URE daje szansę obu giełdom energii

Agnieszka Berger
opublikowano: 23-02-2011, 00:00

Wystarczy jeden przecinek,

TGE nie obawia się konkurenta, bo uważa, że rynek dokonał już wyboru

Wystarczy jeden przecinek,

żeby na platformę GPW

mogła trafiać połowa

krajowego prądu.

Urząd Regulacji Energetyki (URE) podjął już decyzję w sprawie, od której może zależeć dalsza egzystencja platformy obrotu energią elektryczną prowadzonej od grudnia 2010 r. przez Giełdę Papierów Wartościowych (GPW). Chodzi o tzw. obligo giełdowe, które od września ubiegłego roku obowiązuje krajowych producentów prądu. Ustawowy przymus sprzedaży 15 proc. energii na giełdzie towarowej lub rynku regulowanym dotyczy wszystkich wytwórców, a ci, którzy otrzymują rekompensaty z tytułu rozwiązania kontraktów długoterminowych (tzw. KDT), muszą dodatkowo sprzedawać na konkurencyjnych zasadach cały prąd objęty dofinansowaniem.

Obligo sprawiło, że rozkwitł handel na Towarowej Giełdzie Energii (TGE), i zachęciło GPW do stworzenia konkurencyjnego rynku. Jednak jego powstaniu (a właściwie uruchomieniu pod nowym szyldem, bo wcześniej platforma należała do Polskiej Grupy Energetycznej) od początku towarzyszyły wątpliwości, czy spełnia on zapisane w ustawie kryteria. Ich rozstrzygnięcie spoczęło na URE, bo to właśnie regulator będzie rozliczał producentów prądu z wypełnienia obowiązku.

Kwestia interpunkcji

— Przyjęliśmy już wykładnię. Naszym zdaniem, platforma prowadzona przez GPW z pewnością nie jest ani giełdą towarową, ani rynkiem regulowanym, co oznacza, że nie spełnia ustawowych wymogów dla realizacji 15 proc. obligo obowiązującego wszystkie firmy. Może jednak służyć wypełnianiu obowiązku przez wytwórców objętych systemem rekompensat. Jest tylko jeden warunek — w ustawie musi pojawić się przecinek — mówi Marek Woszczyk, p. o. prezesa URE.

Zabrakło go prawdopodobnie przez poselskie przeoczenie. W rezultacie ustawa, która zgodnie z intencją autorów miała podobno dopuszczać sprzedaż energii uwolnionej z KDT na platformach obrotu lub rynku regulowanym, wymaga, by handel odbywał się na "platformach obrotu na rynku regulowanym". Szkopuł w tym, że takie nie istnieją.

Tzw. nowelizacja przecinkowa leży w Sejmie już od czerwca ubiegłego roku. Jeśli posłowie zdążą uchwalić ją do końca kwietnia, nie będzie problemu.

— Wkrótce rozpoczniemy rozliczanie firm z wypełnienia obligo w 2010 r. Właśnie kończymy konsultowanie z nimi wzoru sprawozdań. Muszą wpłynąć do URE do końca marca. W kwietniu będziemy je analizować. Zdecydowaliśmy się postąpić w tej sprawie liberalnie, bo nie chcemy karać firm za niedopatrzenia ustawodawcy. Jeśli do tego czasu przecinek znajdzie się w ustawie, nie będziemy robić problemów z rozliczeniem obowiązkowego obrotu zrealizowanego na platformie GPW — zapewnia Marek Woszczyk.

Sposób na przejęcie

Tak naprawdę jednak problem ubiegłorocznego obligo jest raczej akademicki, bo większość — jeśli nie wszyscy — wytwórców dla pewności wypełniła obowiązek pod koniec roku, handlując na TGE. Jeżeli przecinek pojawi się w ustawie, obowiązkowy handel będzie mógł podzielić się między co najmniej dwie instytucje —TGE i platformę GPW. O ile w przypadku powszechnego 15-procentowego obligo giełda towarowa zachowa monopol, o tyle energią objętą niegdyś KDT będzie można handlować i tu, i tu. Gra toczy się o naprawdę dużą stawkę.

— Wytwórcy korzystający z rekompensat odpowiadają za 95 TWh, czyli około 2/3 całej krajowej produkcji. 85 proc. z tej puli podlega obligo. Łącznie jest to więc ponad połowa całej wytworzonej w kraju energii — wyjaśnia Marek Woszczyk.

Tyle teoretycznie może odpłynąć z TGE. Jednak jej prezes, Grzegorz Onichimowski, się tego nie obawia.

— Nie spodziewam się odpływu wytwórców z TGE. Nie obawiam się tej ani żadnej innej interpretacji przepisów, bo uważam, że rynek już wybrał — mówi Grzegorz Onichimowski.

Czas pokaże, czy tak rzeczywiście się stało. Warto pamiętać, że lwią część energii objętej rekompensatami produkują najwięksi krajowi gracze, czyli grupy energetyczne kontrolowane przez państwo — głównie PGE i Tauron. A nadzorujący je resort skarbu (MSP) nie kryje sympatii wobec inicjatywy GPW i nieufności wobec TGE, która — choć MSP jest jej dużym akcjonariuszem — pozostaje poza jego kontrolą. Zdaniem Aleksandra Grada, ministra skarbu, optymalne dla rozwoju rynku byłoby przejęcie TGE przez giełdę Ludwika Sobolewskiego. Przekierowanie tam operacji realizowanych przez państwowe giganty z pewnością mogłoby w tym pomóc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy