W grupie raźniej, trochę taniej, ale gorzej

Rafał Fabisiak
19-01-2009, 00:00

Dla mniejszych firm, które chcą wdrożyć system zarządzania jakością wraz z innymi, jest tylko jedna dobra wiadomość — jest to tańsze.

Dla mniejszych firm, które chcą wdrożyć system zarządzania jakością wraz z innymi, jest tylko jedna dobra wiadomość — jest to tańsze.

Grupowe wdrażanie systemów zarządzania jakością rozpoczęło się na polskim rynku około 5 lat temu. Polegało na zebraniu kilku firm z tej samej branży i o zbliżonych strukturach organizacyjnych i budowaniu systemu równolegle we wszystkich. Była to nowa propozycja, która miała konsultantom i certyfikatorom zapewnić nowych klientów.

Kusiła przede wszystkim mniejsze firmy, które mogły wdrożyć system taniej. Oszczędności dotyczyły głównie wydatków związanych ze szkoleniem pracowników. Jednak taniej nie znaczyło wcale lepiej.

Zyskuje tylko konsultant

— Rzeczywiście wdrożenie kosztuje mniej, jednak uśrednia produkt. Problem pojawia się, kiedy jedna firma nie nadąża za innymi, wtedy ciągnie resztę w dół — komentuje Grzegorz Kaczmarek, konsultant w firmie Norma Biuro Doradztwa.

Wówczas konsultanci muszą dostosować cały system wdrożenia do tej firmy, która jest najgorzej zorganizowana. Podobnie grupowe wdrożenia postrzega Janusz Juchniewicz, prezes Biura Doradztwa Gospodarczego, zajmującego się konsultingiem. Jak twierdzi —mają one same wady. Często rozwiązania są takie same we wszystkich organizacjach i nie przystają do nich. Zamiast systemu zarządzania firmy dostają "gorset", w którym się duszą. Każda organizacja to inny organizm, inna kultura i to trzeba nagiąć do wymagań normy 9001. Jej ideą nie jest ujednolicanie struktur i metod zarządzania, ale zarządzanie w taki sposób, aby spełnić wymagania normy.

— Grupowo można jedynie szkolić na tematy ogólne. Podczas szkolenia w firmach trzeba posługiwać się przykładami z ich podwórka. Jedyną korzyść z wdrażania grupowego odnosi firma wdrażająca, bo ma naraz kilku klientów, a po zgłoszeniu ich do jednostki certyfikującej odpowiednią prowizję za poleconych klientów — dodaje Janusz Juchniewicz.

Teoretycznie możliwe

Nie dziwi więc, że liczba firm chętnych na tego typu wdrożenia maleje. A czy da się je dobrze przeprowadzić? Eksperci odpowiadają jednym głosem.

Grzegorz Kaczmarek twierdzi, że należałoby zacząć od przeprowadzenia audytu inwentaryzacyjnego w każdej firmie oddzielnie. Pozwoliłoby to ocenić, które z nich są lepiej, a które gorzej zorganizowane. Wtedy należałoby podzielić je na grupy. Jednak w praktyce jest to prawie niemożliwe do zrealizowania.

Z kolei zdaniem Janusza Juchniewicza, grupowe wdrażanie może mieć miejsce tylko w grupie kapitałowej, w której wprowadza się rozwiązania na szczeblu centralnym i specyficzne w poszczególnych jej zakładach.

— Każda organizacja ma swoją kulturę zarządzania, inne nawyki, które w umiejętny sposób trzeba wykorzystać dla realizacji wymagań normy. Aby system był dobrze wdrożony, kierownictwo firmy musi być do niego przekonane i nie może traktować konsultanta jak kelnera, który przynosi do stołu zamówione danie. Konsultant to pomocnik, który wskazuje kolejność działań i podpowiada możliwe rozwiązania — uważa Janusz Juchniewicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / W grupie raźniej, trochę taniej, ale gorzej