Ustawa o ładzie przestrzennym: zgłoszono zmiany

Agnieszka Janas
opublikowano: 07-01-2003, 00:00

Do projektu ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym znajdującym się w Sejmie zgłoszono, po drugim czytaniu, wiele zmian. Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych (PKPP) chce wprowadzenia do niej kilku poprawek poselskich.

— Można ograniczyć swobodę dysponowania własnością, jeśli wiąże się to z interesem społecznym. Ograniczenia powinny mieć charakter prawa miejscowego lub ustawy, a nie decyzji administracyjnej — mówi Ryszard Kowalski, ekspert gospodarczy PKPP.

Węzeł gordyjski

Zadaniem, znajdującej się w parlamencie, ustawy jest dostosowanie obowiązującego aktu z 1994 r. do wymogów współczesnej gospodarki i ustalenie zasad prowdzenia gminnej polityki przestrzennej.

— Celem planowania przestrzennego jest godzenie interesów różnych grup, m.in.: właścicieli terenów, mieszkańców i przedsiębiorców. Jednak ograniczenia muszą wiązać się z danym terenem, a nie inwestorem. Czyli, decyzje o tym, co można budować, powinny być znane, zanim pojawi się chętny do inwestowania — wyjaśnia Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP.

Trzy razy tak

PKPP popiera trzy propozycje poselskie. Zwłaszcza poprawki mówiące o sposobie zorganizowania systemu planowania zagospodarowania terenów w gminie.

— Chcemy, aby powstał gminny plan przeznaczenia terenów, który obejmowałby obszar gminy, z drogami i innymi systemami komunikacyjnymi. Trzeba też stworzyć miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego, których ustalenia byłyby wiążące dla wydających pozwolenia na budowę. Dla terenów nie objętych planami powinny zostać wprowadzone gminne przepisy urbanistyczne, wiążące dla wydających pozwolenia na budowę. Rozwiązania te uniemożliwiłyby uznaniowość wydawania decyzji — mówi Ryszard Kowalski.

Zamrażarce — nie

Eksperci PKPP podkreślili, że utrzymanie w ustawie studium zagospodarowania przestrzennego, jako dokumentu mającego charakter wiążący, ale wciąż będącego opinią, powoduje, że zamrożone pod budowę na cele społeczne grunty stają się bezużyteczne dla właścicieli.

— Bez określenia przeznaczenia tych gruntów, na podstawie wiążącego prawa, dochodzi do sytuacji, w której właściciel wprawdzie nie może tymi terenem dysponować, ale jednocześnie nie otrzymuje też odszkodowania. Dlatego popieramy poprawkę nadającą studium status prawa miejscowego — dodaje Ryszard Kowalski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Janas

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu