Usługi doradców personalnych to nie moda, lecz konieczność

Dorota Czerwińska
23-11-2007, 00:00

Menedżer woli zlecić rekrutację specjaliście, w dodatku wskazanemu przez centralę, bo to zwalnia go z odpowiedzialności.

Dobrych pracowników pomagają znaleźć specjaliści

Menedżer woli zlecić rekrutację specjaliście, w dodatku wskazanemu przez centralę, bo to zwalnia go z odpowiedzialności.

„Puls Biznesu”: Dlaczego przedsiębiorstwa korzystają z usług doradztwa personalnego?

Piotr Pilch, doktor nauk ekonomicznych, psycholog, kierownik Podyplomowego Studium Zarządzania Ludźmi w Firmie w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania im. L Koźmińskiego: Kiedy samemu nie można znaleźć pracowników, a tym bardziej kluczowych, trzeba korzystać z pomocy specjalistów. Własny dział personalny, jeżeli w firmie istnieje, może mieć tyle obowiązków, że nie podoła dodatkowym, związanym z rekrutacją i selekcją pracowników. Kiedy zawodzą ogłoszenia, internet i sieć znajomości, można zacząć uderzać bezpośrednio do wybranych osób. Ale to po prostu nie wypada, kłóci się z etyką prowadzenia biznesu. Poza tym bezpiecznie dla menedżera jest zlecić zadanie specjaliście, dodatkowo wskazanemu przez centralę, bo przenosi to odpowiedzialność za wynik poszukiwań.

Lepiej współpracować z małą czy dużą firmą doradczą?

To tak jak w seksie — wielkość o niczym nie decyduje. Znaczenie ma to, czy konsultant może poświęcić nam swój czas i wysiłek. Czy ma odpowiednią sieć kontaktów w przypadku executive search lub umiejętności techniczne przy doborze na stanowiska menedżerskie i specjalistyczne średniego szczebla. Ponadto konsultant, a raczej konsultantka, bo to dobry biznes dla kobiet i można spotkać w nim ich wiele, powinna być czarująca. Kandydata się „uwodzi”, obrzydza mu starą, często dobrą „żonę”, by związał się z nieznaną nową. Spotkałem konsultantki, które — mimo przeciętnej urody — były tak urocze, że mężczyzna zrobiłby dla nich wszystko. Zresztą ta atmosfera konspiracji, spotkań po godzinach...

Z tych obrazowych porównań wynika, że firmy powinny chętniej korzystać z usług rekrutacyjnych niż kilka lat temu.

Zdecydowanie tak. Wynika to ze wzrostu popytu na pracowników. Firmy nie potrafią same go zaspokoić. Dochodzi do tego dodatkowy czynnik. Otóż w okresie wzrostu gospodarczego ludzie chętniej zmieniają pracę, ponieważ łączy się to z mniejszym ryzykiem — uważają, że gdyby im się nie powiodło w nowej firmie, mogą przejść do innej lub wrócić do starej. W czasie kryzysu boją się ryzykować. Przy zmianie pracy w grę wchodzi też wynagrodzenie.

Czyli?

Znaczące podwyżki dla wybranych pracowników mogłyby w danej firmie nakręcić spiralę żądań płacowych. Dlatego najwięcej można uzyskać na przejściu do innej. Rozumowanie jest takie: w moim przedsiębiorstwie nie dadzą mi 50-procentowej podwyżki, ale w konkurencyjnym — kto wie. Może się znowu pojawić moda na zmienianie pracy, na bycie tak zwanym jumperem, czyli skoczkiem, która nakręci koniunkturę na rynku.

Rynek doradztwa personalnego okrzepł, czy wciąż pojawiają się nowe firmy?

Powstawały, powstają i będą powstawać. Porównując agencje obecne na rynku 10 lat temu i teraz, widzę, że przetrwały nieliczne. Zniknęły takie, których bym o to nie podejrzewał. Kryzys na początku obecnego tysiąclecia dramatycznie dotknął branżę. Jej przedstawiciele informowali o 30-, 40-procentowym spadku obrotów. Przetrwały agencje umiejące zróżnicować działalność i zachować jakość usług przy redukcji cen. Konsultanci odchodzili z agencji i zakładali własną działalność, wychodząc z założenia, że nie ma sensu płacić haraczu pracodawcy, skoro to oni są jądrem usługi. Bariery wejścia w ten biznes są tak niskie, że zawsze znajdą się osoby próbujące w nim szczęścia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Usługi doradców personalnych to nie moda, lecz konieczność