Urządzenia LfC robią furorę

AT
07-06-2011, 00:00

Polscy naukowcy górą. Ich sprzęt medyczny jest rozchwytywany przez zagraniczne koncerny.

Polscy naukowcy górą. Ich sprzęt medyczny jest rozchwytywany przez zagraniczne koncerny.

LfC, nieduża spółka life-science (technologie medyczne) z Zielonej Góry, jest świetnym zaprzeczeniem stereotypu, że polski biznes jest mało innowacyjny. Jej sprzęt medyczny stosowany przy operacjach kręgosłupa używany jest przez lekarzy m.in. z obu Ameryk, Australii i Japonii. Spółka skupia się przede wszystkim na pracach badawczo-rozwojowych, a sprzedażą sprzętu zajmuje się tylko w Polsce.

— Nie stać nas na zorganizowanie sieci sprzedaży za granicą. Łatwiej sprzedać IP [własność intelektualna — przyp. red] np. w postaci patentu, dzięki czemu możemy skupić się na tym, co robimy najlepiej, czyli na badaniach — mówi Lechosław Ciupik, prezes i właściciel LfC.

Model biznesowy wydaje się być dobrym rozwiązaniem dla zielonogórskiej spółki, złożonej przede wszystkim z naukowców. Trudno byłoby im podbijać nowe rynki.

Ostatnim spektakularnym sukcesem LfC była sprzedaż w 2007 r. urządzenia stosowanego w chirurgii kręgosłupa, tzw. inSWing amerykańskiemu koncernowi z branży sprzętu medycznego.

— Urządzenie jest mniej inwazyjne, dzięki czemu pacjent już po trzech dniach po operacji kręgosłupa może wrócić do domu — tłumaczy Lechosław Ciupik.

Transakcja z amerykańskim koncernem była kołem ratunkowym dla LfC, bo jak tłumaczy prezes, niedużej polskiej firmie trudno walczyć z wielkimi koncernami.

— Do kasy spółka trafiła spora kwota, dzięki której stanęliśmy na nogi — tłumaczy Lechosław Ciupik.

Taki model biznesowy ma też minus. Prace nad produktami trwają zazwyczaj kilka lat, więc znaczące kwoty na koncie pojawiają się równie rzadko.

LfC w II półroczu rozpocznie negocjacje w sprawie sprzedaży kolejnego patentu (IP). Jest szansa, że do transakcji dojdzie w tym roku. Nie chce powiedzieć, co to za urządzenie.

— Gdy w grę wchodzą nowatorskie rozwiązania i wysokie technologie, trzeba być ostrożnym — podkreśla Lechosław Ciupik.

Również o wynikach prezes mówi dość lakonicznie. Przychody wynoszą 5-10 mln zł i co roku rosną średnio o ponad 20 proc.

— Choć jest to uśredniona wartość, bo gdy sprzedamy patent, to rosną nawet o 500 proc. — mówi Lechosław Ciupik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AT

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Urządzenia LfC robią furorę