Czytasz dzięki

Urlop z winem w tle

Tomasz Potrzebowski
opublikowano: 25-06-2020, 22:00

Enoturystyka to moja ulubiona forma spędzania wakacji. Można odpocząć, pozwiedzać, spróbować świetnego wina i bardzo często, niejako przy okazji, równie świetnie zjeść. Same plusy. Gdzie zatem pojechać, by skosztować tych atrakcji?

Nie jesteśmy światową potęgą winiarską, jednak tegoroczny urlop warto poświęcić na eksplorację polskich winnic. Gwarantuję miłe zaskoczenie. Winnic, które możemy odwiedzić, jest w naszym kraju bez liku, a w części z nich można również przenocować. Polska zachodnia, w szczególności województwa lubuskie i dolnośląskie, to raj dla enoturystów. Ja jednak chciałbym polecić wyjazd w przeciwnym kierunku.

W Wogezach. Malownicza trasa wiodąca przez winnice u stóp zamku Haut Koenigsbourg w okolicach miasteczka Orschwiller w Alzacji.
Zobacz więcej

W Wogezach. Malownicza trasa wiodąca przez winnice u stóp zamku Haut Koenigsbourg w okolicach miasteczka Orschwiller w Alzacji. AdobeStock

Malownicze Roztocze

Słyszeliście o małej miejscowości Wierzchowiska Drugie? Jeśli nie, to koniecznie musicie nadrobić zaległości. W tej niepozornej wiosce niedaleko Lublina i Zamościa znajduje się Dwór Sanna z piękną winnicą. Niewielki hotel w pieczołowicie odrestaurowanym dworku oferuje gustownie urządzone, eleganckie pokoje. W hotelowej restauracji można zaś spróbować regionalnych dań, przygotowanych z lokalnych składników. Zwracam uwagę na lokalność, gdyż część warzyw pochodzi z przyhotelowego ogródka, a sery i przetwory wytwarzane są na miejscu.

Kolejnym źródłem zachwytu jest w tym miejscu oczywiście wino. Nietuzinkowe, autorskie, po prostu świetne. Począwszy od win musujących przez pomarańczowe na lekko hipsterskich pét-natach kończąc, wszystkie są wyjątkowe i warte spróbowania.

Najbardziej jednak przyciągają mnie do tego miejsca ludzie. Niezwykle gościnni, pomocni i sympatyczni. Po prostu idealna mieszanka. Można u nich odetchnąć od wielkomiejskiego zgiełku i ukoić nerwy po stresach ostatnich miesięcy.

Niedoceniane Morawy

Gdy granice zostaną otwarte na dobre, a my odwiedzimy już wszystkich polskich winiarzy, zachęcam do kolejnych podbojów. W odległości 600 km od Warszawy i sześciu godzin spokojnej jazdy samochodem znajduje się czeski Mikulov — stolica Moraw, pięknego regionu winiarskiego. To urocze miasteczko, nad którym góruje majestatyczny zamek, od wieków strzegący drogi z Austrii na Morawy. W klimatycznych restauracjach miasteczka można spróbować lokalnego jedzenia i miejscowych trunków.

Przejdźmy więc do meritum, czyli morawskich win. Odnoszę wrażenie, że w Polsce są niedoceniane albo wręcz nieznane — a szkoda, bo tutejsi winiarze naprawdę wiedzą, co robią. Miejscowe wina zdobywają medale na prestiżowych konkursach na całym świecie. Jeżdżąc od miasteczka do miasteczka, można trafić na całe spektrum miejscowego winiarstwa: małe rodzinne winnice przy domach i nowoczesne, pięknie zaprojektowane, w niczym nieustępujące najlepszym europejskim winnicom. Jedne i drugie mają niezaprzeczalny urok i są warte odwiedzenia. Szczególnie polecam wizytę w malowniczej viniařstvi Sonberk, skąd rozpościera się iście bajkowy widok. Na bazę noclegową można wybrać miejscowość Pavlov, parę minut jazdy samochodem od Mikulova. Są tam apartamenty nad jeziorem, z dużymi tarasami i pięknym widokiem na wodę. Pełen relaks.

Bajkowa Alzacja

Na koniec wyjazd dla najbardziej ambitnych enoturystów, oczywiście przy założeniu, że w tych dziwnych czasach będziemy mogli przedostać się aż do Francji.

Alzacja to miejsce z wyśmienitym winem, doskonałym jedzeniem i fantastyczną atmosferą małych miasteczek z unikalną architekturą. To region we wschodniej Francji, tuż przy niemieckiej granicy, do którego z łatwością można dotrzeć samochodem.

Polecam rozpocząć zwiedzanie od wizyty w Strasburgu. Warto zobaczyć piękną starówkę, a politycznie zaangażowanych z pewnością zainteresuje budynek Parlamentu Europejskiego. Po tak mile spędzonym czasie można już odkrywać bajkowy świat alzackich win.

Wszystko, co najlepsze w tym regionie, znajduje się w centralnej części, wokół miasta Colmar. Przez serce Alzacji prowadzi Route des Vins — szlak wina, który meandruje od jednej miejscowości do drugiej, czyli dla pasjonatów wina — od jednej winnicy do następnej i od jednej degustacji do kolejnej. Podczas przemierzania uroczych wiosek nie można przegapić Riquewihr. Malutkie miasteczko na szlaku wina to perła w koronie regionu. Najlepsi producenci i wyjątkowa architektura to bezapelacyjnie obowiązkowy punkt na liście. Spacerując wąskimi, uroczymi uliczkami między domami z muru pruskiego, można się poczuć jak w bajce. Będąc tam, miałem wrażenie, że czas w miasteczku zatrzymał się kilkaset lat temu — tę uwagę potraktujcie jako zachętę. Wrażenia są niezapomniane. Dla miłośników wina zwiedzanie będzie tylko miłym przerywnikiem w eksplorowaniu winnego świata. W Riquewihr zagęszczenie producentów wina na metr kwadratowy jest chyba największe na świecie.

Na każdym kroku znajduje się szyld informujący o możliwości kupienia wina od najwybitniejszych winiarzy regionu, swoją siedzibę ma tu m.in. kultowy Hugel. Opisując winiarskie atrakcje Riquewihr, nie sposób nie wspomnieć o dwóch stanowiskach Grand Cru na północ (Schoenenbourg) i południe (Sporen) od centrum miasta. Riquewihr to tylko ułamek atrakcji Alzacji. Jadąc tam, nie można pominąć takich miejscowości jak Ribeauvillé, Kaysersberg, Turckheim czy wspomniany Colmar. W każdej z nich można degustować wspaniałe wina i zatopić się w specyficznym klimacie regionu. Naprawdę warto choć raz się tam wybrać. Cudowne wino, genialne jedzenie i nietuzinkowa architektura. Byłem w Alzacji już a razy i nie mogę się doczekać kolejnego wyjazdu.

TOMASZ POTRZEBOWSKI

Pasjonat dobrego jedzenia, wina i whisky. Z branżą winiarską i alkoholową związany od prawie 10 lat — obecnie jako menedżer ds. rozwoju produktu jednego z największych importerów win i alkoholi mocnych w Polsce. Student w Weinakademie Österreich i autor bloga „Z pasji do wina”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Potrzebowski

Polecane