Uniknął większych potknięć

Marcin Goralewski
04-05-2005, 00:00

Jacek Socha

minister skarbu

Kilka tygodni temu posłowie debatowali o odwołaniu Jacka Sochy, ministra skarbu. Zakończona głosowaniem — pomyślnym dla rządu — dyskusja dobrze pokazała, że merytoryczne argumenty w ocenie nie mają większego znaczenia. Minister, choćby nie wiadomo jakiej klasy fachowiec, to osoba uwikłana w polityczne układy, całkowicie od nich zależna i w tym kontekście przede wszystkim oceniana. Najeżone merytorycznymi błędami uzasadnienie nie przekonało nawet części rozsądnych posłów, którzy głosowali za odwołaniem Jacka Sochy. Ot, taka polityczna konieczność osłabienia rządu. Ale wpadki też były. Urzędujący minister skarbu nie ustrzegł się bowiem przed działaniami mało profesjonalnymi — kontrowersje wokół obsadzania zarządów i rad nadzorczych np. jednej z pomorskich spółek energetycznych, silnie związanych z SLD, zakończone — tajemniczym do dziś — odwołaniem wiceministra Dariusza Marca, któremu ten układ chyba nie za bardzo odpowiadał.

Większych wpadek jednak nie było, a Jacek Socha kojarzony będzie przede wszystkim z udanymi prywatyzacjami z wykorzystaniem parkietu warszawskiej giełdy. Transakcjami, które nie tylko zapełniły budżet, ale także spopularyzowały inwestycje giełdowe. Jak na osobę związaną z rynkiem kapitałowym od kilkunastu lat, spełnił swoją misję wyśmienicie. Wytyczył też chyba ścieżkę, z której następcom trudno będzie zejść. Pytanie, czy takie zmiany właścicielskie (bez wprowadzenia inwestora strategicznego) w dłuższym terminie przysłużą się sprywatyzowanym przedsiębiorstwom.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Goralewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Uniknął większych potknięć