W duecie z fletowym kielichem

  • Jerzy Turbasa
opublikowano: 26-01-2007, 00:00

Okrywa ramiona dyplomatów i gwiazd rocka. Nienaganny, strzelisty, elegancki. Frak.

Pytań o szczyt elegancji może być wiele. Odpowiedź jest tylko jedna — frak. A topowym miejscem elegancji w najbliższej części Europy, w karnawale, jest Wiedeń z legendarnym Balem w Operze, tzw. balem debiutantów. Tam nigdy, przynajmniej po stronie panów, nie zdarzają się „niewypały ubraniowe”. Tradycja, nad którą czuwa regulamin, każe zakładać fraki, dając dowolność kolorystyczną równą słynnemu sloganowi reklamowemu Forda T: „Możliwy jest każdy kolor, pod warunkiem że jest czarny”.

Figura prestiżu

W czarnym nie chodzi się do pracy, no, chyba że jest się kominiarzem lub karawaniarzem, bo kolor ten zawsze kojarzył się z elegancją na specjalne okazje. Jego magia niezawodnie wyszczupla. W XIX wieku — stuleciu kultu brzucha, którego posiadanie stawało się legitymacją sukcesu finansowego i przynależności do socjety — ukształtowało się fundamentalne okrycie godne każdego luminarza elegancji: frak. Teraz, kiedy społeczeństwa na powrót ogarnia wirus XXL, te przymioty zdają się być wcale nie bez znaczenia. No, cóż, jak mawiają Francuzi: Pan Bóg stworzył jedzenie, ale diabeł kucharzy — i to coraz lepszych. Kuszenie trwa...

Czy dziś, gdy gruczoł elegancji jest w dość poważnym zaniku, frak ma jeszcze rację bytu? Poza oczywiście filharmoniami i noblowskimi uroczystościami w Sztokholmie. No, może jeszcze w Paryżu frak jest na wyposażeniu każdego korpusu dyplomatycznego. Trend konserwatywny w modzie każe znowu łaskawie patrzeć na męskie żakiety, surduty, fraki — superklasykę, nienagannie wykończoną i skrojoną „do figury”. Coraz częściej frak pojawia się na galach, imprezach zamkniętych, gdyż stanowi najlepszy z możliwych duetów do fletowego kielicha wypełnionego perlistym szampanem. Fraki zakładają na koncerty gwiazdy rocka i socjeta na gale, zwłaszcza gdy w zaproszeniu znajduje się zwrot: „white tie”. Mała, niedoceniana biała muszka oznacza właśnie frak! Jeżeli ktoś nie zna arkanów sztuki ubierania się przez duże S, wówczas pozostaje już tylko wyznawanie modelu lansowanego przez krakowską cyganerię spod znaku Zielonego Balonika: „Zostawcie w domu fraki i szelki/ strój byle jaki, grunt to butelki”.

Złodziej wagi

Istotą fraka jest grafika bieli i czerni, której sensem jest wyszczuplenie i „podwyższenie” ubranego. Góra została tak skrojona i ukształtowana, by dać figurze elegancki, jakże dynamiczny profil z wydłużoną tylną częścią, zwaną jaskółką. Z przodu zastosowano cudowną sztuczkę optyczną. Otóż dwa rzędy guzików, pełnią funkcję li tylko dekoracyjną, „wyciągającą” sylwetkę, gdyż frak zapięcia nie ma. Czarne poły nigdy nie dochodzą do siebie, a sylwetkę przecina biel kamizelki z piki. Daje to sprawdzony efekt i potrafi — jedynie optycznie — ukraść kilkanaście kilogramów.

Tylko koneserzy wiedzą, że aby nieskazitelna biel piki pozostała nieskazitelna, z zapięcia na guziczki nigdy nie korzystamy, gdyż kamizelka, dla komfortu pozbawiona tylnej części, tzw. pleców, ma zapięcie z tyłu na dwa guziki — usytuowane na wysokości karku i talii.

Gdy skierujemy wzrok na dół sylwetki, czarne są buty — zawsze lakierki — i klasyczne spodnie z lampasami. Bez mankietów, bo skracają, a lampasy wystrzeliwują w górę. Niegdyś w komplecie frak występował z cylindrem, dodatkowo podwyższającym, ale od wprowadzenia niskich samochodów to już historia.

Jedynie wielcy zdają się być zwolnieni z obowiązujących reguł. Von Karayan nie obawiał się dyrygować w tenisówkach, frak Eltona Johna nabrał kolorów, a Luciano Pavarotti przy swojej tuszy (!) miał jego wersję zapinaną dwurzędowo.

Czy warto być eleganckim? Gdy na przyjęciu wydanym na cześć Antoniego Brucknera pewna dama szeptała do ucha austriackiego kompozytora, że swą najpiękniejszą kreację włożyła na jego cześć, ten odparł: „Jeżeli o mnie chodzi, to mogła pani nic na siebie nie wkładać”. Do rozstrzygnięcia czytelników pozostawiam kwestię, czy dama ta zwróciłaby na siebie uwagę bez owej kreacji?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jerzy Turbasa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu