stała się głośna przed kilkoma laty, gdy okazało się, że wiele firm w całym kraju - zarówno tych małych, jak i spółek giełdowych - straciło na takich umowach mnóstwo pieniędzy. Na mocy takich długoterminowych umów banki zobowiązywały się do wykupu waluty za z góry ustaloną cenę, nawet jeśli będzie ona wyższa niż kurs danej waluty.

Opcje, które miały chronić przedsiębiorców przed ryzykiem walutowym, stały się dla nich pułapką - w ciągu siedmiu miesięcy, od sierpnia 2008 r., kurs euro wzrósł z 3,17 zł do 4,75 zł. Realizując umowę, banki odkupowały od klientów walutę po cenie niższej niż rynkowa. Nie zawsze umowy z bankami służyły jedynie do zabezpieczenia kursowego. Okazało się, że zawierali je nie tylko eksporterzy, ale często były podpisywane w celach spekulacyjnych.

Gdy złoty, zamiast wzmocnić się - przed czym miały uchronić się firmy - uległ silnemu osłabieniu, banki skorzystały z możliwości kupna waluty w ramach opcji, co w wielu przypadkach postawiło przedsiębiorstwa w trudnej sytuacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane