W Bazylei surowy klimat dla banków

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 31-03-2010, 00:00

Komitet bazylejski poświęca kapitałowi nie mniej uwagi niż Karol Marks. I jest równie radykalny.

Komitet bazylejski poświęca kapitałowi nie mniej uwagi niż Karol Marks. I jest równie radykalny.

Gdy BRE Bank zapowiedział na ten rok emisję akcji za 2 mld zł, tłumaczył to koniecznością dostosowania do wymogów "Bazylei trzeciej", czyli norm dotyczących oceny ryzyka i wymogów kapitałowych. Nie do wszystkich trafiał ten argument, bo Bazylea III to pieśń przyszłości. Ma wejść w życie najwcześniej za trzy lata —w grudniu 2012 r.

Eksperci Deloitte uważają jednak, że jest się czym przejmować. Komitet bazylejski (składa się z przedstawicieli państw G10) zamierza wyśrubować wymogi kapitałowe w bankach. Dzisiaj muszą mieć one kapitały pierwszej kategorii (TIER1, czysty kapitał pochodzący od udziałowców plus zatrzymane zyski) na minimalnym poziomie 4 proc. aktywów ważonych ryzykiem. Bazylea III zakłada podwojenie wskaźnika do 8 proc. Jeśli to przejdzie, polskie banki mogą mieć nie lada problem.

— Cztery z dziesięciu największych banków w Polsce nie spełniają dzisiaj wymogów kapitałowych Bazylei III — mówi Paweł Dziekoński z Deloitte Polska.

Po pomyślnej emisji BRE Banku, który ma dzisiaj TIER1 na poziomie 6,6 proc., zostaną trzy niespełniające nowych wymogów. W pierwszej dziesiątce. Wśród rynkowych średniaków głód kapitału może być jeszcze większy. Nie mówiąc o sektorze spółdzielczym.

— Dla banków spółdzielczych to olbrzymi problem —mówi Paweł Dziekoński.

Ale również w sektorze komercyjnym powinny zapalić się ostrzegawcze światełka, bo kapitał może stać się dobrem poszukiwanym, a zatem drogim.

— Potrzeby kapitałowe międzynarodowych grup ban- kowych mogą spowodować zmniejszenie dopływu kapitału do banków polskich —ostrzega Paweł Dziekoński.

I konsolidację w branży. Deloitte uważa, że łączyć mogą się mniejsze banki, by podołać wymogom kapitałowym.

A wymogów jest znacznie więcej niż tylko minimalny poziom zaopatrzenia w kapitał. Bazylea III każe inaczej ważyć ryzyko instrumentów finansowych w portfelach banków i nakłada wyższe wymogi kapitałowe na transakcje na akcjach i pochodnych. Ograniczeń jest dużo. Paweł Dziekoński przekonuje, że ważne, by skorygować na etapie prac projektowych dalej idące propozycje. Komitet bazylejski do połowy kwietnia zbiera uwagi od różnych państw, w tym z Polski.

— Analizujemy propozycje bazylejskie. Nasze banki uczestniczą też w badaniu —mówi Marta Chmielewska-Racławska z Komisji Nadzoru Finansowego.

Komisji podoba się troska komitetu o jakość kapitałów w bankach. Ma też jednak zastrzeżenia.

— Wątpliwości budzi propozycja liczenia płynności na poziomie całej grupy finansowej —mówi Marta Chmielewska.

Eugeniusz Twaróg

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy