Uważaj! Jak zwykle diabeł tkwi w umowie

Albert Stawiszyński
opublikowano: 11-01-2007, 00:00

Firmy, które jeszcze nie poprawiły umów z tzw. samozatrudnionymi, powinny zrobić to jak najszybciej.

Według szacunków prawie 1,5 mln osób w Polsce korzysta z samozatrudnienia. Od początku roku tej grupie osób rzucona została pod nogi duża kłoda. Mowa o ostatnich zmianach w przepisach, które teraz na nowo określają, co jest taką działalnością, a co nią nie jest (szczegóły niżej). W wyniku tej zmiany znaczna część samozatrudnionych może utracić swój status. Aby tak się nie stało, konieczna okazała się zmiana bądź aneksowanie umów samozatrudnionych ze współpracującymi firmami.

— W naszej spółce mamy takich osób kilkanaście. Nie ze wszystkimi jeszcze zdążyliśmy poprawić lub aneksować umowy o współpracę, ale na pewno zrobimy to do końca stycznia. Taka zmiana wymaga niestety sporo czasu. Wiąże się przede wszystkim z konsultacjami z prawnikami — mówi pragnący zachować anonimowość właściciel świadczącej usługi medyczne firmy w województwie mazowieckim.

Podobnie wypowiadają się inni pytani przedsiębiorcy. Z obawy przed ewentualną kontrolą urzędu skarbowego żaden nie chce ujawnić swojego nazwiska czy nazwy firmy. Dodać jednak trzeba, że nie wszyscy musieli umowy zmieniać.

— Pracuję wyłącznie na własnym sprzęcie i mnie ten problem nie dotyczy. Z tego, co się orientuję, wiele firm jeszcze umów nie zmieniło — mówi Przemysław Rey, prowadzący jednoosobowo firmę Hanseaticus.

Nowe warunki

Dlaczego należy to zrobić?

— Obecnie kluczowe dla tego, by zakwalifikować pracę wykonywaną w ramach samozatrudnienia na dotychczasowych zasadach, a więc jako działalność gospodarczą, a nie jak umowę o pracę, będzie spełnienie wszystkich trzech kryteriów składających się na definicję przedsiębiorcy lub któregoś z nich — tłumaczy Jerzy Krotoski, adwokat z kancelarii Krotoski-Adwokaci w Poznaniu.

Zgodnie z warunkami wskazanymi w ustawie o podatku do- chodowym od osób fizycznych:

- samozatrudniony, a nie zleceniodawca, musi ponosić pełną odpowiedzialność wobec osób trzecich za rezultat wykonanych przez siebie czynności;

-swojej pracy samozatrudniony nie powinien wykonywać pod kierownictwem ani w miejscu i czasie wyznaczonym przez zleceniodawcę, ale decydować o tym sam;

-samozatrudniony musi ponosić ryzyko gospodarcze związane z działalnością gospodarczą tak jak każdy przedsiębiorca — jego kondycja nie może więc zależeć tylko od tego jednego konkretnego zleceniodawcy.

Sprawdź i popraw

W praktyce oznacza to, że treść umowy będzie kluczowa dla oceny stanu faktycznego przez fiskusa.

— Należy więc zmienić umowy pracodawców z samozatrudnionymi tak, żeby wynikało z nich jednoznacznie, że łączący strony stosunek prawny nie jest stosunkiem pracy — informował niedawno na łamach „PB” Marcin S. Tofel z kancelarii prawnej Salans.

Odpowiednie skonstruowanie umowy między dawnym pracodawcą a pracownikiem może więc zabezpieczyć pracodawcę przed wątpliwościami fiskusa. Jakie konsekwencje grożą osobie nielegalnie wykonującej pracę w ramach samozatrudnienia?

— W razie niezakwalifikowania samozatrudnienia jako działalności gospodarczej, taka osoba może ponieść konsekwencje w postaci dopłat podatku dochodowego oraz odsetek od niego — dodaje Jerzy Krotoski.

Choć Ministerstwo Finansów nie przewiduje na razie planowych kontroli związanych z samozatrudnieniem, to warto jednak raz jeszcze przejrzeć umowy z poprzednich lat i należycie sporządzić nowe. Lepiej wydać kilkadziesiąt złotych na poradę prawną, niż po kilku latach niespodziewanie zapłacić znacznie większą kwotę z tytułu doliczonego podatku.

W potocznym znaczeniu przez samozatrudnienie należy rozumieć zastąpienie stosunku pracy działalnością gospodarczą. W efekcie pracodawca staje się partnerem gospodarczym. Oznacza to też, że tzw. samozatrudniony — przedsiębiorca, nie ma prawa korzystać z przysługujących z mocy kodeksu pracy wielu przywilejów, takich jak np. ochrona przed wypowiedzeniem umowy o pracę czy prawo do urlopu wypoczynkowego. Jednak samozatrudnienie opłaca się z punktu widzenia finansowego. Jeśli firma podpisała z pracownikiem umowę o pracę z wynagrodzeniem 5 tys. zł brutto miesięcznie, to całkowity koszt jego zatrudnienia wyniesie w takim przypadku 5994,5 zł. Wynika to stąd, że pracownik i jego pracodawca z tytułu składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe płacą po pół. W tym wypadku po 994,5 zł.

Kiedy te same 5 tys. zł firma płaci za usługi samozatrudnionemu, to nie ponosi dodatkowych kosztów. Samozatrudniony sam odprowadza wszelkie wymagane prawem składki i zaliczki, które przy spełnieniu pewnych warunków są niższe, niż gdyby był on zatrudniony na umowę o pracę — i to niezależnie od tego, jak wysokie są jego dochody.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Albert Stawiszyński

Polecane