Uroczystości pod pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego i AK

PAP
01-08-2014, 17:00

Istnieje taka wartość, za którą - jeśli trzeba - płaci się własnym życiem; tą wartością jest ojczyzna - mówiła marszałek Sejmu Ewa Kopacz przed pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego i AK, gdzie złożono wieńce z okazji 70. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego.

Punktualnie o godz.17, 70 lat po wybuchu powstania warszawskiego, w hołdzie poległym w stolicy zawyły syreny, na ulicach przystanęli na minutę przechodnie, samochody i tramwaje. 70 sekundami ciszy cześć powstańcom oddały też media i Sejm.

Na pamiątkę godziny W syreny zawyły także w 44 mazowieckich miastach m.in. w Ciechanowie, Kozienicach, Ostrołęce, Płocku, Pruszkowie, Radomiu, Siedlcach i Żyrardowie oraz w wielu miastach w całej Polsce.

70 sekundami ciszy w godzinę W cześć żołnierzom powstania warszawskiego oddały także polskie media. Biorące udział w akcji stacje telewizyjne i radiowe wyemitowały w piątek o godz. 17 spot "70 sekund dla Powstańców", w ramach którego ciszę przeplatały archiwalne odgłosy walk powstańczych nagrane 70 lat temu na ulicach Warszawy.

Na portalach internetowych pojawił się baner przygotowany z okazji 70. rocznicy powstania.

W akcję „70 sekund ciszy na 70-lecie Powstania” włączył się też Sejm - w godzinę W na stronie internetowej Sejmu wyemitowany został specjalny rocznicowy spot.

Godzina W była początkiem powstania, największego niepodległościowego zrywu Armii Krajowej i największej akcji zbrojnej podziemia w okupowanej przez hitlerowców Europie.

Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM
Zobacz więcej

Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM

"Są takie wydarzenia, których czas nie okrywa zapomnieniem i nie odziera z emocji; pozostają żywe i w naszej pamięci i w naszych sercach" - mówiła w piątek marszałek Ewa Kopacz przed pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego i AK. Zaznaczyła, że nie trzeba lekcji historii, by być w środku dni, które swój początek wzięły 70 lat temu.

"Obrazy z powstania warszawskiego, które nam towarzyszą, to przede wszystkim twarze bohaterów tego wydarzenia, twarze młodych warszawianek i warszawiaków, a często i dzieci. Prawda, którą na nich widać, przejmuje do głębi, porusza, wzrusza i boli" - powiedziała Kopacz.

"Obdarzeni tak wyjątkową spuścizną przez cały czas nieodmiennie, rok po roku, dziękujemy i pamiętamy. Dziękujemy za świadectwo braterstwa, służby i pięknego życia. Dziś jest czas, by pochylić głowy nad powstańczymi mogiłami i ukłonić się przed siwymi głowami tych, którzy powstanie przetrwali" - dodała.

Kopacz przypomniała, że 10 czerwca Sejm uchwalił ustawę o ochronie znaku Polski Walczącej. Prezydent Bronisław Komorowski podpisał ją w środę. "Znak Polski Walczącej był w czasie okupacji symbolem niezłomności polskiego narodu wobec niewoli" - mówiła.

Podkreśliła, że kotwica malowana na murach Warszawy z narażeniem życia stała się w czasie hitlerowskiej okupacji symbolem Polskiego Państwa Podziemnego. "Dlatego uchwalając ustawę Sejm z całą mocą podkreślił, że otaczanie znaku Polski Walczącej czcią i szacunkiem jest patriotycznym obowiązkiem każdego obywatela Rzeczypospolitej" - zaznaczyła Kopacz.

Prezes Światowego Związku Żołnierzy AK Leszek Żukowski podkreślił, że powstańcy nie brali pod uwagę możliwości nieudania się zrywu czy tego, że go nie przeżyją. "My wszyscy chcieliśmy żyć, chcieliśmy być wolni, ale wiedzieliśmy, że o wolność trzeba walczyć" - mówił Żukowski.

Podkreślił, że powstanie miało być sygnałem dla świata, że "Warszawa walczy nie czekając na wyzwolenie". "To miało być sygnałem, że ewentualne wyzwolenie nie oznacza wolności, a my walczyliśmy o wolność, a wolność krzyżami się mierzy" - zaznaczył.

Według niego, zastanawiając się dlaczego doszło do rozkazu rozpoczęcia powstania w Warszawie, "chociaż drugi wróg był na przedmieściach", trzeba pamiętać o kilku kwestiach.

Jak zaznaczył, "dzień przed wybuchem powstania, wobec zbliżającego się gwałtownie frontu wschodniego władze niemieckie zażądały stawienia się 100 tys. Polaków do kopania umocnień ziemnych, które razem z Wisłą miały zamienić miasto w twierdzę - Festung Warschau".

"Niestawienie się do tych prac groziło wyrokiem śmierci. Co mieli zrobić młodzi warszawiacy? Nie stawił się przecież nikt (...). Pomijam tutaj wszystkie cierpienia i prześladowania, jak też chęć zemsty za terror, zniszczenia i straty ludziach związane z niemiecką polityką okupacyjną. Na pierwszy plan wysuwa się pragnienie odzyskania wolności po pięcioletnim zniewoleniu i upodleniu" - zaakcentował Żukowski.

W ocenie prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, Polskie Państwo Podziemne pozostaje faktem, który zadziwia nawet po upływie 75 lat od jego powstania. Jak mówiła, mimo klęski militarnej i politycznej w czasie II wojny udało się zorganizować i zachować ciągłość państwa jako idei, instytucji, administracji, szkolnictwa.

Prezydent przypomniała, że w ocenie historyków Polskie Państwo Podziemne było fenomenem w skali Europy. "Jednak teraz, 70 lat po wybuchu powstania warszawskiego nie jesteśmy wolni od pytań, czy my, choć przecież wychowani w tradycji niepodległościowej, potrafimy ów fenomen docenić" - uznała.

Według niej "bohaterowie tamtych dni walczyli o niepodległość Polski i zachowanie tożsamości Polaków". "Upamiętniamy (dziś) bohaterów państwa podziemnego, przywódców, działaczy i żołnierzy, szefów struktur tworzonych na fundamencie prawa i woli zwycięstwa i na przeświadczeniu, że to wszystko ma przynieść sprawiedliwość i wolność" - mówiła.

Na zakończenie uroczystości wieńce pod pomnikiem złożyli przedstawiciele m.in. organizacji powstańczych, prezydenta, parlamentu, rządu, władz Warszawy i korpusu dyplomatycznego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / Uroczystości pod pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego i AK