Urzędy błagają o nowe etaty

Jarosław Królak
opublikowano: 22-08-2006, 00:00

Urzędy skarbowe wypłakują nam się w mankiet. Każdy naczelnik przyjąłby nowych ludzi. Od zaraz.

Szefowie urzędów skarbowych zgodnie mówią, że ciągle spadają na ich barki nowe obowiązki, ale w ślad za tym nie przybywa nowych etatów. Każdy z naszych rozmówców z otwartymi ramionami przyjąłby nowych ludzi. Wszystko zależy od centrali, czyli Ministerstwa Finansów (MF). Stanisław Kluza, szef resortu, nie podjął jeszcze decyzji, czy znajdą się pieniądze na zwiększenie zatrudnienia w aparacie skarbowym.

Zaproszenie do fiskusa

Wczoraj opisaliśmy raport na temat etatyzacji w resorcie finansów. Przez dwa miesiące specjalny zespół złożony z przedstawicieli MF i związków zawodowych oceniał stan zatrudnienia i obłożenie pracą we wszystkich 381 urzędach skarbowych. Raport, jak określiła rzeczniczka MF, jest nieoficjalny. Nie trafił jeszcze na biurko ministra Kluzy. Wnioski płynące z niego są jednak zaskakujące. Zdaniem jego autorów, aby skarbówka należycie wywiązywała sie z obowiązków, należy natychmiast zatrudnić 4,6 tys. osób, a kolej- ne 12 tys. „w najbliższym czasie”. Z badań wynika, że na jednego urzędnika przypada 700 podatników. Przypomnijmy — Zyta Gilowska, gdy była ministrem finansów, uważała, że administrację rządo- wą (w tym skarbową) trzeba odchudzić o 10 proc. Opierała się jednak na subiektywnej ocenie sytuacji.

10 lat bez nowego etatu

Tymczasem w opisanym przez nas sprawozdaniu czytamy, że urzędnicy są nad wyraz przeciążeni pracą (dwa razy za bardzo), a najgorzej sytuacja wygląda w urzędach warszawskich, katowickich i gdańskich. Lepiej pod tym względem jest w mniejszych urzędach. Postanowiliśmy sami to sprawdzić. Zaczęliśmy od Warszawy.

— Jesteśmy jednym z największych urzędów skarbowych. Zatrudniamy 280 osób na etatach. Naprawdę cierpimy na niedobór pracowników. Od ręki potrzebujemy przyjąć co najmniej kilkanaście osób. Poprawiłoby to organizację i jakość obsługi podatników — mówi Bożena Szewczyk, naczelnik US Warszawa Praga.

Znacznie większe potrzeby kadrowe ma Lidia Poprawa, szefowa US Warszawa Targówek.

— Mamy olbrzymie kłopoty kadrowe. Ciągle dochodzą kolejne obowiązki, a od 10 lat nie dostaliśmy nowych etatów. Mamy 185 urzędników. Każdy z nich obsługuje kilka tysięcy podatników. Pracują po godzinach i w soboty. Nie wiem, czy 100 nowych ludzi znacząco polepszyłoby sytuację — mówi Lidia Poprawa.

Poza stolicą też cierpią

Teresa Gradys, naczelnik I US w Katowicach, także potrzebuje wzmocnienia.

— Mamy 201 etatów. Największe braki są w komórkach egze- kucyjnych oraz kontrolnych. Potrzebujemy nawet o 20 proc. więcej pracowników. Chcę zaznaczyć, że jesteśmy dobrze skomputeryzowani — mówi Teresa Gradys.

Lidia Firuta, naczenik III US w Gdańsku, także zaznacza, że konieczność zwiększenia zatrudnienia nie wynika z kiepskiej komputeryzacji urzędów.

— U nas każdy pracownik ma komputer. Nie w tym problem. 146 naszych ludzi obsługuje 53 tys. podatników, w tym 14 tys. prowadzących działalność gospodarczą. Konieczne jest wzmocnienie — mówi Lidia Firuta.

Małe urzędy też narzekają

— Brakuje ludzi. Ratujemy się stażystami, praktykantami, ale to problemu nie załatwia. Obciążenie pracą urzędników jest spore. Zatrudniamy ich 51, a od razu z radością przyjąłbym pięciu-sześciu nowych — opowiada Stanisław Myśliwiec, szef Urzędu Skarbowego w Świebodzinie.

We Włodawie mniej narzekają.

— Jesteśmy jednym z najmniejszych urzędów skarbowych. Od 5 lat nie było nowego etatu. Pracy przybywa. Jednak dajemy sobie radę. Przydałyby się ze trzy etaty — skromnie mówi Stanisław Kot, szef US we Włodawie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy