Czytasz dzięki

Mercedes z gniazdkiem w zderzaku

Marka samochodów produkowanych przez Daimlera dołącza do oferty kolejny elektryczny model. Tym razem koncern postawił na gabaryty i wygodę

Klasa V to van, którym można przewieźć kilku biznesmenów, ale w weekendy posłuży też rodzinnym wypadom, a od biedy pomoże nawet dowieźć po drodze trochę towaru do sklepu. Nic dziwnego, że Niemcy postanowili coś takiego podłączyć do gniazdka. I tak powstał model EQV 300. Koncepcyjną wersję samochodu zaprezentowano już rok temu, ale dopiero teraz Mercedes rozpoczyna sprzedaż. Polskie przedstawicielstwo koncernu Daimlera informuje, że EQV będzie można zamawiać od lipca i wtedy podane zostaną ceny w złotych. Na razie mamy jedynie cennik zachodnioeuropejski, który zaczyna się od 71,4 tys. EUR po opodatkowaniu.

Elektryczny van EQV 300 mimo dużych rozmiarów zużywa 27 kWh na
100 km i oczywiście nie emituje CO 2. Wersje z silnikami spalinowymi mają
średnią emisję wynoszącą co najmniej 184 g/km.
Zobacz więcej

MERCEDES W WERSJI XXL:

Elektryczny van EQV 300 mimo dużych rozmiarów zużywa 27 kWh na 100 km i oczywiście nie emituje CO 2. Wersje z silnikami spalinowymi mają średnią emisję wynoszącą co najmniej 184 g/km. Fot. ARC

Rynkowy debiut EQV jest ważny, bo to dopiero drugie auto należące do rodziny EQ, którą Mercedes-Benz rozwija z myślą o elektrycznym transporcie. To jednocześnie kolejna po AMG i Maybachu submarka w portfolio koncernu. Pierwszym modelem jest SUV EQC, za którego trzeba zapłacić co najmniej 352,7 tys. zł. Van napędzany prądem na pierwszy rzut oka nie różni się od „normalnej” klasy V. Projektanci umieścili z przodu czarną, panelową atrapę chłodnicy, spajającą niemal całą powierzchnię od jednego do drugiego reflektora. Twierdzą, że styl EQ rozpoznaje się od razu, ale chyba bardziej niż czarna listwa pomoże w tym brak charakterystycznego turkotu silnika wysokoprężnego i całkiem duża klapka umieszczona w zderzaku. To tam jest gniazdko.

Producent obiecuje, że ową klapkę otwierać trzeba co 418 km, bo taki jest zasięg vana na jednym ładowaniu. Funkcja szybkiego ładowania jest w standardzie, więc jeśli kierowca skorzysta z odpowiedniej stacji, może osiągnąć stan naładowania w przedziale 10-80 proc. w czasie mniej niż 45 minut. Mniej optymistycznie wyglądają dane dotyczące czasu ładowania w Wallboksie lub zwykłej publicznej stacji ładowania. W tym przypadku potrzeba do 10 godzin. Akumulatory ładują się również w trybie ciągu i hamowania. Samochód zużywa średnio 26,4 kWh na 100 km, dysponuje mocą ponad 200 KM, ma 362 Nm maksymalnego momentu obrotowego i rozpędza się do 160 km/h. To wszystko przy dopuszczalnej masie całkowitej 3,5 tony. We wnętrzu króluje system multimedialny MBUX, którym można sterować za pomocą głosu.

81a6d2b2-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Cztery kółka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE
Cztery kółka
autor: Łukasz Ostruszka
Wysyłany co dwa tygodnie
Łukasz Ostruszka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Aktywowanie funkcji następuje po wypowiedzeniu słów „Hey Mercedes”. Niemcy chwalą się, że układ siedzeń jest bardzo konfigurowalny i w zależności od potrzeb może zaoferować nawet osiem miejsc siedzących. Mercedes EQV będzie produkowany w zakładach w Vitorii w północnej Hiszpanii, czyli w tym samym miejscu, w którym powstaje standardowa klasa V i dostawczy vito. Jak każdy w branży firma mierzy się ze skutkami pandemii, która odstraszyła klientów od dużych zakupów i zniechęciła do odwiedzin salonów. Sprzedaż spadła w pierwszym kwartale roku o niemal 15 proc. — do 477,4 tys. egzemplarzy, a po dodaniu dostawczych witana, vito i sprintera wyniosła blisko 548 tys.

Elektryczny van nie jest jedyną nowością, która może poprawić kondycję koncernu w kolejnych naznaczonych ogólnoświatowym kryzysem kwartałach. Na początku maja koncern poinformował, że wprowadza w najnowszej klasie E nową generację kierownic z pojemnościowym wykrywaniem dotyku dłoni. Inżynierowie umieścili dwustrefową matę sensoryczną w obręczy kierownicy, a jej zadaniem jest monitorowanie, czy dłonie kierowcy spoczywają na wieńcu. Mercedes twierdzi, że zwiększa to łatwość prowadzenia auta podczas korzystania z trybu częściowo zautomatyzowanej jazdy i poprawia bezpieczeństwo, bo jeśli dłonie nie dotykają kierownicy przez dłuższy czas, to uruchamiane są systemy wspomagające i asystent awaryjnego zatrzymania.

„Powierzchnie robocze do sterowania zestawem wskaźników i systemem operacyjnym, zintegrowane w ramionach kierownicy, mają wytrzymywać temperaturę ponad 100 stopni Celsjusza. Po raz pierwszy poszczególne panele dotykowe touch control są od siebie całkowicie, a zarazem płynnie odseparowane i działają z wykorzystaniem sygnałów cyfrowych. Dzięki temu mechanika przycisków została zredukowana do absolutnego minimum” — czytamy w komunikacie.

Chodzi zatem o to, żeby kierowca nadmiernie nie zmęczył się przyciskaniem, albo poczuł się, jakby miał pod opuszkami palców ekran smartfona. Auta coraz bardziej przypominają gadżety.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane