w marketingu według Iwa Zaniewskiego

dyrektor kreatywny PZL
15-12-2008, 00:00

Z tym kryzysem to jest takie gadanie, paplanina, szlam wypływający z ekranów telewizorów, stron gazet i głośników radiowych. Każdy chce coś skomentować, każdy chce coś oznajmić, bo dziennikarze pytają.

A tak naprawdę w branży marketingowej mało kto się na tym zna. Jakże zresztą mogłoby być inaczej, skoro nawet ekonomiści nie wiedzą, czy w Polsce jest kryzys, czy go nie ma.

Powiem tak: mimo że pracujemy także dla Kompanii Piwowarskiej, która powiedziała, że się zastanawia nad cięciem bu-

dżetu reklamowego w przyszłym roku, to wciąż mamy w firmie taki sam bałagan, kołomyję i mnóstwo pracy. I nie spodziewamy się, żeby było inaczej.

Nie rozumiem w ogóle tych wszystkich badań — czy raczej ankiet lub jakichś opinii — które dowodzą, że, na przykład, firmy zajmujące się kreacją w internecie albo portale zyskają na kryzysie, a ktoś inny straci. Mnie irytują reklamy w sieci i musiałyby być zupełnie przeformatowane, żebym się nie wkurzał.

A już zapowiedzi, że mogą być w agencjach reklamowych zwolnienia z powodu nadchodzącego kryzysu — to dopiero ciekawostka! Wiem jedno: ludzi nie zwalnia się z powodu nadchodzącego kryzysu, tylko gdy źle pracują albo z powodu złej sytuacji finansowej firmy. Gdyby dziś zarządy zwalniały ludzi w branży, zasłaniając się złą sytuacją na rynku, to byłaby bujda, zwykły pretekst, bo złej sytuacji w marketingu i reklamie po prostu nie ma.

dyrektor kreatywny PZL

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: dyrektor kreatywny PZL

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Media / w marketingu według Iwa Zaniewskiego