USA pod ostrzałem; strony Protokółu z Kioto chcą redukcji emisji gazów

Polska Agencja Prasowa SA
30-11-2005, 16:19

Uczestnicy konferencji klimatycznej w Montrealu od poniedziałku starają się wypracować zasady nowego, ogólnoświatowego porozumienia w sprawie redukcji gazów cieplarnianych.

Uczestnicy konferencji klimatycznej w Montrealu od poniedziałku starają się wypracować zasady nowego, ogólnoświatowego porozumienia w sprawie redukcji gazów cieplarnianych.

    W spotkaniu bierze udział kilka tysięcy przedstawicieli krajów - stron Ramowej Konwencji NZ w sprawie Zmiany Klimatu (UNFCCC) i Protokółu z Kioto. Waszyngton, który odrzuca drugi z tych traktatów, dostał się w ostry ogień krytyki.

    We wtorek obrońców środowiska rozjątrzyły stwierdzenia ze strony USA, że Waszyngton nie przyjmie żadnych wiążących zobowiązań do działań spowalniających zmiany klimatyczne poprzez redukcję przemysłowych emisji gazów cieplarnianych. Oskarżyli Amerykanów o próby storpedowania konferencji, w której bierze udział ok. 10 tysięcy uczestników z 189 państw.

    Na brak zaangażowania USA w uczynienie z redukcji emisji gazów cieplarnianych obligatoryjnego nakazu dla wszystkich krajów skarżą się niemal wszyscy delegaci na konferencję - twierdzi działacz Greenpeace International, Bill Hare. "(...) delegaci mówią, że choć porządek obrad obejmuje wiele kwestii, prawdziwy problem jest tylko jeden i są nim Stany Zjednoczone" - powiedział Hare, fizyk pracujący w Poczdamskim Instytucie Badań nad ddziaływaniemKlimatu.

    Protokół z Kioto stawia za cel zmniejszenie emisji gazów, których rosnący udział w atmosferze Ziemi uważany jest za przyczynę podwyższania się temperatury na całym świecie i wynikających z tego zakłóceń klimatycznych. Protokół z Kioto, który wszedł w życie w lutym, wzywa 35 uprzemysłowionych państw świata do zmniejszenia w latach 2008-12 emisji gazów o 5,2 procent poniżej ich poziomu z roku 1990. 

    Celem spotkania w Montrealu jest zaostrzenie walki z globalnym ociepleniem i skłonienie USA oraz krajów rozwijających się, aby włączyły się do przeciwdziałania zmianom klimatu. W Montrealu, do którego w przyszłym tygodniu przyjadą ministrowie ds. środowiska z ok. 120 krajów, mają zapaść decyzje, o ile zmniejszyć emisję gazów po roku 2012, kiedy zacznie obowiązywać drugi etap Protokółu z Kioto.

    Największym emitentem gazów są Stany Zjednoczone, które nie przystąpiły do Protokółu z Kioto. Prezydent George W. Bush uważa, że ograniczenia emisji nakładane przez Protokół uderzyłyby w gospodarkę USA. Wezwał jednak do 18-procentowego zmniejszenia wzrostu emisji gazów cieplarnianych do roku 2012 i przeznaczył 5 miliardów dolarów rocznie na badania naukowe i rozwój technologii powstrzymującej zmiany klimatyczne.

    Główny negocjator ds. kontroli klimatu z amerykańskiego Departamentu Stanu Harlan Watson powiedział na konferencji prasowej, że USA będą trzymać się swojego stanowiska i odrzucają wszelkie apele o międzynarodowe porozumienie, które zobowiązałoby kraje do zmniejszenia emisji po roku 2012.  

    Zdaniem Watsona w Montrealu nie powinno dojść do wiążących porozumień. Według niego negocjacje trwają, ale "stanowisko USA pozostaje konsekwentne". "Nie widzimy możliwości, by w obecnych warunkach mogło dojść do zmiany w wynegocjowanym porozumieniu, zgodnym z podejściem USA" - oświadczył.

    Watson powiedział, że Stany Zjednoczone będą jednak nadal podejmować dobrowolne starania o ograniczenie zmian klimatycznych poprzez prowadzenie badań naukowych, rozwijanie technologii i zawieranie porozumień dwustronnych. Przypomniał, że w  pierwszych trzech latach kadencji prezydenta Busha emisja gazów cieplarnianych w USA zmalała o 1 procent. 

    Tymczasem Hare uważa, że jeśli nie będzie obligatoryjnej redukcji emisji gazów cieplarnianych, wzrost gospodarczy do 2012 roku doprowadzi do 30-procentowego zwiększenia ich emisji.     W poniedziałek Watson w wywiadzie dla AP powiedział, że administracja Busha nie łączy globalnego ocieplania się klimatu i zmian klimatycznych z ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi, m.in. huraganami, które spustoszyły wybrzeża Zatoki Meksykańskiej, część Karaibów i Jukatan. Zauważył, że między klimatem a ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi istnieje różnica i że nie można za nie winić zmian klimatycznych.

    Tą uwagą rozjątrzył obrońców środowiska. Powołują się oni na tysiące badań i są przekonani, że ocieplanie klimatu jest przyczyną podnoszenia się poziomu mórz i ocieplania w nich wody, topnienia lodowców i ekstremalnych warunków pogodowych.

    W środę australijski minister środowiska Ian Campbell na konferencji prasowej w Canberze ocenił, że jest małoprawdopodobne, aby spotkanie w Kanadzie zaowocowało porozumieniem - "potomkiem Protokołu z Kioto". Ustanawianie nowych progów emisji nie jest według niego właściwą strategią, a wszelkie  porozumienia powinny uwzględniać zarówno potrzeby krajów uprzemysłowionych, jak i rozwijających się.

     "Co się wydarzy po roku 2012 to sprawa życia i śmierci dla naszej planety" - powiedział Campbell, który w przyszłym tygodniu ma przyjechać na konferencję do Monteralu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / USA pod ostrzałem; strony Protokółu z Kioto chcą redukcji emisji gazów