Urząd antymonopolowy wziął na muszkę PGNiG

Anna Bytniewska
opublikowano: 07-01-2011, 00:00

Gigant odmówił sprzedaży gazu spółce Nowy Gaz, kierowanej przez swojego byłego wiceszefa.

Gigant odmówił sprzedaży gazu spółce Nowy Gaz, kierowanej przez swojego byłego wiceszefa.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) wszczął postępowanie antymonopolowe wobec Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) w sprawie nadużywania pozycji dominującej na krajowym rynku hurtowym gazu. To konsekwencja odmowy sprzedaży tego paliwa spółce Nowy Gaz, kierowanej przez Pawła Kamińskiego, w przeszłości wiceszefa PGNiG w zarządzie Marka Kossowskiego. UOKiK może nałożyć na monopolistę karę nawet do 10 proc. przychodu.

Do giganta należy 98 proc. krajowego rynku, reszta — do niezależnych firm, które kupują od niego paliwo, by sprzedawać je swoim klientom. Nowy Gaz bezskutecznie zabiegał w PGNiG o 100 tys. m sześc. rocznie. Gigant tłumaczy teraz, że odmowa nie wynikała ze złej woli, ale z... zawiłości prawa, które uniemożliwiło taką transakcję.

— Nowy Gaz chciał kupić gaz na stacji przesyłowej, na której odbiera go także PGNiG. Następnie przesłać siecią dystrybucyjną należącą do Mazowieckiego Operatora Dystrybucyjnego swoim odbiorcom końcowym: gospodarstwom domowym. Instrukcja ruchu dla sieci dystrybucyjnej nie przewidziała jednak takiej sytuacji. Pojawił się problem ze zmierzeniem ilości gazu, który faktycznie trafił siecią dystrybucyjną do klientów spółki Nowy Gaz, ponieważ na stacji przesyłowej jest tylko jeden układ pomiarowy — wyjaśnia Artur Bieliński, dyrektor departamentu obrotu gazem PGNiG.

Jego zdaniem, nie byłoby problemu, gdyby Nowy Gaz miał własną sieć dystrybucyjną.

— Sprawę dałoby się też rozwiązać, gdyby Nowy Gaz dysponował własnym paliwem gazowym, np. sprowadzonym z zagranicy. Instrukcja ruchu dla sieci zawiera rozwiązania dla takiej transakcji. W innych przypadkach, przy braku własnej sieci, takie rozwiązania nie zostały przewidziane — tłumaczy Artur Bieliński.

Uważa, że należy zmienić instrukcję, którą zatwierdza Urząd Regulacji Energetycznej.

— Można by oszacować zgodnie z umową ilość gazu, jaką otrzymali klienci spółki Nowy Gaz, i na tej podstawie wystawiać faktury. Groziłoby to jednak niezbilansowaniem, a straty musieliby pokryć klienci PGNiG — twierdzi Artur Bieliński.

Ze spółką Nowy Gaz nie udało nam się wczoraj skontaktować.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane