Uważajcie na ten tandem

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 11-10-2006, 00:00

LPR i Samoobrona stają się jednym politycznym ciałem i chcą powrotu starej koalicji. Jeśli PiS się zgodzi, budżet będzie w tarapatach.

Wczoraj minął czas, jaki PiS — w osobie Marka Kuchcińskiego — dało sobie na znalezienie parlamentarnej większości. W razie niepowodzenia miały być rozpisane przedterminowe wybory.

Papużki nierozłączki

Większości brak, jednak jej poszukiwania jeszcze się nie zakończyły: liderzy PiS dają sobie czas do końca tygodnia, a premier twierdzi, że nie ma najmniejszych powodów, by przyspieszać wybory. Chyba że się okaże, iż rząd większościowy dalej trwać nie może — stwierdził Jarosław Kaczyński w radiowych „Sygnałach Dnia”.

W sukurs PiS przyszedł wicepremier Roman Giertych z byłym wicepremierem Andrzejem Lepperem, którzy podpisali porozumienie w sprawie działań ich partii na forum Sejmu.

— Od tej pory trzeba nas w sensie politycznym traktować jak jedno ciało. Bez siebie nie będziemy działać i nie wyobrażamy sobie, by ktoś chciał nas rozbić i rozmawiać z nami osobno — powiedział lider Samoobrony.

— Nie damy się podzielić. W jedności siła — wtórował mu szef LPR.

Przywódcy obu partii zadeklarowali, że są gotowi odnowić koalicję PiS—Samoobrona—LPR.

— Dziś nie ma innego układu politycznego. Ten układ powinien się ustabilizować, by wziąć odpowiedzialność za 3 lata. Mamy wiele do zrobienia. Chcemy jednak, by traktowano nas na zasadach partnerskich — tłumaczył Roman Giertych.

Papierek budżetowy

Zdaniem szefów LPR i Samoobrony, koalicja powinna powstać do jutra. W innym przypadku, jak tłumaczył Roman Giertych, mogą nastąpić problemy w kluczowych głosowaniach.

— Na bank SLD i PO złożą wniosek o odrzucenie budżetu w pierwszym czytaniu. Jeśli rząd przegra to głosowanie, nie będzie budżetu — tłumaczy lider LPR.

Tadeusz Cymański, wiceszef klubu PiS, ostrożnie odniósł się do tej propozycji.

— Chciałbym wierzyć, że pomoże to w tworzeniu koalicji — powiedział Tadeusz Cymański.

Zaznaczył jednocześnie, że decyzja PiS w sprawie koalicji jeszcze nie zapadła.

Szefowie LPR i Samoobrony oznajmili, że w budżecie, którego pierwsze czytanie odbędzie się dziś, muszą nastąpić zmiany. A te, jak sugerują ekonomiści, byłyby niepożądane.

— Żądania LPR i Samoobrony nie są dobrą informacją dla rynków. Wprawdzie posłowie nie mogą zmienić 30-miliardowe- go deficytu, mogą jednak uczy- nić projekt nierealistycznym przez zwiększenie prognozowanych dochodów — tłumaczy Piotr Kalisz, ekonomista Banku Handlowego (BH).

Na razie rynki ignorują polityczne zamieszanie, do którego zdążyły przywyknąć.

— Gdyby inwestorzy mieli się tym przejmować, musieliby reagować co 15 minut — dodaje ekonomista BH.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu