Unijna dyrektywa o liberalizacji usług najwcześniej w końcu 2005 roku

Polska Agencja Prasowa SA
04-03-2005, 16:05

Zakończenie prac nad unijną dyrektywą o usługach na rynku wewnętrznym jest planowane na koniec 2005 roku, chociaż w tej chwili wydaje się to mało realne do osiągnięcia - powiedziała w piątek na konferencji w Warszawie Halina Gołębicka, dyrektor departamentu europejskich spraw gospodarczych ministerstwa gospodarki.

Zakończenie prac nad unijną dyrektywą o usługach na rynku wewnętrznym jest planowane na koniec 2005 roku, chociaż w tej chwili wydaje się to mało realne do osiągnięcia - powiedziała w piątek na konferencji w Warszawie Halina Gołębicka, dyrektor departamentu europejskich spraw gospodarczych ministerstwa gospodarki.

Jak poinformowała posłanka do parlamentu europejskiego Małgorzata Handzlik, zawarta w projekcie dyrektywy zasada państwa ochodzeniaoznacza, że usługodawca szukający możliwości pracy w jakimkolwiek kraju członkowskim może oferować swoje usługi w oparciu o prawne i administracyjne wymogi swego kraju pochodzenia.

Zasada ta nie dotyczy jednak sytuacji, gdy usługodawca zakłada swą siedzibę w kraju przyjmującym. 

Zdaniem Handzlik, w przypadku np. lekarzy nie można tych zapisów interpretować inaczej niż tak, że jeżeli lekarz otworzy gabinet w jakimś kraju unijnym, to jest to prowadzenie działalności gospodarczej, a zatem krajem pochodzenia dla danego usługodawcy jest ten właśnie kraj, bez względu na to, z jakiego kraju taki lekarz przyjechał.  ` 

Handzlik powiedziała, że projekt jest obecnie analizowany w Parlamencie Europejskim oraz Radzie Ministrów. Pierwsze czytanie jest przewidziane na połowę 2005 roku. Francja, Niemcy i Belgia są przeciwne dyrektywie. Parlamentarna grupa ALDE (Liberałowie) ogólnie popiera propozycję dyrektywy, podczas gdy grupa socjalistów jest nastawiona do niej bardzo sceptycznie.

Niemcy domagają się wyłączenia ze swobody przepływu usług takich usług jak budownictwo, edukacja czy badania naukowe. Obawiają sięoni stosowania przez firmy wschodnioeuropejskie "dumpingu socjalnego i płacowego" oraz dalszego wzrostu bezrobocia - powiedziała Handzlik.

Przytoczyła dane z tygodnika "Der Spiegel" świadczące, że miesięczny koszt utrzymania zatrudnienia pracownika w Niemczech to 3 tys. 710 euro, w Polsce 783 euro, a na Litwie 487 euro.

Powiedziała jednak, że z analizy duńskiego instytutu ekonomicznego wynika, iż uwolnienie usług w Niemczech spowoduje natychmiastowe zwiększenie liczby miejsc pracy o ok. 70 tys. Dla całego rynku europejskiego liberalizacja usług może przyczynić się do stworzenia 600 tys. nowych miejsc pracy.

Komisarz UE ds. rynku wewnętrznego Charle McCreevy powiedział w czwartek, że jest gotów zmodyfikować "zasadę kraju pochodzenia", tak aby zapobiec "socjalnemu dumpingowi" i zapewnić, iż zezwolenie na sprzedaż usług na całym obszarze 25 państw członkowskich nie będzie pociągać za sobą obniżenia standardów i warunków pracy.

McCreevy podkreślił jednak, że jest zdecydowanym przeciwnikiem takiego rozmydlenia tej zasady, iż "nie będzie ona warta papieru, na którymm zostanie spisana".(

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Unijna dyrektywa o liberalizacji usług najwcześniej w końcu 2005 roku