Unijny problem kwadratury koła

Jacek Zalewski
29-10-2009, 00:00

Na rozpoczynający się w Brukseli szczyt Rady Euro-pejskiej wybiera się z Polski delegacja podwójna, ale z kompromitujących nasz kraj konfliktów obie strony wyciągnęły wnioski i będą współdziałać. Tupolew rano zabiera premiera Donalda Tuska na robocze spotkanie "dziewiątki", czyli nowych państw członkowskich Unii Europejskiej. Samolot obraca i po południu zawozi prezydenta Lecha Kaczyńskiego na otwarcie szczytu.

Nad brukselskimi obradami wisi widmo klimatycznego fiaska. W historii UE podobnie zagrożonych szczytów było już wiele, ale porażką nie skończył się żaden, albowiem unijna filozofia takiego pojęcia nie zna. Jeśli sytuacja robi się beznadziejna, problem po prostu odkłada się na kolejny szczyt. Grunt, żeby przywódcy 27 państw mogli swoim obywatelom oznajmić sukces. Notabene ogłoszenie plajty unijnych planów klimatycznych jest tym bardziej niemożliwe, że oznaczałaby klęskę grudniowej konferencji w Kopenhadze.

Ekipa rządowa wyjeżdża nastawiona tak bojowo, że nie wyklucza nawet weta Polski wobec mandatu UE na Kopenhagę, jeśli nie będzie on zgodny z naszymi postulatami podziału obciążeń finansowych. Stoimy na czele bied-

nych członków UE, którzy nie chcą ponosić takich samych

kosztów walki ze zmianami klimatu jak bogaci. Sęk w tym, że właśnie nasza grupa najbardziej truje atmosferę elektrowniami węglowymi… Czy wobec tego problem zasygnalizowany w tytule w ogóle jest rozwiązywalny?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Unijny problem kwadratury koła