USA: Fed nadmuchuje kolejne bańki spekulacyjne…

Piotr Kuczyński
opublikowano: 29-10-2010, 00:00

Piotr Kuczyński

główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi

Wrzesień w tym roku był w USA najlepszy od 71 lat. Zła sława tego miesiąca (często najgorszy w roku) się nie potwierdziła.

Niespecjalnie mnie to dziwi. Po spadkowym sierpniu potrzebny był wzrostowy wrzesień, żeby można było dobrze zakończyć trzeci kwartał i dostać odpowiednie premie. Potem jednak zwyżki też kontynuowano. Powody były dwa. Pierwszy — to znowu polityka Fed, a drugi — to sezon raportów kwartalnych amerykańskich spółek (często doprowadza do zwyżek indeksów).

Istotne było jednak przede wszystkim ostatnie (21 września) posiedzenie amerykańskiego Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC). Zakończyło się komunikatem, który doprowadził do zawirowań na rynkach finansowych. Stopy procentowe oczywiście się nie zmieniły (0-0,25 proc.), a Fed powtórzył, że przez dłuższy czas pozostawi je na niskim poziomie. Nie powtórzył jednak tego, że zaaplikuje gospodarce nowe środki ją pobudzające jedynie pod warunkiem, że zobaczy znaczne pogorszenie sytuacji gospodarczej. Wyglądało to tak, jakby Fed już właściwie zadecydował,

że będzie "drukował" pieniądze (kupował

obligacje).

Zaskakująca była jednak w tym komunikacie nie zmiana języka, ale to, co bank mówi o inflacji. Fed twierdzi, że jest zbyt

niska i taka pozostanie przez pewien czas. Bank zastosuje środki pobudzające, jeśli trzeba będzie wzmocnić ożywienie i doprowadzić inflację do oczekiwanego przezeń

poziomu. Pierwszy raz widzę bank centralny, który dopomina się wzrostu inflacji,

ale widać nastały takie czasy.

Poprawa nastroju na giełdach, a szczególnie komunikat FOMC przełożyły się na duży wzrost kursu EUR/USD. Za dolarem oczywiście poszło drożejące złoto (naturalna ochrona przed inflacją). Szybko drożała miedź (wspaniała bańka). Wzrost cen surowców pomagał indeksom giełdowym. Indeks SP 500 został gwałtownie przepchnięty przez opór z czerwca i sierpnia (1130 pkt), co uruchomiło wzrost zakupów technicznie zorientowanych inwestorów.

Powstała formacja odwróconej RGR zapowiadająca wzrost przynajmniej do 1250 pkt.

Dane makro takiej euforii nie uzasadniały. Na przykład zatrudnienie w sektorze pozarolniczym spadło w USA aż o 95 tysięcy osób — a oczekiwano, że się nie zmieni lub nieznacznie wzrośnie. Zatrudnienie w sektorze prywatnym wzrosło (64 tys.), ale mniej niż oczekiwano (75 tys.). Najmniej istotny wskaźnik, czyli stopa bezrobocia, pozostał bez zmian (9,6 proc.).

Dlaczego spadło zatrudnienie ogółem? Dlatego, że stanowe administracje zwalniały nauczycieli i innych pracowników publicznych z powodu spadku przychodów podatkowych. To zdecydowanie potwierdza

słabość gospodarki. Jednak po publikacji tych danych wzrosły nadzieje na pomoc Fed,

co pomagało akcjom. l

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu