W Bułgarii burza po decyzji o finansowaniu firmy promującej pop folk

PAP
opublikowano: 20-01-2013, 08:16

Prawdziwą burzę wywołało w Bułgarii ujawnienie decyzji resortu gospodarki, by udzielić z funduszy unijnych 1 mln euro spółce muzycznej Payner Media promującej bałkański pop folk zwany czałgą.

Jako że te środki pochodzą z funduszy Unii Europejskiej przeznaczonych na zwiększenie konkurencyjności, echo skandalu odezwało się i w Brukseli. Rzeczniczka komisarza UE ds. polityki regionalnej Johannesa Hahna zwróciła się do władz Bułgarii o uzasadnienie kontrowersyjnej decyzji. Ministerstwo gospodarki powinno wyjaśnić, czy podejmując decyzję przestrzegało unijnych regulaminów - wskazała rzeczniczka.

Spółka Payner Media, mająca również kanał telewizyjny, promuje muzykę zwaną w Bułgarii "czałga". To typowo bułgarski produkt, podobny do serbskiego turbofolku - popularna muzyka o motywach orientalnych i folklorystycznych, wykonywana przez roznegliżowane piosenkarki o silikonowych piersiach.

Pojawiła się na początku lat 90. i natychmiast stała się ulubionym stylem muzycznym miejscowego bandyckiego półświatka, który w tym okresie rósł w siłę. W czałdze jest mowa o szybkich samochodach, pieniądzach, seksie i pistoletach. Wzorem meksykańskiego folkloru opisującego przemytników narkotyków w czałdze gloryfikuje się miejscowych bandytów.

Styl ten stawał się coraz bardziej popularny. Piosenkarka Iwana potrafiła zebrać na stadionie w Płowdiwie 50-tysięczną widownię. CD z nagraniami firmy Payner rozchodzą się w milionowych nakładach. Piosenkarki są idolami nastolatek.

Według środowisk intelektualistów czałga jest szczególnie odrażającym zjawiskiem, którego negatywne wpływy sięgają daleko poza świat muzyki. W Bułgarii mówi się o "czałga-politykach" - zaliczany do nich jest premier, o "czałga-mediach" – grupie wyraźnie prorządowych gazet i stacji telewizyjnych, "czałga-nauce" - czyli pseudoodkryciach archeologicznych, dotyczących np. wampirów.

W sytuacji ostrego deficytu środków na kulturę decyzja resortu gospodarki wzburzyła wielu ludzi kultury. Reżyser teatralny Aleksander Morfow określił decyzję ministerstwa jako "straszną" i zapytał, "czy to jest jedyna kultura, którą ten idiotyczny kraj potrafi pokazać światu". Jego kolega Tedi Moskow wezwał do protestów. Pianista Antoni Donczew powiedział, że pompowanie pieniędzy w dobrze prosperujący Payner na tle setek upadłych małych i średnich firm jest absurdem.

Właściciel Paynera tłumaczył, że wygrał, gdyż przedstawił bardzo dobry biznesplan, i że wykorzysta unijne środki na sprzęt i stworzenie nowych miejsc pracy.

Urzędnicy wyjaśnili, że pieniądze nie zostały wpłacone i decyzja może być przeanalizowana. Komentatorzy w Sofii zwrócili jednak uwagę na negatywne efekty skandalu w Brukseli.

"Najważniejsze jest to, kiedy dokładnie doszło do skandalu. Za miesiąc premier na kolejnym szczycie Rady Europejskiej będzie próbował przekonywać +starą+ Europę, by nie redukowała funduszy unijnych dla nowych krajów członkowskich, ponieważ powinny one rozwijać infrastrukturę. Czy przekona ją, podając przykład Paynera?" – napisał brukselski korespondent dziennika "Trud".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane