Urzędnicy śmieją się w kułak

Jarosław Królak
29-09-2009, 00:00

Wprowadzenie finansowych kar dla urzędników za bezprawne decyzje jest od kilku lat jedną ze sztandarowych obietnic Platformy Obywatelskiej (PO). Niestety, dotąd niezrealizowaną i jest wielce prawdopodobne, że jeszcze długo taką pozostanie. O ile blokowanie tej długo oczekiwanej przez przedsiębiorców inicjatywy przez rządy SLD oraz PiS specjalnie nie dziwi, o tyle zastanawiająca jest niemożność realizacji tego zamierzenia przez parlament w czasie rządów partii Donalda Tuska. Projekt obciążania urzędników karami pieniężnymi do 40 tys. zł za rażące naruszenia prawa spotkał się rok temu z entuzjazmem środowisk przedsiębiorców. Adam Szejnfeld, wiceminister gospodarki, ("ojciec" projektu) zarażał optymizmem, obiecując szybkie uchwalenie ustawy i uwolnienie firm od urzędniczej bezkarnej samowolki. Urzędnicy mieli się kilka razy zastanawiać, czy pochopna decyzja nie uderzy ich boleśnie po kieszeni.

Okazuje się jednak, że z uchwaleniem projektu Sejm ma wielki problem. Mimo słusznej idei, razi wieloma legislacyjnymi błędami oraz niespójnością z innymi aktami prawnymi. Wskazał na to już w styczniu 2009 r… rząd. Wytknął projektowi szereg złych rozwiązań i nakazał wniesienie poprawek. Nokautujące dla projektu PO są jednak opinie Krajowej Rady Sądownictwa oraz Sądu Najwyższego. Wnioski z nich płynące są druzgoczące: projekt jest tak kiepski, że nie powinien być uchwalany. Z tym śmierdzącym jajem boryka się więc od prawie roku sejmowa podkomisja, która nie potrafi jednak wypracować sensownych rozwiązań. Czyżby PO tylko udawała, że kręci bat na złych urzędników?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Urzędnicy śmieją się w kułak