Urząd jest sparaliżowany

Magdalena Wierzchowska
02-03-2006, 00:00

Regulator rynku praktycznie przestał funkcjonować, a Telekomunikacja Polska kwestionuje legalność jego decyzji.

Politycy po raz kolejny zafundowali nam festiwal głupoty. Dla zaspokojenia własnych ambicji i kosztem podatników wymyślili skomplikowany i długotrwały proces wyboru prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE), co doprowadziło do paraliżu urzędu.

— Urząd nic nie może zrobić do momentu powołania prezesa. Jego brak spowoduje znaczne opóźnienia w decyzjach regulacyjnych. Nie będę podpisywała decyzji, które mogą być sporne, by uniknąć kwestionowania ich legalności przez operatorów. Mam pewność, że działam zgodnie z prawem, ale nie chcę prowokować operatorów do przedłużania spraw przed sądem — mówi Anna Streżyńska, wiceminister odpowiedzialna za telekomunikację i p.o. prezesa UKE.

Bez szefa, bez decyzji

Prezes UKE, który ma nadzór nad całym rynkiem telekomunikacyjnym, podpisuje dziennie kilkadziesiąt decyzji. Bez niego urząd praktycznie nie działa. Prezesa nie ma od sześciu tygodni, czyli od początku istnienia urzędu, bo nominująca kandydatów na prezesa Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) najpierw sama nie istniała, a potem nie mogła się zdecydować, w jaki sposób kandydatów na prezesa wybrać.

— Prezes miał być wybrany niezwłocznie. Bardzo utrudnia nam to życie, bo powinien w najbliższych tygodniach podjąć wiele ważnych dla rynku decyzji i mnóstwo drobnych, które są niezbędne, by normalnie funkcjonować — uważa Piotr Nesterowicz, dyrektor generalny Tele 2 Polska.

— Brak prezesa UKE powoduje niewyobrażalny chaos na rynku telekomunikacyjnym państwa w środku Europy, którego władze obiecywały sprawne działania regulacyjne — mówi Grażyna Piotrowska-Oliwa, dyrektor departamentu regulacyjnego Telekomunikacji Polskiej (TP).

Wszystko od początku

We wczorajszym „PB” pisaliśmy o wyroku sądu, który uznał, że p.o. prezesa UKE nie może podejmować żadnych decyzji. Niesie to daleko idące konsekwencje.

— Cała działalność urzędu od dnia powołania UKE jest sprzeczna z prawem. Urząd będzie musiał powtórzyć wszystkie postępowania administracyjne, bo — zdaniem naszych prawników — są one nieważne w świetle prawa — twierdzi Grażyna Piotrowska-Oliwa.

Regulator miał w najbliższym czasie podjąć wiele ważnych dla rynku decyzji, powodujących obniżkę cen połączeń telefonicznych. Do końca lutego miała być wydana decyzja w sprawie oferty ramowej o dostępie do lokalnej pętli abonenckiej, która przyczyniłaby się do obniżki cen dostępu do internetu. Kolejna decyzja dotyczy Wholesale Line Rental (WLR), zapewniającej spadek cen abonamentu. Na początku marca UKE miał zdecydować o nałożeniu na operatorów komórkowych obowiązku udostępnienia własnych sieci dla innych operatorów, co otworzyłoby ten rynek dla wirtualnych operatorów (MVNO). W tym miesiącu powinien zostać rozstrzygnięty przetarg na operatora nowej sieci telefonii komórkowej GSM 1800 MHz i przetarg na operatora sieci dyspozytorskiej.

— Wiele tych decyzji jest przygotowanych i leżą u mnie na biurku, gotowe do wydania. Brakuje im tylko podpisu — mówi Anna Streżyńska.

Zdaniem prawników TP, wszystkie procedury będą musiały być powtórzone, jakby w ogóle się nie odbyły. TP wysłała już do UKE pismo kwestionujące wszystkie dotychczasowe czynności urzędu.

Wczoraj UKE zakończył postępowanie w sprawie usługi powszechnej. Ma ją świadczyć TP, jako jedyny operator, który zgłosił się do konkursu. Ale TP będzie musiała poczekać na decyzję, bo może ją wydać jedynie prezes urzędu.

Rada ma czas

Mimo tak palącego problemu KRRiT nadal nie zamierza spieszyć się z wyborem kandydatów na szefa UKE. Wczoraj zdecydowała, że przeprowadzi konkurs. Po ogłoszeniu konkursu w prasie pod koniec tego tygodnia da chętnym 10 dni na zgłaszanie kandydatur.

— Sądzę, że na przełomie marca i kwietnia uda nam się wybrać trzech kandydatów na szefa UKE. Zajmie to jeszcze trochę czasu, ale najważniejsze, by był to dobry kandydat — mówi Wojciech Dziomdziora, członek KRRiT.

— Jest to wyjątkowo zła nowina dla regulatora — uważa Anna Streżyńska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Urząd jest sparaliżowany