W bankach zabraknie rąk do pracy

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 25-11-2008, 00:00

Ostrożnie ze zwalnianiem pracowników. Niedługo możecie ich potrzebować — ostrzegają bankowców eksperci z Deloitte.

Instytucje finansowe tną koszty związane z zatrudnieniem

Ostrożnie ze zwalnianiem pracowników. Niedługo możecie ich potrzebować — ostrzegają bankowców eksperci z Deloitte.

Kryzys finansowy sprawił, że czarne chmury zawisły nad pracownikami sektora bankowego. Na Zachodzie największe instytucje finansowe masowo zwalniają ludzi. Polskie banki niedługo mogą pójść ich śladem.

— Redukcje kosztów pracy jeszcze się nie zaczęły, ale banki wiedzą, że przed nimi słabszy rok i szykują się do zwolnień — mówi Marcin Zdral, partner w firmie doradczej Deloitte.

Eksperci ostrzegają jednak, że nerwowe cięcia wydatków na opłacanie pracowników mogą przynieść fatalne skutki.

Powracający koszmar

Do niedawna bankowcy narzekali na brak rąk do pracy, ponieważ konkurencja w ostatnich latach mocno się zaostrzyła. Jedne banki szybko się rozwijały, inne powstawały i wysysały pracowników z rynku. W dodatku po wejściu Polski do Unii Europejskiej wyemigrowało około 2 mln osób, w tym pracowników (faktycznych lub potencjalnych) banków. Dziś problem ten nie istnieje. W kryzysie banki raczej myślą o zwalnianiu ludzi, niż ich przyjmowaniu. Ale tak nie będzie zawsze.

— Sytuacja w sektorze bankowym zacznie wracać do normy już za kilka miesięcy i wówczas banki znowu będą miały problem ze znalezieniem odpowiednio wykwalifikowanych pracowników. Dlatego, mimo obecnej niesprzyjającej sytuacji, powinny szanować pracowników i dbać o ich lojalność. W przeciwnym razie przegrają w walce o najlepszych i stracą swoją pozycję — uważa Artur Kaźmierczak, dyrektor z Deloitte.

Jak twierdzi, w bankowości ludzie są najważniejszym czynnikiem odpowiedzialnym za sukces lub porażkę firmy. Dlatego nieprzemyślane i zbyt ostre cięcie kosztów może przynieść bankom więcej strat niż korzyści.

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

— Jeśli teraz mocno zredukujemy zatrudnienie, to kiedy kryzys minie, będziemy musieli znowu szukać pracowników. Tymczasem, jak wyliczyliśmy, w sektorze bankowym koszt przyjęcia nowego pracownika wynosi zazwyczaj 150-200 proc. jego przeciętnego rocznego wynagrodzenia. Musimy bowiem zapłacić za rekrutację i wyszkolenie. W dodatku tracimy pieniądze, które zainwestowaliśmy w wychowanie poprzedniego pracownika i musimy zapłacić mu niemałą odprawę. W przypadku menedżerów na najwyższe stanowiska koszt ten może wynieść nawet pięciokrotność ich rocznych zarobków — twierdzi Marcin Zdral.

Co zatem robić, żeby nie zostać okrzykniętym najgorszym pracodawcą na rynku? Zdaniem Artura Kaźmierczaka, przede wszystkim trzeba wywiązywać się z obietnic.

W białych rękawiczkach

— Uzasadnione jest zamrożenie płac. Pracownicy zrozumieją, że w obecnej sytuacji o podwyżkę trudno. Jednak jeśli obiecaliśmy wcześniej np. premię na koniec roku, należy słowa dotrzymać. W innym przypadku pracownik będzie czuł się oszukany i jego wydajność spadnie — mówi ekspert z Deloitte.

Redukcja zatrudnienia powinna być ostatecznością.

— Jeśli już musimy zwalniać, warto zrobić to delikatnie i z szacunkiem. Powinniśmy rozważyć pomoc w przekwalifikowaniu lub znalezieniu nowego miejsca pracy. Należy też jasno uzasadnić przyczyny zwolnienia i podać jednoznaczne kryteria wyboru osób, którym dziękujemy — wylicza Marcin Zdral.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane