W czasie bessy też można zarabiać

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 07-12-2015, 22:00

WIG20 w trendzie spadkowym nie jest powodem do zmartwień, jeśli w portfelu mamy krótką pozycję w kontraktach terminowych lub fundusze typu short

Analitycy Vestors DM prognozowali w styczniu, że indeks WIG20 zakończy 2015 r. na poziomie 2488 pkt., co dawało 9-procentową zwyżkę. Potwierdzeniem szacunków miały być rekordowo niskie wyceny polskich akcji oraz odporność krajowej gospodarki na spadające ceny surowców i umacnianie dolara. I choć rok jeszcze się nie zakończył, to już wiadomo, że prognozy te nijak się mają do rzeczywistości.

Zamiast 9-procentowego wzrostu mamy prawie 19-procentowy spadek indeksu blue chipów, a złamanie bariery 1900 pkt. to już poważny sygnał alarmowy. Nie jest to jednak powód do zmartwień, bo — jak twierdzą eksperci — trend jest przyjacielem inwestora. Wystarczy go dobrze zdiagnozować, a potem dobrać odpowiedni instrument. A warszawska giełda oferuje kilka możliwości zarabiania na spadkach.

Strategie teoretyczne

Jeśli uważamy, że notowania danej spółki będą spadać, możemy podjąć decyzję o tzw. krótkiej sprzedaży. Wówczas pożyczamy akcje konkretnej firmy od domu maklerskiego, który taką usługę świadczy. Potem pożyczone walory sprzedajemy, a następnie odkupujemy i zwracamy je pożyczkodawcy. Ten rozlicza różnice pomiędzy ceną sprzedaży i kupna. Tego typu transakcjami objętych jest 38 największych i najbardziej płynnych spółek z GPW. Krótka sprzedaż nie jest jednak łatwa, a co za tym idzie — popularną strategią w Polsce, przez co niewiele biur maklerskich oferuje tę usługę klientom indywidualnym.

— Nie udostępniamy krótkiej sprzedaży, ale parę lat temu byliśmy pierwszym domem maklerskim, który takie transakcje przeprowadzał. Pomysł okazał się jednak zawiły na poziomie formalnym, podatkowym i technologicznym. Pojawił się problem z partnerem pożyczającym akcje do krótkiej sprzedaży, z automatyzacją procesu na poziomie rozliczeń. Pomysły, że GPW czy KDPW będzie prowadził centralny rejestr pożyczkodawców, upadł, a i zainteresowanie klientów wygasło — wylicza Robert Kosowski z departamentu rynków regulowanych DM mBanku.

Usługę krótkiej sprzedaży wciąż oferuje natomiast CDM Pekao, ale Roland Paszkiewicz, rzecznik biura maklerskiego, również przyznaje, że strategia ta nie cieszy się popularnością właśnie ze względów regulacyjnych. W CDM trzeba dysponować na rachunku funduszami o wartości 50 tys. zł netto, przejść test adekwatności i podpisać specjalny aneks umożliwiający krótką sprzedaż. Minimalna wartość transakcji to 5 tys. zł, ale wymagany jest depozyt zabezpieczający sięgający 125 proc. wartości zlecenia.

Kontrakt na zysk

Bardziej przyjazne inwestorom indywidualnym są kontrakty terminowe. — Krótką pozycję możemy utrzymywać przez kilka minut lub kilka lat. Musimy tylko pamiętać o składaniu zleceń zamiany kontraktów na nową serię — wygasają one co kwartał. W obiegu jest kilka serii o różnych terminach rozliczenia — wyjaśnia Seweryn Masalski, zarządzający funduszami MM Prime TFI.

Inwestorzy mogą zwiększyć swój potencjalny zysk, stosując tzw. dźwignię finansową — wystarczy wpłacić depozyt zabezpieczający w wysokości niewielkiego ułamka wartości umowy, zwykle nie więcej niż 10 proc. Eksperci jednak ostrzegają, bo wykorzystując lewar, możemy zyskać lub stracić dużo więcej, niż zainwestowaliśmy. W przypadku straty trzeba uzupełnić depozyt.

— Przed nadmiernymi stratami zabezpieczą zlecenia stop-loss, ale to także broń obusieczna, bo czasami nagłe chwilowe wahnięcia kursu powodują realizację straty i uniemożliwiają jej szybkie odrobienie — dodaje Seweryn Masalski. Na GPW dostępne kontrakty terminowe dedykowane czternastu spółkom, przy czym niektóre to walory spoza WIG20 (CD Projekt, GPW, JSW, Lotos). Najpopularniejsze są jednak kontrakty na WIG20.

— Obrót kontraktami na WIG20 jest zwykle większy niż na wszystkich spółkach wchodzących w skład tego indeksu. Dzięki temu są to instrumenty bardzo płynne, a to sprawia, że różnice między cenami kupna i sprzedaży są niewielkie, co jest często kluczowym elementem zmniejszającym koszty transakcyjne. Poza tym popularność tego instrumentu spowodowała, że prowizje płacone pośrednikom zdecydowanie spadły — mówi Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI.

Opcja na zarobek

Równie ciekawym, ale bardziej „bezpiecznym” dla inwestora instrumentem są opcje. Daje ona inwestorowi prawo do sprzedaży indeksu WIG20 po ustalonej z góry cenie, w określonym momencie. Za nabycie tego prawa inwestor ponosi opłatę w formie tzw. premii opcyjnej.

— W przeciwieństwie do kontraktów terminowych, gdzie nasza błędna ocena sytuacji rynkowej powoduje powstanie strat symetrycznych do potencjalnych zysków, opcje dają możliwość wykorzystania np. spadkowego trendu na giełdzie, bez konieczności ponoszenia dużego ryzyka strat w przypadku naszej pomyłki. Nasza maksymalna strata jest kosztem poniesionym na zakup opcji. Na GPW mamy notowanych wiele opcji na indeks WIG20 z różnymi terminami zapadalności i cenami wykonania — wyjaśnia Jarosław Niedzielewski.

Minusem opcji jest jednak ograniczona płynność. Jarosław Niedzielewski zwraca też uwagę, że biura maklerskie i platformy tradingowe oferują również możliwość korzystania ze spadków instrumentów finansowych za pośrednictwem tzw. CFD, czyli kontraktu, w którym strony rozliczają między sobą różnicę między ceną zawarcia i zamknięcia pozycji na określonym indeksie lub akcji. TFI udostępniają natomiast fundusze typu short.

Są one w ofercie Quercusa, Altusa i Ipopemy. Mają prostą konstrukcję — zachowują się przeciwnie do indeksu WIG20. Wymagają jednak grubszego portfela, np. minimalna wpłata do Quercus short to 200 tys. zł. W dodatku trzeba ponosić wyższe koszty — opłata za zarządzanie sięga 3-4 proc.

— Aby zagrać na spadki, nie trzeba posiadać rachunku maklerskiego. Wadą jest brak możliwości wycofania się z krótkiej pozycji w szybkim czasie — zlecenia umorzenia jednostek realizowane są z pewnym opóźnieniem, jak w każdym funduszu — mówi Seweryn Masalski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu