VW zainwestuje w Poznaniu 170 mln zł

Małgorzata Grzegorczyk, Rafał Białkowski
opublikowano: 06-08-2010, 00:00

Niemcy właśnie kupili za 92 mln zł nieruchomość na dawnych terenach zakładów Cegielskiego.

Koncern chce produkować więcej części w Polsce

Niemcy właśnie kupili za 92 mln zł nieruchomość na dawnych terenach zakładów Cegielskiego.

Kolejna w tym roku inwestycja motoryzacyjna. Volkswagen zamierza poszerzyć działalność w Poznaniu. Chodzi o produkcję części na należących do koncernu terenach dawnej fabryki Cegielskiego.

Zezwolenie od ręki

— VW złożył ofertę. Firma chce zainwestować 170 mln zł i uruchomić nową produkcję podzespołów. Zamierza zmodernizować istniejące obiekty, wybudować nowe i wyposażyć je w linie technologiczne. VW zobowiązuje się do stworzenia 10 nowych miejsc pracy i utrzymania obecnych 5 tys. — mówi Roman Dziduch, wiceprezes Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (KSSSE).

— Nie potwierdzam — ucina Piotr Danielewicz, rzecznik VW Poznań.

Ten teren już jest objęty statusem strefy ekonomicznej, więc wydanie zezwolenia to kwestia kilku-kilkunastu dni. 20 lipca VW wygrał przetarg na zakup tej działki i zapłacił za nią 92 mln zł. Dotychczas koncern dzierżawił teren odlewni. Zatrudnia tu 1,2 tys. osób przy produkcji głowic cylindrowych do silników oraz obudowy przekładni kierowniczych. Części trafiają do wszystkich zakładów VW w Europie. Cała spółka VW Poznań zatrudnia w Polsce 6,3 tys. osób, a fabryki w Poznaniu i Swarzędzu — 5,1 tys.

Włączyli piąty bieg

VW to kolejny koncern, który w tym roku decyduje się na inwestycję w Polsce. "PB" informował niedawno, że wśród siedmiu firm, które ubiegają się o rządowe granty, jest aż pięciu producentów samochodów lub części do aut. Największy projekt planuje Fiat, który zamierza uruchomić produkcję nowej lancii Y i zainwestować 1,4 mld zł. Opel chce wydać nawet 400 mln zł i rozpocząć produkcję dwóch nowych wersji modelu Astra IV.

W Środzie Śląskiej produkcję podzespołów ze szkła laminowanego planuje amerykański Pittsburgh Glass Works. To projekt wart 240 mln zł. Podwarszawską fabrykę zamierza rozbudować Delphi (168 mln zł, 256 miejsc pracy), a zakłady izolacji akustycznych i dywaników samochodowych w Katowicach i Nowogardzie chce powiększyć szwajcarski Rieter.

— Odczuwamy pozytywny efekt funkcjonowania klastrów. Gdy uda się ściągnąć producenta komponentów, przychodzą za nim poddostawcy. Także sami producenci samochodów reagują na lekką poprawę koniunktury. Restrukturyzują ofertę, wprowadzają nowe marki. Inwestycje branży motoryzacyjnej nie są dla nas zaskoczeniem — komentuje Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ).

Nie ma dużych Niemców

Prezes PAIIZ nie widzi jeszcze ożywienia dużych firm niemieckich.

— Trudno mówić o przebudzeniu gospodarki niemieckiej. Nawet jeśli faktycznie VW zainwestuje, nie jest to potwierdzeniem długofalowego trendu. W tym momencie obsługujemy w agencji 10 inwestycji niemieckich na ponad 140 projektów! Owszem, sporo dzieje się wśród małych i średnich przedsiębiorstw, ale nie ma inwestycji dużych koncernów — podkreśla Sławomir Majman.

Według danych NBP, Niemcy po raz pierwszy od lat straciły w 2008 r. pozycję największego inwestora w Polsce (na rzecz Luksemburga). Ale w ubiegłym roku wartość niemieckich inwestycji w Polsce wzrosła według Bundesbanku z 1,49 mld EUR do 1,58 mld EUR.

Na dodatek inwestorzy zza Odry nadal cenią Polskę. Z ostatniego badania Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej przeprowadzonego wśród obecnych w Polsce niemieckich firm wynika, że nasz kraj utrzymał pierwsze miejsce jako najatrakcyjniejsza lokalizacja inwestycji.

System naczyń połączonych

Kiejstut Żagun z KPMG

Gdy pojawiają się pozytywne sygnały, że centrale koncernów samochodowych planują zwiększenie sprzedaży, automatycznie przekłada się to na miejsca, gdzie odbywa się produkcja. Polska jest jednym z takich miejsc. Pamiętajmy też, że inwestycji każdego dużego producenta towarzyszy zwiększenie mocy u poddostawców. Sytuacja branży motoryzacyjnej w Niemczech poprawiła się ostatnio do tego stopnia, że parlamentarzyści zaczęli się zastanawiać, czy nie zażądać od koncernów samochodowych zwrotu części pomocy publicznej.

Poprawę koniunktury w Niemczech odczuwają poddostawcy branży motoryzacyjnej. Mamy jednego klienta, który właśnie ze względu na większy popyt, m.in. z Niemiec, rozważa budowę nowej fabryki.

Niemiecki przemysł nie traci pary

W czerwcu zamówienia przemysłowe za Odrą urosły o 3,2 proc. To woda na młyn polskich eksporterów.

Za Odrą kolejne zaskoczenie. Tym razem jednak nie za sprawą Niemców, ale ich klientów z USA i Azji. W czerwcu zamówienia w przemyśle napływające do naszego zachodniego sąsiada zwiększyły się o 3,2 proc. — wynika z danych resortu gospodarki. Ekonomiści spodziewali się wzrostu o 1,4 proc. W ujęciu rocznym liczba zamówień urosła o aż 24,6 proc.

— Największy wpływ na tak dobry wynik miały zamówienia napływające z USA oraz Azji, m.in. z Chin. Lekki wzrost zanotowano też na krajowym rynku — mówi Aleksandra Świątkowska, ekonomistka PKO BP.

Duży popyt na niemieckie towary to efekt m.in. taniego euro, które od listopada zniżkowało wobec dolara o 13 proc.

— Koniunktura niemieckiej gospodarki poprawia się najszybciej w UE. Większość wskaźników makro sugeruje, że aktywność w przemyśle będzie rosła — uważa Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.

Korzystają na tym niemieckie firmy, których zyski znacznie przekroczyły prognozy analityków. To powinno dodać skrzydeł polskim eksporterom.

— Ostatni wskaźnik PMI dla przemysłu Polski sugeruje, że napływ zamówień eksportowych nadal silnie rośnie — mówi ekonomista BZ WBK.

— Dzięki dobrej passie niemieckich eksporterów polski handel zagraniczny rośnie bardzo dynamicznie. W maju eksport zwiększył się o 24 proc. r/r. W czerwcu wzrost sięgnął prawdopodobnie 27 proc. — dodaje Maja Goettig, główna ekonomistka Banku BPH.

Ekonomiści ostrzegają jednak, że problemy mogą pojawić się w czwartym kwartale.

— W pierwszym półroczu dane napływające z USA i Chin (główni odbiorcy niemieckich towarów) były bardzo dobre. Ożywienie traci tam jednak parę, więc końcówka drugiej połowy roku nie będzie już tak dobra — twierdzi Aleksandra Świątkowska.

Podkreśla jednak, że spadek popytu na niemieckie towary nie powinien być duży.

— Drugie półrocze jest wielką niewiadomą, bo sytuacja będzie zależała od tego, czy osłabienie ożywienia w USA i Azji będzie się utrzymywać. Odpowiedź uzyskamy po wakacjach — uważa Piotr Bielski.

Maja Goettig uspokaja, że nawet jeśli klienci Niemców wyhamują, polscy eksporterzy nie powinni przeżyć dramatu.

— Od kilkunastu miesięcy sytuacja na niemieckim rynku pracy się poprawia. Daje to nadzieję, że popyt na krajowym rynku zrównoważy spadki ze strony zagranicy — mówi ekonomistka Banku BPH.

Systematyczna poprawa

Leszek Walczyk, wiceprezes Odlewni Polskich

W 2009 r. niemiecka gospodarka bardzo mocno ucierpiała z powodu kryzysu. Rykoszetem oberwali nasi klienci, a więc i my — zamówienia spadły o 45 proc. r/r. W tym roku widzimy jednak realną poprawę koniunktury. Zamówienia rosną systematycznie, najmocniej od producentów z branż: maszynowej, motoryzacyjnej oraz energetycznej. Kryzys zmienił jednak mentalność naszych kontrahentów. Zredukowali zapasy komponentów, a nowe zamówienia wpływają na znacznie krótsze okresy. W takich realiach trudno funkcjonować i prognozować, jak będzie wyglądała sytuacja pod koniec roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk, Rafał Białkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu