W obliczu kryzysu mięsnego

Mięso to jeden z naszych głównych towarów eksportowych, jednak konkurencję bijemy na głowę głównie ceną. Eksperci alarmują, że dzisiejsze przewagi wkrótce staną się naszą zmorą

Eksport polskiego mięsa bije rekordy od lat. Jednak z kilku powodów jego sukces na rynkach światowych traktowany jest z przymrużeniem oka. „Puls Biznesu” zaprosił grupę eksperterzy do dyskusji na temat najważniejszych trudności, z którymi zmagają się eksporterów mięsa. W debacie wzięli udział: Monika Tyska, dyrektor Biura Wsparcia Eksportu, Jakub Olipra, ekonomista z departamentu analiz makroekonomicznych w Credit Agricole, Artur Węgłowski, wiceprezes i dyrektor zarządzający firmą Farmio, Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności, oraz Radosław Sroka, dyrektor do spraw handlu krajowego i marketingu w firmie Konspol Holding Sp. z o.o.

W obliczu kryzysu mięsnego

DE
opublikowano: 29-09-2016, 22:00

Mięso to jeden z naszych głównych towarów eksportowych, jednak konkurencję bijemy na głowę głównie ceną. Eksperci alarmują, że dzisiejsze przewagi wkrótce staną się naszą zmorą

Eksport polskiego mięsa bije rekordy od lat. Jednak z kilku powodów jego sukces na rynkach światowych traktowany jest z przymrużeniem oka. „Puls Biznesu” zaprosił grupę eksperterzy do dyskusji na temat najważniejszych trudności, z którymi zmagają się eksporterów mięsa. W debacie wzięli udział: Monika Tyska, dyrektor Biura Wsparcia Eksportu, Jakub Olipra, ekonomista z departamentu analiz makroekonomicznych w Credit Agricole, Artur Węgłowski, wiceprezes i dyrektor zarządzający firmą Farmio, Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności, oraz Radosław Sroka, dyrektor do spraw handlu krajowego i marketingu w firmie Konspol Holding Sp. z o.o.

Polska jakość

Rozmowa przyniosła nieoczekiwane wnioski. Przede wszystkim jakość wysyłanych za granicę produktów nie jest tak wysoka, jak się powszechnie Polakom wydaje. Ambicją producentów było np., aby polski drób stał się towarem eksportowym na miarę wołowiny argentyńskiej. Co z tego wyszło? — Skąd w ogóle bierze się sukces Polaków w eksporcie mięsa? Z niskich kosztów wytworzenia, przede wszystkim zaś z małych kosztów pracy. Na razie daje nam to 10-12 pkt. proc. przewagi nad innymi krajami UE. Warto jednak zadać sobie pytanie, czy jest to czynnik, który może nam zapewnić trwałą przewagę? Odpowiedź brzmi „nie”.

Natomiast jakość, która istotnie zapewnia stałe miejsce na rynkach światowych, jest w przypadku naszych produktów wysyłanych za granicę niezadowalająca. Z rozmów z klientami z Europy Zachodniej wynika, że polski drób nie odpowiada ich gustom i oczekiwaniom konsumenckim — mówił Artur Węgłowski.

Mimo wszystko na półkach wielu zagranicznych sklepów nie brakuje jednak produktów z metką „Made in Poland”. — Nasze wyroby nie byłyby obecne na półkach największych sieci handlowych w Wielkiej Brytanii, Skandynawii, czy też w innych krajach na świecie, gdybyśmy nie osiągnęli poziomu jakości, który by ich zadowalał. To niezwykle istotne, więc żeby w ogóle wejść na tamtejsze rynki, trzeba reprezentować konkretną jakość i umieć ją utrzymać — podkreślał Radosław Sroka.

Przyznał jednak, że w wymienionych krajach Konspol nie widzi dla siebie specjalnej konkurencji z Polski. Co potwierdzałoby tezę, że aby wejść na tamtejsze rynki, trzeba spełnić bardzo restrykcyjne wymagania jakościowe, a niezbyt wielu firmom z Polski się to udaje.

— Pragnę podkreślić, że blisko 80 proc. eksportowanej polskiej żywności trafia do wymagających konsumentów zamieszkujących kraje Unii Europejskiej, takie jak Niemcy, Anglia, Francja, Czechy. Gdyby polskie produkty nie spełniały najwyższych standardów, nie byłoby to możliwe. Niestety na wielu rynkach konkurujemy głównie ceną. A to dlatego, że m.in. widoczny jest brak dopracowanej przemyślanej strategii komercjalizacji, brak świadomości i chęci do współpracy pomiędzy firmami. Natomiast występują elementy konkurencji, które osłabiają pozycję naszych rodzimych producentów żywności. Przedsiębiorcy powinni współdziałać, dywersyfikować rynki zbytu swoich produktów.

