W dobrej sprawie

PJ
07-02-2006, 00:00

Wspierający szlachetne przedsięwzięcia mają satysfakcję. Organizacje — pieniądze na statutową działalność.

Zbigniew Gluza, prezes Ośrodka Karta

Fundacja Ośrodka Karta, zajmująca się najnowszą historią Polski i Europy Wschodniej, uzyskała status organizacji pożytku publicznego w 2004 r. Jednym procentem za 2004 rok wsparły nas 704 osoby — w sumie kwotą 74 797,16 zł. Dzięki temu podejmujemy przedsięwzięcia, które nie uzyskują wystarczającej pomocy z innych źródeł: nagrywamy relacje najstarszych świadków historii (Archiwum Historii Mówionej), prowadzimy działania edukacyjne („Karta”, książki i wystawy do szkół), prowadzimy archiwum Ośrodka gromadzące głównie indywidualne świadectwa. Liczymy, iż pieniądze ze zbiórki jednego procenta staną się z czasem zasadniczą składową naszego budżetu, wspierając społeczny ruch na rzecz pamięci.

Anna Czajkowska, dział informacji i rozwoju Fundacji im. Stefana Batorego

Pieniądze z wpłat jednego procenta przeznaczymy, jak w latach ubiegłych, na Program Równych Szans, wspierający programy stypendialne dla zdolnej młodzieży z niezamożnych rodzin i wyrównujący szanse dzieci niepełnosprawnych. W dwóch ubiegłych latach podatnicy przekazali nam kwotę, która pozwoliła ufundować roczne stypendia dla 1488 uczniów. 100 zł to miesięczne stypendium dla ucznia z Sokółki czy z Biłgoraja. 1000 zł wystarczy, by zapewnić mu przez rok dojazd do szkoły, zakup książek, pomocy naukowych, biletów do kina czy teatru. Hojność darczyńców pozwala nam dotrzeć z pomocą tam, gdzie nie dociera państwo, a my gwarantujemy, że wszystkie wpłaty zostaną wydane zgodnie z przeznaczeniem.

Roman Kluska, były wieloletni prezes Optimusa

Przekazuję darowizny i pomoc finansową na wiele pożytecznych celów społecznych, ale nie po to, aby się tym chwalić. Z jednego procenta ulgi podatkowej nie korzystam, choć jej istnienie jest jak najbardziej potrzebne. Jej wykorzystanie jest wspaniałą szkołą współodpowiedzialności za państwo. Nie możemy wówczas zwalić na władzę, że to ona zawiniła. Dzieląc się z potrzebującymi, stajemy się świadomymi obywatelami. Trzeba włożyć trochę wysiłku „administracyjnego”, żeby przekazać ten jeden procent podatku, ale niech to nie decyduje o naszym zaniechaniu.

Prof. dr hab. Antoni Hanusz, Katedra Prawa Finansowego UMCS, sędzia Izby Finansowej NSA

Dokonując darowizny dla hospicjum, mam świadomość, że jedynie uzupełniam środki publiczne. Zdecydowanie większe znaczenie miałby taki sposób obywatelskiego finansowania potrzeb o doniosłym charakterze, gdyby darowizny pieniężne można było odliczać od dochodu przed jego opodatkowaniem. Zmniejszałoby to dochody budżetowe, lecz gwarantowało, że pieniądze podatników byłyby przeznaczane zgodnie z ich wolą i potrzebami, które państwo nie zawsze jest w stanie w pełni sfinansować.

Piotr Adamczyk, aktor

Chętnie wspieram działalność wybranych organizacji pożytku publicznego i korzystam z możliwości przeznaczenia na ten cel jednego procenta podatku. Chciałbym zachęcić do tego innych. Cieszę się, że sami możemy decydować o tym, jaką działalność społeczną chcemy promować, przez co sprawujemy kontrolę nad przeznaczeniem przynajmniej części naszych podatków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PJ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Podatki / W dobrej sprawie