Upadłość nie może przekreślać postępowania

Piotr Nowaczyk
opublikowano: 22-01-2009, 00:00

Kryzys zdecydowanie zwiększa liczbę sporów biznesowych. Gdy jest dobrze, współpraca kwitnie, a strony przy okazji nowych umów wyrównują zaległości. Gdy jest źle, wszyscy starają się uzyskać zaległe płatności. A kogo nie stać na spłatę długu, ten może upaść.

W szybkim i ugodowym rozstrzygnięciu sporu pomaga arbitraż, ale trzeba się spieszyć. Prawo upadłościowe i naprawcze z 2003 r. nieszczęśliwie rozstrzyga w art. 142, że "Zapis na sąd polubowny dokonany przez upadłego traci moc z dniem ogłoszenia upadłości, a toczące się już postępowania ulegają umorzeniu". Dzieje się to nawet wtedy, gdy zakończenie arbitrażu jest na wyciągnięcie ręki. Kontrahenci upadającego muszą pójść z wierzytelnością do zakorkowanych sądów powszechnych. Powtórzenie postępowania oznacza dodatkowe koszty i opóźnienie, a na koniec upadły nie ma z czego zapłacić, bo syndyk dzieli resztkę pieniędzy pomiędzy swoje wynagrodzenie i wierzytelności uprzywilejowane. Tak fatalnego rozwiązania nie ma nigdzie w Europie.

Najwyższy czas na nowelizację zacytowanych przepisów, bo za chwilę zagraniczni kontrahenci zaczną wymuszać na polskich przedsiębiorcach poddawanie się zagranicznym sądom polubownym.

Piotr Nowaczyk

prezes Sądu Arbitrażowego przy KIG

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Nowaczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu