W kopalni "Budryk" pod ziemią głoduje już 27 osób

DI, PAP
opublikowano: 20-01-2008, 08:38

Pięć kolejnych osób przyłączyło się w  niedzielę do głodówki, prowadzonej 1050 metrów pod ziemią w kopalni "Budryk", gdzie od 35 dni trwa strajk na tle płacowym. W sumie pod ziemią głoduje już 27  osób.

Cztery inne osoby, pracownicy zakładu przeróbki mechanicznej węgla, prowadzą głodówkę na powierzchni. Dodatkowo 700 metrów pod ziemią od sześciu dni przebywa ok. 150 górników, a ok. 100-200 okupuje kopalnię na powierzchni.

O rozszerzeniu protestu poinformował PAP jeden z jego przywódców, Grzegorz Bednarski ze związku "Kadra". Dodał, że w niedzielę rano do głodówki przyłączył się także inny z organizatorów strajku i dotychczasowy rzecznik komitetu strajkowego, Wiesław Wójtowicz. Nie zamierza on już wyjeżdżać na powierzchnię do czasu zakończenia protestu.

Bednarski przypomniał, że strajkujący czekają na projekt porozumienia, którego zasadniczym punktem będzie zrównanie płac w "Budryku" z wynagrodzeniami w kopalni "Krupiński", gdzie pensje są najniższe wśród kopalń Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW). Od ponad dwóch tygodni "Budryk" jest częścią tej spółki. Wcześniej był samodzielna kopalnią.

Strajkujący podkreślają, że wprowadzenie takiego zapisu do porozumienia dałoby możliwość zakończenia strajku, niezależnie od kwot podwyżek, jakie byłyby tego następstwem. Według informacji komitetu strajkowego, płace w "Krupińskim" są mniej więcej o 200 zł niższe od średniej w kopalniach JSW. Bednarski uważa jednak, że JSW nie chce przedstawić strajkującym dokładnych wyliczeń, dotyczących różnic płac w obu kopalniach.

Rozszerzenie protestu nastąpiło po fiasku zakończonych w nocy z piątku na sobotę negocjacji, prowadzonych w ramach Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego w Katowicach. Protestujący odrzucili propozycje płacowe JSW. Zdaniem przedstawicieli tej spółki, spełnienie żądań strajkujących oznaczałoby dodatkowy wydatek w wysokości 8,4 tys. zł rocznie, czyli ok. 700 zł miesięcznie na pracownika. Spółki na to nie stać.

Według Bednarskiego, nie ma obecnie realnego zagrożenia pożarowego na dole kopalni. Jak powiedział, potwierdziły to badania, zlecone przez strajkujących niezależnemu ośrodkowi. Na to, że w kopalni narasta zagrożenie pożarowe, zwracały wcześniej uwagę organa nadzoru górniczego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI, PAP

Polecane