W 2010 r. inflacja nie zje nam podwyżek

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 17-02-2010, 00:00

Rynek pracy będzie się

Grudniowy wyskok wynagrodzeń i styczniowe twarde lądowanie to tylko przejściowe turbulencje

Rynek pracy będzie się

stabilizował. Poprawę

zobaczymy najszybciej

w przetwórstwie

przemysłowym i branży IT.

Grudniowe dane o 6,5-procentowym wzroście wynagrodzeń rozbudziły apetyty pracowników na kontynuację wysokich wzrostów. Ekonomiści byli w przewidywaniach ostrożniejsi — średnia oczekiwań rynkowych odnośnie do wzrostu wynagrodzeń w styczniu wynosiła około 3 proc. Okazało się jednak, że oni też przestrzelili. Średnia pensja w sektorze przedsiębiorstw wyniosła bowiem 3231,13 zł i była zaledwie o 0,5 proc. wyższa niż rok wcześniej. Po uwzględnieniu inflacji, która w styczniu wyniosła 3,6 proc., średnie wynagrodzenie w ciągu roku spadło realnie o ponad 3 proc.

Powoli do przodu

Jednym z niewielu ekonomistów, którzy przewidzieli tak znikomy wzrost płac, był Piotr Kalisz z Citi Handlowego. Jego zdaniem, spowolnienie dynamiki wynika z tego, iż grudniowy wzrost płac związany był przede wszystkim ze skalą wypłat premii rocznych w górnictwie w grudniu i niską bazą odniesienia sprzed roku (z powodu obniżenia podatku PIT w styczniu 2009 r.).

— Naturalny wzrost jest mniej więcej w połowie tego, co zobaczyliśmy w grudniu i styczniu, czyli około 3 proc. W najbliższych miesiącach może być niższy, potem nastąpi odbicie. Średnio w całym roku wynagrodzenia wzrosną nominalnie o około 4 proc. przy inflacji 1,8 proc. — przewiduje Piotr Kalisz.

Także według Radosława Cholewińskiego, głównego ekonomisty Noble Banku, spadek dynamiki wynagrodzeń nie ma trwałego charakteru.

— W ciągu roku wynagrodzenia powinny wzrosnąć o 4-5 proc. — mówi ekonomista.

Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku, nie spodziewa się jednak natychmiastowej poprawy.

— Przez pół roku czeka nas stabilizacja, choć oczywiście możliwe są niewielkie fluktuacje związane choćby z czynnikami sezonowymi. Sytuacja poprawi się — pod warunkiem dobrej sytuacji w gospodarce — w drugiej połowie roku. Wtedy możemy spodziewać się trwalszych tendencji. Na razie nie widać bowiem poprawy wyników firm, która mogłaby wskazywać na znaczne ożywienie na rynku pracy — uważa Jacek Wiśniewski.

Niespodzianką okazały się natomiast dane o przeciętnym zatrudnieniu. Analitycy obstawiali spadek w ujęciu rocznym o 2,5 proc. Rzeczywistość okazała się lepsza o 1,1 pkt procentowego. W porównaniu z grudniem zatrudnienie wzrosło o 46 tys., czyli blisko 1 proc.

— Wpływ zmiany próby badanych przedsiębiorstw, który po okresie spadku zatrudnienia powinien zaniżać dynamikę r/r, okazał się wyjątkowo słaby wobec faktycznego, wysokiego tempa wzrostu zatrudnienia — ocenia Radosław Cholewiński.

Mimo to zatrudnienie w 2010 r. wyląduje pod kreską.

— Przez większość roku będzie spadać (w całym o około 1 proc.), choć jeśli poprawi się sytuacja w gospodarce — w drugiej połowie roku mogą pojawić się zwyżki — mówi Piotr Kalisz.

Przebudzenie

W 2009 r. płace wzrosły średnio o 4,4 proc., a zatrudnienie spadło o 1,2 proc. (patrz obok). Najbardziej wzrosły pensje administratorów, najmniejsze podwyżki przyznano w gastronomii i zakwaterowaniu. Dla kogo będzie łaskawy rok 2010?

— Palmę pierwszeństwa będzie miało przetwórstwo przemysłowe. Tu dynamika płac będzie najwyższa i najszybciej wróci do trendu wzrostowego. Ta gałąź przemysłu będzie też wiodła prym pod względem zatrudnienia — przewiduje ekonomista Noble Banku.

Jego zdaniem, będzie to efekt ożywienia u naszych głównych partnerów handlowych, który stworzy popyt na polskie dobra eksportowe. A te wytwarza właśnie przemysł.

— W handlu i usługach te efekty pojawią się później. Nie spodziewam się jednak, by któraś z branż wyraźnie odstawała od reszty — będą utrzymywały podobny dystans do lidera —uważa Radosław Cholewiński.

Eksperci od zatrudnienia też mają swoje typy.

— Sytuacja na rynku pracy w 2010 r. rysuje się zupełnie inaczej niż w 2009 r. Na zdecydowanego lidera wśród pracodawców wysuwa się branża IT, która pod względem zatrudnienia była przez ostatni rok zupełnie martwa. Teraz 80 proc. firm IT zatrudnia, co może świadczyć o odnawianiu międzynarodowych projektów informatycznych wstrzymanych w 2009 r. przez centrale. Po ciężkim roku zatrudnienie rusza też w bankach, które zaczęły przygotowywać się do wprowadzenia euro — mówi Artur Skiba, dyrektor zarządzający Antal International, ekspert Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia.

Według niego, na najwyższy wzrost płac mogą liczyć w tym roku właśnie informatycy — o około 20 proc.

— W pozostałych branżach 2010 będzie rokiem płacowej stabilizacji — uważa Artur Skiba.

Kłopotów ze znalezieniem pracy nie powinni mieć inżynierowie budowy dróg — w tym przypadku więcej jest ofert pracy niż chętnych ją podjąć.

— Kiepskie perspektywy rysują się natomiast przed branżą motoryzacyjną — dodaje Artur Skiba.

Bartosz

Krzyżaniak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy