W mieście jest brzydko, ale nikt nie poczuwa się do winy

MAZ
opublikowano: 22-10-2007, 00:00

W stolicy wciąż bałagan w reklamie zewnętrznej. Architekci, reklamiarze i samorządowcy winią za to złe prawo.

W stolicy wciąż bałagan w reklamie zewnętrznej. Architekci, reklamiarze i samorządowcy winią za to złe prawo.

Podczas dyskusji zorganizowanej ostatnio przez Stowarzyszenie Architektów Polskich SARP zaprezentowano stanowiska zainteresowanych stron. Sposób prezentacji reklamy zewnętrznej w stolicy od lat drażni jej mieszkańców i media. Firmy zrzeszone w Izbie Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej (IGRZ) nie czują się za to odpowiedzialne. Twierdzą, że winne są małe firmy, które wynajmują na reklamy elewacje budynków, bez zachowania odpowiednich standardów.

— Dążymy do uporządkowania przestrzeni miejskiej i jesteśmy gotowi do ograniczenia liczby nośników, ale by proces był skuteczny, niezbędne są zmiany w prawie i ich konsekwentne egzekwowanie. Wewnętrzne kodeksy i ustalenia branży reklamowej nie wystarczają — uważa Marta Bryła z Cityboard Media.

Krajowa Rada Izby Architektów zaproponowała przepisy, określające zasady funkcjonowania reklam i informacji miejskiej. Nie zostały one uwzględnione w ustawach. Pojawiło się też skrajne stanowisko Jakuba Wacławka, prezesa warszawskiego oddziału SARP: całkowitej likwidacji reklam w mieście.

Lech Kaczoń, prezes IGRZ, zaproponował inwentaryzację reklam i określenie zasad. Wskazał na Miejski System Informacji, który uporządkował chaos w tej dziedzinie.

— Możliwa jest poprawa sytuacji w Warszawie nawet przy obecnym stanie prawnym, pod warunkiem że przepisy będą przestrzegane i konsekwentnie egzekwowane — uważa Michał Stan, prezes Cityboard Media.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MAZ

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu