Utracona sztuka odpoczywania

ROZMAWIAŁ MIROSŁAW KONKEL
28-06-2016, 22:00

Urlop jest po to, by pobudzonych wyciszyć, wypalonych nakręcić, a zmęczonych zregenerować — mówi Maria Rotkiel, trenerka, mówczyni motywacyjna i terapeutka rozwoju osobistego i zawodowego.

Gdy życie podporządkowane jest jednemu celowi: maksymalizacji wydajności, po cholerę nam w ogóle czas wolny? Maria Rotkiel: Jak osiągnąć zawodowy sukces i czerpać z niego profity przez lata? Odpowiedź jest prosta — należy umieć odpoczywać! To oczywiście tylko jeden z warunków efektywnej kariery i satysfakcji, ale niezwykle ważny. Czas wolny to źródło energii zasilające nasze psychofizyczne akumulatory. To również lokata energetycznego kapitału. Bez niej wypalamy się i nie mamy zasobów, by inwestować w wiele zawodowych kompetencji. Czas wolny, a raczej umiejętność jego planowania i konstruktywnego wykorzystywania, to warunek konieczny zarówno wydajności, jak i kreatywności w sferze zawodowej.

Nie martwią panią trudności Polaków związane z odpoczywaniem?

Gdyby wszyscy umieli efektywnie wypoczywać, musiałabym zmienić zawód, ponieważ nie miałabym kogo szkolić i komu pomagać (śmiech)! Odpoczywać trzeba się nauczyć i często potrzebujemy kogoś, kto nam w tym pomoże. Nauka efektywnego odpoczywania to wspieranie samoświadomości, czyli poznania siebie, swoich potrzeb i dziedzin potrzebujących wsparcia. To także ćwiczenie asertywności, szczególnie wtedy, gdy bliskie osoby chcą narzucić formę wczasowania się, która nam nie pasuje. Wreszcie — to znajomość technik zarządzania psychofizyczną energią, czyli wiedza na temat tego, jaka aktywność, jaka forma spędzania czasu akurat dla nas będzie sposobem na przywrócenie równowagi.

Na czym polega związek między odpoczynkiem a twórczym podejściem do wyzwań w pracy?

Czas wolny rozumiany jako odpoczynek od zawodowej aktywności pozwala na nabranie dystansu, spojrzenie z innej, bardziej obiektywnej perspektywy na to, co dotyczy pracy. Poza tym: umysł „zresetowany” i pozostawiony samemu sobie w mig wpada na nietuzinkowe pomysły, które trudno zeń wycisnąć w normalnym zawodowym rytmie, gdy eksploatujemy go ponad miarę.

Niektórzy mówią, że po urlopie są dużo bardziej zmęczeni niż przed.

Jeśli odpoczynek nas męczy, to znaczy, że nie znamy swoich możliwości, potrzeb i nie umiemy zarządzać psychofizyczną energią. Męczymy się odpoczynkiem, gdy robimy coś podobnego do tego, co mamy na co dzień w pracy. Na przykład: w sezonie wyjeżdżamy do zatłoczonego kurortu, choć nasze biuro jest pełne ludzi, hałasów i innych bodźców. Męczymy się odpoczynkiem również wtedy, gdy robimy coś, czego tak naprawdę nie lubimy i kiedy spędzamy czas z toksycznymi ludźmi.

Niektórzy menedżerowie na wakacjach ciągle sprawdzają służbowe SMS-y i maile, albo co rusz wydzwaniają do firmy.

Ktoś, kto się tak zachowuje, powinien przyjść do mnie, ponieważ potrzebuje natychmiastowego wsparcia i pomocy! Obsesje związane z „byciem w pracy” podczas urlopu to częsty objaw pracoholizmu, czyli uzależnienia od pracy. A każde uzależnienie to choroba. Takie osoby nie potrafią skoncentrować się dłuższy czas na aktywnościach związanych z odpoczynkiem, przyjemnościami i relacjami społecznymi, bo myślami cały czas są w pracy. To bardzo niepokojący objaw. Takie zachowanie sprawia, że nie zasilamy naszych energetycznych akumulatorów. To najszybsza droga do zawodowego wypalenia lub problemów związanych ze stresem i przewlekłym napięciem.

Z drugiej strony, psycholodzy lubią podkreślać, że ludzie biznesu coraz bardziej rozumieją potrzebę work-life balance, czyli równowagi między prywatnością a pracą.

Faktycznie, coraz częściej przychodzą do mnie osoby, które nie potrafią odpoczywać, ale na szczęście zdają sobie z tego sprawę i mają motywację, by to zmienić. Wiedzą, że aby być w dobrej kondycji — intelektualnej, emocjonalnej i fizycznej — trzeba umieć się czasem „wyłączyć” i po prostu odpocząć od pracy.

Lepszy urlop planowany czy całkowicie spontaniczny?

Spontaniczny urlop to dobry pomysł dla studenta i to takiego, który nie pracuje. Im więcej mamy obowiązków, zawodowych wyzwań, tym ważniejsze jest to, abyśmy planowali odpoczynek. Najlepiej, jeśli rezerwujemy na niego czas po zamknięciu najważniejszych przedsięwzięć i załatwieniu najpilniejszych spraw. Kiedy nie gonią nas terminy, możemy spokojnie oddać się relaksowi.

Jak zaplanować efektywny urlop?

Chodzi o to, byśmy spędzili ten czas zgodnie z naszymi preferencjami, przede wszystkim tak, by zrównoważyć braki, które nagromadziły się przed wakacjami. Wyobraźmy sobie taką sytuację: jesteśmy zmęczeni, potrzebujemy wyciszenia, snu, dobrej kuchni i miłego towarzystwa, lecz nasza spontaniczność sprawiła, że po dwóch dobach spędzonych na lotnisku trafiamy do mało komfortowego, głośnego miejsca, a brak restauracji zmusza nas do kupowania jedzenia na najbliższej stacji benzynowej. Taki wyjazd raczej nie przysłuży się naszej zawodowej efektywności i nie wpłynie pozytywnie na emocjonalną równowagę.

Dwu-, trzygodniowy urlop to luksus, na który człowieka biznesu rzadko dzisiaj stać.

Urlop nie musi być długi, ale powinien być tak zaplanowany, by zaspokoić najważniejsze potrzeby. Dlatego szczególnie przed krótkim odpoczynkiem trzeba odpowiedzieć na kilka ważnych pytań dotyczących tego, co czuję: „Czy jestem zmęczony, a może znudzony lub zestresowany? Co pozwoli mi wyrównać mój poziom energii?”. Im krótszy urlop, tym powinien być efektywniejszy i zawierać więcej strategii ładowania energetycznych akumulatorów. Ważne, by podejść do odpoczynku jak do inwestycji, która daje wymierną korzyść, i jak do lokaty, na którą odkładamy swój najcenniejszy kapitał — psychofizyczną kondycję.

Niemiecki psycholog Günter F. Gross wprowadził do obiegu zapożyczone ze świata nurków pojęcie: choroba kesonowa. Zapadają na nią ci, którzy zbyt gwałtownie wynurzają się z pełnej zaangażowania codzienności zawodowej na powierzchnię wakacyjnego lenistwa. Przypłacają to bólem głowy, bezsennością, nadciśnieniem i nerwicami.

Czy wśród kadry menedżerskiej widzi pani wielu „kesonowców”?

Nieumiejętność zarządzania psychofizyczną energią to coraz większy problem, a gwałtowne zmiany — czy dotyczące pierwszych dni urlopu, czy pierwszych dni po powrocie do pracy — wybijają nas z rytmu i sprawiają, że mamy wrażenie utraty kontroli nad swoim czasem, energią. Naczelna zasada brzmi: wszystko w miarę. Początek urlopu powinien być łagodnym i płynnym przyzwyczajaniem się do odpoczynku, a pierwsze dni w pracy — stopniowym powrotem do codziennego rytmu.

Robimy sobie wyrzuty, jeśli nie kręcą nas sporty ekstremalne. Czy ci, którzy wolą poleżeć sobie na hamaku w ogrodzie z kryminałem w ręku, rzeczywiście są gorsi od szaleńców uprawiających skoki na bungee?

Wyrzuty powinni robić sobie ci, którzy marnują swój psychofizyczny kapitał i nie potrafią go inwestować i lokować. Nikt, kto odpoczywa zgodnie z tym, co lubi, i tym, co w danym momencie przywróci mu równowagę, nie ma powodu do strofowania siebie.

Dla kogo alpinizm, a dla kogo zwiedzanie muzeów? Czyli: jak dostosować formę odpoczynku do swojej osobowości, temperamentu i kondycji psychofizycznej?

Jeśli umiemy zaopiekować się sobą, mając na względzie zawodowy rozwój i satysfakcję z kariery, zaplanujemy urlop tak, by naprawdę odpocząć. Kluczem jest określenie swoich potrzeb. Osoby niewyspane i przeciążone społecznymi bodźcami wybiorą spokojny odpoczynek, który pozwoli im naładować baterie. Natomiast ludzie, którzy chcą się wyszaleć, poszukają rozrywki lub ekstremalnych wyzwań. Urlop ma przywrócić stan równowagi, czyli pobudzonych wyciszyć, wypalonych nakręcić, zmęczonych zregenerować, a znudzonych stymulować.

Jakie mody związane z odpoczynkiem uważa pani za warte rozpowszechniania?

Uleganie modom to łatwy pomysł na życie, ale zarazem droga donikąd. Jako doradca rozwoju zawodowego zawsze powtarzam: „Bądź sobą, żyj w zgodzie ze sobą, a osiąg- niesz sukces”. To motto dotyczy również planowania urlopu. Efektywny i przyjemny odpoczynek czasem może wręcz oznaczać bycie w opozycji do tego, co jest popularne, w dobrym tonie i na czasie.

Proszę dokończyć zdanie: Mój idealny odpoczynek to…

… odpoczynek dostosowany do moich potrzeb, czyli momentu w życiu. Ostatnio moje wakacje są cudownie nudne. Na co dzień mam intensywną pracę i dwuletnie dziecko, które absorbuje każdą moją wolną chwilę. Potrzebuję więc snu i świętego spokoju. Nic dziwnego, że mój urlop jest dość prosty do zaplanowania (śmiech). Synek zostaje z dziadkami, a ja śpię, smacznie jem i mam dużo wolnego czasu, który spędzam na leniuchowaniu. Żadne sporty ekstremalne czy intensywne życie towarzyskie, tylko cisza i spokój. Taki urlop to obecnie najlepsza lokata mojego kapitału, którym jest cierpliwość do innych, umiejętność ich wspierania i energia, którą dzielę się z ludźmi. &

© Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ROZMAWIAŁ MIROSŁAW KONKEL

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Utracona sztuka odpoczywania