W kopalni "Budryk" pod ziemią głodują już 32 osoby

PAP
opublikowano: 21-01-2008, 15:57

Trzech kolejnych górników dołączyło w  poniedziałek po południu do głodówki, prowadzonej 1050 metrów pod ziemią w  kopalni "Budryk".

Strajk na tle płacowym trwa już w kopalni od 36 dni. Pod ziemią głodują 32 osoby, a cztery kolejne - na powierzchni. Okupację podziemnych wyrobisk na poziomie 700 metrów prowadzi ok. 150 górników, a ok. 200 okupuje kopalnię na powierzchni.

Jak poinformował PAP jeden z liderów strajku, szef kopalnianej "Kadry" Grzegorz Bednarski, tego dnia wywieziono na powierzchnię kolejnego głodującego górnika, który stracił przytomność. Na jego miejsce głodówkę zdecydowało się podjąć trzech kolejnych.

"Głodujący czują się coraz słabiej, pogarszają się też nastroje. Nie zamierzają jednak rezygnować z głodówki, mimo że już wcześniej, po zasłabnięciach, w sobotę odwieziono karetką do szpitala jedną osobę, a w niedzielę kolejne dwie" - mówił Bednarski.

Jak dodał, pierwsi górnicy przystąpili do głodówki pod ziemią przed tygodniem. Rozpoczęło ją czterech protestujących, potem przyłączali się kolejni. Związkowiec zaznaczył, że na miejsce każdej osoby, która z powodu osłabienia trafiała dotąd do szpitala, zgłaszało się kilka kolejnych.

Górnicy prowadzący głodówkę 1050 metrów pod ziemią przebywają w chodniku w odległości ok. 300 metrów od szybu. Śpią na pozbijanych deskach i stołach, mają maty i koce. Piją soki i wodą mineralną. Codziennie bada ich lekarz.

Bednarski przypomniał, że strajkujący oczekują od zarządu JSW projektu porozumienia, zawierającego zapis o zrównaniu płac w "Budryku" z wynagrodzeniami w kopalni "Krupiński"; tam pensje przed przyłączeniem do JSW "Budryka" przed dwoma tygodniami były dotąd najniższe w spółce.

Protestujący podkreślają, że taki zapis dałby możliwość zakończenia strajku, niezależnie od kwot podwyżek, jakie byłyby tego następstwem. Według ich informacji, płace w "Krupińskim" są o ok. 200 zł niższe od średniej w kopalniach JSW; uważają jednak, że spółka nie chce przedstawić dokładnych wyliczeń dotyczących różnic płac w obu kopalniach.

Eskalacja protestu głodowego w "Budryku" nastąpiła po fiasku zakończonych w nocy z piątku na sobotę negocjacji, prowadzonych w ramach Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego w Katowicach. Od tego czasu do głodówki przystąpiło ponad 20 osób.

Podczas rozmów na forum WKDS protestujący odrzucili propozycje płacowe JSW. Zdaniem przedstawicieli tej spółki, spełnienie żądań strajkujących oznaczałoby dodatkowy wydatek w wysokości 8,4 tys. zł rocznie, czyli ok. 700 zł miesięcznie na pracownika.

W poniedziałek zarząd JSW przesłał komitetowi strajkowemu szczegółowe wyliczenia zaproponowanych w piątek podwyżek. Przedstawiciele komitetu utrzymują jednak, że proponowane w ten sposób podwyżki nie spełniają ich postulatów, dla nich wyznacznikiem pozostaje bowiem zrównanie stawek wynagrodzeń z "Krupińskim".

O modlitwę "w intencji górników kopalni +Budryk+ i pracowników zarządu JSW o zakończenie konfliktu w duchu sprawiedliwości i miłości społecznej" poprosił w poniedziałek wiernych metropolita katowicki arcybiskup Damian Zimoń. Modlitwa ma być odmawiana podczas mszy w kościołach archidiecezji aż do zakończenia strajku. (PAP)

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane