Utajniony proces właściciela JWC

Dawid Tokarz
opublikowano: 03-12-2010, 00:00

Józef W. zapewnia, że jest niewinny. Na jego wniosek proces toczy się z wyłączeniem jawności.

Jeden z najbogatszych Polaków oskarżony o oszustwo

Józef W. zapewnia, że jest niewinny. Na jego wniosek proces toczy się z wyłączeniem jawności.

Kontrolujący JW Construction Holding (JWC) Józef W. dysponuje majątkiem wartym 1,37 mld zł, co daje mu 14. miejsce w Polsce — wynika z aktualnego rankingu tygodnika "Wprost". Według prokuratury, Józef W. oszukał swoich kontrahentów na… kilka milionów złotych.

Na ławie oskarżonych obok szefa rady nadzorczej i największego akcjonariusza JWC usiadł jeszcze Tomasz P., członek zarządu dewelopera (obaj nie wyrazili zgody na ujawnianie danych osobowych). Odbyły się już dwie rozprawy w tej sprawie, a żaden z obecnych i potencjalnych akcjonariuszy notowanej na GPW spółki nic o niej wie. Jak to możliwe? Na wniosek szefów JWC sąd wyłączył jawność rozprawy.

Co było w prospekcie…

Józef W. i Tomasz P. powołując się na decyzję sądu odmówili autoryzacji udzielonych nam wcześniej wypowiedzi. Zgodnie z prawem nie możemy też opublikować naszych ustaleń w tej sprawie, bo w dużej części pokrywają się z przedmiotem utajnionego procesu (w przeciwnym wypadku, zgodnie z art. 241 kodeksu karnego, groziłoby nam do 2 lat więzienia). Możemy jednak przypomnieć, że wzmianka o zarzutach prokuratorskich znalazła się w prospekcie emisyjnym JWC z 2007 r.

Przyszli akcjonariusze dewelopera zostali poinformowani, że zarzut oszustwa dla Józefa W. dotyczył zawartej w 2000 r. przez niego jako prezesa JWC "umowy pożyczki i związanych z nią umów poręczenia oraz dochodzenia zwrotu tejże pożyczki od pożyczkobiorcy i poręczycieli". Z kolei Tomaszowi P. "został postawiony zarzut działania na szkodę spółki Abimel Trading (AT), w której w latach 2000-2006 pełnił funkcję prezesa zarządu, a następnie likwidatora". Inwestorzy zostali przy tym uspokojeni stwierdzeniem, że okoliczności sprawy pozwalają "z dużym prawdopodobieństwem przyjąć o bezzasadności stawianych zarzutów".

...co w mediach…

Następnie w aneksie do prospektu pojawiła się informacja o wniesieniu do sądu aktu oskarżenia przeciwko obu szefom JWC. Z kolei w sierpniu 2007 r., już po wejściu dewelopera na warszawski parkiet, Józef W. udzielił wywiadu "Parkietowi", w którym szeroko odniósł się do stawianych mu zarzutów. Wyjawił, że sprawa dotyczy wydarzeń z 2000 r., kiedy JWC udzielił Abimel Trading pożyczki na zadatek na kupno Opolskiej Fabryki Mebli (OFM) od NFI. Zabezpieczeniem pożyczki były udziały w AT i nieruchomości należące do wspólników tej spółki. Do zakupu OFM nie doszło, bo AT miał problemy ze sfinansowaniem reszty transakcji. JWC przejął więc nieruchomości, będące jej zabezpieczeniem, a później odzyskał od NFI wpłacony zadatek. To dlatego byli wspólnicy AT zarzucili W. oszustwo: Józef W. miał rzekomo przewidzieć taki rozwój wydarzeń i wzbogacić się ich kosztem. Szef JWC poinformował jednocześnie, że w 2004 r. prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie ze względu na brak znamion czynu zabronionego i że wygrał wszystkie procesy cywilne z rzekomo poszkodowanymi.

Kolejny raz o sprawie "Parkiet" napisał jesienią 2008 r., kiedy Sąd Rejonowy w Wołominie umorzył sprawę szefów JWC, nie dopatrując się złamania prawa.

— Decyzja ta nie jest jeszcze prawomocna. Jednak fakt, że sąd podczas pierwszej rozprawy zdecydował się wydać takie postanowienie, nie zwracając już nawet sprawy do prokuratury, świadczy dobitnie o bezpodstawności stawianych mi zarzutów — komentował W.

Jego zdaniem, cała akcja prokuratorska zainicjowana została przez konkurencję, której chodziło o zaszkodzenie debiutowi JWC na GPW. Ani wtedy, ani w 2007 r. "Parkiet" nie skonfrontował jego słów ze stanowiskiem prokuratury ani pokrzywdzonych.

…a o czym nigdzie

Od tego czasu JWC już nie informował o tej sprawie. Tymczasem w styczniu 2009 r. sąd drugiej instancji uchylił umorzenie i nakazał rozpoczęcie procesu, uznając, że niezbędna jest "wieloaspektowa ocena materiału dowodowego, zgromadzonego przeciwko Józefowi W.". Wskazał również, że rozstrzygnięcia sądów cywilnych opierały się m.in. na przedawnieniu roszczeń i dlatego "nie mogą przesądzać kwestii odpowiedzialności karnej" W., "tym bardziej gdy rozważać także całokształt okoliczności towarzyszących działaniom oskarżonego, a nie wyłącznie kwestie związane z zawarciem umowy pożyczki". Z kolei w odniesieniu do Tomasza P. sąd wskazał na konkretne działanie, o którym napisał, że "trudno uznać, by istotnie było to postępowanie na korzyść spółki".

O decyzji sądu ze stycznia 2009 r. ani o jej uzasadnieniu JWC nie poinformował rynku. Podobnie jak o starcie procesu.

Czytaj też na str. 2

Okiem inwestorów

Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych

Sąd powinien rozumieć rynek

Sytuacja, w której rynek wie więcej na temat istotnej sprawy związanej ze spółką bezpośrednio lub pośrednio, jest lepsza i bardziej pożądana przez inwestorów. Ta konkretna sprawa dotyczy jednak osoby fizycznej, na którą prawo nie nakłada obowiązku informowania o toczącym się postępowaniu. Nie należy więc rozpatrywać tego przez pryzmat złamania przepisów prawa.

O tym, czy akcjonariusze będą otrzymywać tego typu informacje, zawsze decydować będzie osoba zainteresowana, i to od jej filozofii komunikowania się z innymi akcjonariuszami będzie to zależało. Pozostaje mieć nadzieję, że praktyka, jaka wytworzy się w tym zakresie, będzie korzystna dla inwestorów i zapewni im należytą wiedzę o zdarzeniach w spółce i na temat jej kluczowych organów.

Wyłączenie jawności rozprawy leży w gestii niezawisłego sądu. Przy wydawaniu takiej decyzji sąd powinien mieć jednak na uwadze i rozumieć, czym jest rynek kapitałowy.

Okiem nadzoru

Łukasz Dajnowicz, Komisja Nadzoru Finansowego

Kluczem wpływ na cenę akcji

Prawo nakłada na spółkę publiczną obowiązki informacyjne, m.in. obowiązek niezwłocznego przekazania na rynek tzw. informacji poufnej. To precyzyjna informacja dotycząca spółki, która nie została przekazana do publicznej wiadomości, a po przekazaniu mogłaby być wykorzystana przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych przez racjonalnie działającego inwestora i w istotny sposób wpłynąć na cenę akcji. Musi być też ona określona w sposób precyzyjny — jej charakter musi w wystarczającym stopniu umożliwiać dokonanie oceny potencjalnego wpływu okoliczności lub zdarzeń na cenę akcji. Potwierdzenie, że informacje o postępowaniach karnych wobec osób z władz JWC spełniają te przesłanki, pozwoliłoby na podjęcie dalszych czynności nadzorczych.

Okiem emitentów

Mirosław Kachniewski, wiceprezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych

Za mało informacji

Wszelkie informacje, które mogą wpłynąć na cenę lub wartość akcji emitenta, powinny być znane akcjonariuszom. Brak takich informacji podważa zaufanie do emitenta i — pośrednio — do całego rynku. Natomiast w tym konkretnym przypadku trudno określić, czy powinny się pojawić raporty bieżące o procesach, gdyż nie mamy dość informacji, aby stwierdzić, czy procesy te są w jakikolwiek sposób istotne dla spółki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane