VAT na reklamę budzi wiele wątpliwości

Łukasz Ruciński
07-06-2002, 00:00

Przepisy o VAT od działalności promocyjno-reklamowej są niejasne. Możliwość ich subiektywnej interpretacji ułatwia organom skarbowym stawianie zarzutów i kwestionowanie rozliczeń. Podatnicy mogą jednak minimalizować związane z tym zagrożenia.

VAT obciąża m.in. świadczenie usług oraz przekazanie lub zużycie towarów na potrzeby reprezentacji i reklamy. Inaczej niż zazwyczaj, koszt podatku ponosi tutaj nie konsument, ale promująca się firma. Zgodnie z przepisami, w takiej sytuacji przedsiębiorca wystawia fakturę na siebie i sam płaci wynikający z niej podatek.

Zwięzłość przepisów regulujących te kwestie nie idzie w parze z łatwością ich stosowania. Podstawowa trudność wiąże się często ze wskazaniem czynności, od których należy zapłacić podatek.

— Ustawa nie definiuje pojęć reklamy i reprezentacji. Nie wyjaśnia też, jak należy rozumieć przekazanie i zużycie. Władze podatkowe same określają znaczenie tych pojęć, starając się ująć ich zakres możliwie szeroko. Tymczasem firmy niejednokrotnie twierdzą, że ich działania nie podlegają podatkowi, tzn. nie powinny być kwalifikowane jako np. przekazanie towarów na potrzeby reklamy — wyjaśnia Tomasz Kassel, starszy konsultant w dziale podatkowym firmy PricewaterhouseCoopers.

Zgrzebny katalog

Problemem jest odróżnienie reklamy od informacji handlowej, która też nie ma definicji ustawowej. Cenniki i katalogi produktów przekazywane ewentualnym kontrahentom nie powinny być w całości uznawane za materiały promocyjne, mimo to służby skarbowe często postrzegają je w ten sposób.

— Jak wskazują nasze doświadczenia, np. katalogi zawierające kolorowe ilustracje bardzo często nie są traktowane przez organa podatkowe wyłącznie jako informacja handlowa. Z drugiej strony, trudno, aby w dzisiejszych warunkach firmy prezentowały swoje wyroby np. w czarno-białych broszurach. W praktyce można ograniczyć ryzyko podatkowe, unikając zamieszczania w tego typu materiałach wszelkich elementów wartościujących produkt i zamieszczając wyłącznie informacje niezbędne przy podejmowaniu decyzji kupna — doradza Tomasz Kassel.

Ustalając, które czynności są reklamą i reprezentacją, podatnicy mogą kierować się orzecznictwem NSA. Nie eliminuje to całkowicie możliwości zakwestionowania ich rozliczeń, ale ogranicza niebezpieczeństwo przegrania sporu.

Liczne zarzuty dotyczą także niewłaściwej podstawy opodatkowania. Ustawa o VAT określa ją jasno. W skrócie, jest to cena, którą uzyskałoby się w wyniku sprzedaży tego, co przekazuje się lub zużywa na potrzeby reklamy i reprezentacji. Jaka jest jednak cena ulotki, której przecież nikt nie kupi? Wartość rynkowa materiałów promocyjnych to często tylko cena surowca, z którego je wyprodukowano. Organy skarbowe znalazły jednak wyjście z tej niekorzystnej dla fiskusa sytuacji. Jako podstawę opodatkowania przyjmują koszty wyprodukowania reklamy, a te mogą być znaczne. W przypadku ulotki będzie to m.in. cena projektu graficznego i należność za druk.

— Takie podejście nie ma bezpośredniego oparcia w przepisach, jednak trudności z ustaleniem „ceny rynkowej” są niewątpliwe i NSA zdaje się akceptować stanowisko urzędników — ostrzega Tomasz Kassel.

Wspomaganie półką

Spory wywołują również tzw. POS-y (point of sale materials), czyli gabloty, półki, lodówki i inny sprzęt dostarczany przez firmy do punktów sprzedaży w celu wyeksponowania ich produktów. Trudno ustalić, czy jest to reklama. POS-y mają wspomagać sprzedaż, ale także zachęcać do kupna. W praktyce jednak ich przekazanie do sklepu może być potraktowane przez organy podatkowe jako działanie reklamowe, zwłaszcza gdy sprzęt został opatrzony logo przekazującego.

— Łatwiej przekonać urzędników do urządzeń, które nie służą wyłącznie do eksponowania produktów. Sklep nie będzie sprzedawać lodów, dopóki nie dostarczy mu się lodówki. Podobnie jest z nalewakami do piwa, przekazywanymi do barów. W przypadku napojów można argumentować, że standardy producenta wymagają, aby sprzedawano je schłodzone —mówi Tomasz Kassel.

Prezent niezgody

Poważne kontrowersje dotyczą sprzedaży premiowej w formie dołączania upominków. Nawet Ministerstwo Finansów nie ma tutaj jednego zdania. Departament Podatków Bezpośrednich uznaje tego typu promocje za działania wspierające sprzedaż i nie egzekwuje przewidzianych w ustawach o PIT i CIT limitów wydatków na cele reprezentacji i reklamy. Natomiast Departament Podatków Pośrednich traktuje gratisowe upominki właśnie jako przekazanie towarów na potrzeby reprezentacji i reklamy, ewentualnie jako darowiznę i wymaga zapłacenia od nich VAT.

— Dodatkowy towar ma zachęcić do zakupu produktów firmy, można się zatem spierać, czy nie stanowi on jakiejś formy reklamy. Nie ma jednak wątpliwości, że taka akcja nie powinna być traktowana jako darowizna. Darowizna to akt dobrej woli, tymczasem sprzedaż z upominkiem jest działaniem marketingowym, a otrzymanie prezentu zależy od nabycia innego towaru — argumentuje Tomasz Kassel.

Rozbieżność stanowisk w ministerstwie ma dla podatników niekorzystne skutki. Nie tylko wprowadza zamęt, ale i uderza po kieszeni. Ponieważ Departament Podatków Bezpośrednich nie uznaje sprzedaży premiowej za reklamę, nie pozwala potraktować naliczonego od niej VAT-u jako kosztu uzyskania przychodu. Aby rozwiązać problem, minister finansów powinien wydać w tej sprawie interpretację.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ruciński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / VAT na reklamę budzi wiele wątpliwości