Urzędy kupują powoli

Kamil Kosiński
21-04-2004, 00:00

Nie można powiedzieć, że krajowe urzędy to GIS-owa pustynia. Trudno się jednak zachwycać poziomem wdrożeń.

— Gdybyśmy porównywali się ze Stanami Zjednoczonymi, to sytuację w Polsce można określić słowami: beznadzieja i dno. Jeżeli jednak spojrzelibyśmy na to z większego dystansu i uwzględnili ogólny stan naszego państwa, to sytuacja nie wygląda już tak źle — uważa Wojciech Wicher, specjalista ds. analiz przestrzennych w firmie Imagis.

Jego zdaniem, świadomość korzyści związanych z rozwiązaniami typu GIS jest już powszechna. Problemem jest za to często finansowanie wdrożeń.

— Samo stwierdzenie, że sektor publiczny nie dysponuje pieniędzmi, jest tylko sloganem. Czasami jest tam naprawdę tak, że nie ma pieniędzy na nic, ale innym razem, gdy pojawią się np. dotacje unijne, pieniędzy jest tak dużo, że brakuje pomysłów na ich spożytkowanie — przekonuje Wojciech Wicher.

— Często, nawet jak są środki finansowe, to pozostają niewykorzystane, bo odpowiedni ludzie boją się podjąć decyzję o inwestycji — twierdzi Lech Nowogrodzki, prezes ESRI Polska.

GIS zaistniał jednak na szczeblu lokalnym. Kilka dużych miast wdrożyło tego typu rozwiązania. Pojawiły się one także w całkiem małych gminach, m.in. w Brańszczyku, Długosiodle i Jejkowicach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Technologie / Urzędy kupują powoli