Ważne dla nas powinno być również budowanie relacji handlowych poza Unią Europejską. Współpraca powinna być widoczna szczególnie na nowych rynkach, gdzie produkt nie jest znany. Konkurowanie ceną nie będzie możliwe w długim okresie. Należałoby podjąć wysiłek, aby zbudować wspólną polską markę, stworzyć koszyk polskiej żywności z silnymi produktami flagowymi. Konsumentów należy uczyć, przyzwyczajać do polskich produktów, ugruntować ich pozycję, podkreślając ich niezastąpione walory.

Należy zwrócić uwagę na konieczność przestrzegania systemów jakości, tak aby konsument był przekonany przy wyborze produktu o jego jakości, powtarzalności składu i walorach smakowych. Ponadto bardzo ważnym elementem,również wpływającym na cenę, jest bezpośredni obrót towarem, eliminujący pośredników. Konieczne jest nawiązywanie kontaktów z partnerami zagranicznymi i tworzenie własnych kanałów dystrybucji. Sprzedaż przez sieci dystrybucji nie służy budowaniu pozycji produktów. Niezbędne do tego są oczywiście działania promocyjne, prowadzone pod wspólnym hasłem, wskazujące kraj pochodzenia produktów i ich różnorodność — komentowała Monika Tyska.

Produkty przetworzone

W debacie o polskim eksporcie mięsa sporo miejsca zajęła dyskusja, czy uzdrawiające byłoby dla niego przestawienie się na handel produktami przetworzonymi, przy ograniczeniu sprzedaży surowców.

Eksport żywności przetworzonej jest bowiem bardziej rentowny. — Jeżeli spojrzymy na dane Eurostatu, to żywność przetworzona w 2004 r. stanowiła 73 proc. całego polskiego eksportu żywności. Obecnie jest to około 78 proc. Mamy więc łagodny, ale jednak wzrost. Dane te pokazują, że to, co eksportujemy, to w dużej mierze żywność przetworzona. Możemy oczywiście dyskutować, w jakim stopniu jest ona przetworzona, i szukać rozwiązań, które dałyby większą marżę z jej sprzedaży — zaznaczył Jakub Olipra. Konspol Holding od lat eksportuje produkty przetworzone na cały świat.

— To wymagało dużo pracy. Oczywiście przed rozpoczęciem handlu żywnością przetworzoną należy spełnić kilka warunków, przede wszystkim zadbać o jakość, by móc konkurować z firmami zagranicznymi. W grę wchodzi też kwestia produktów innowacyjnych, które nieustannie należy rozwijać. Nasi producenci powinni znać upodobania klientów z różnych krajów, np. Wielkiej Brytanii czy Japonii, i produkować pod ich gusta, stosując przy tym innowacyjne rozwiązania — tutaj potrzebny jest bardzo mocny dział R&D.

Konspol Holding ze swoimi produktami przetworzonymi jest obecny na rynkach europejskich (Skandynawia, Wielka Brytania, Europa Zachodnia), jak i na rynku azjatyckim i osiągnięcie tego zajęło trochę czasu, by dopracować produkty oraz by znaleźć klientów. Ale wysoka jakość plus innowacyjność sprawiły, że się udało — opowiadał Radosław Sroka. Nie udaje się jednak wszystkim. Zresztą, jak zauważył Andrzej Gantner, sprzedaż surowca wcale nie jest mało opłacalna ani uwłaczająca. Nieprzetworzone produkty rolne z Polski mogłyby się doskonale sprzedawać, gdyby pojawił się choć zalążek współpracy w branży.

— Należy konkurować tym, czym da się konkurować, jeśli możemy konkurować surowcem, to niech to będzie surowiec, a jeżeli produktem przetworzonym, to tym lepiej. Fakt, że mamy dodatnie saldo w eksporcie produktami przetworzonymi, nie świadczy o tym, że mamy słabej jakości surowce. Bilans w tym zakresie nie może być do końca taki, jak byśmy chcieli, bo jest potężna rożnica wartości pomiędzy kilogramem np. cebuli a kilogramem np. herbaty. Jednak są przecież kraje, jak np. Holandia, która ma dodatni bilans, zarówno z eksportu surowca, jak i produktów przetworzonych i jest to kraj, który w dodatku może się poszczycić najprężniejszą działalnością eksportową, jeśli chodzi o żywność. Polsce na drodze do osiągnięcia takiego stanu stoi ogromne rozdrobnienie w rolnictwie. Trudno, żeby firmy przetwórcze rozwijały się bez uporządkowania rynku surowców rolnych. Spójrzmy, co zrobili na rynku wieprzowiny np. Niemcy i Duńczycy. O ich sukcesie zdecydowały trzy czynniki: efekt skali, efekt jednolitych partii surowca i jeszcze jeden — odpowiednia strategia prowadzenia handlu zagranicznego — zauważył Andrzej Gantner.

Wojna polsko-polska

Co to znaczy odpowiednia strategia prowadzenia handlu zagranicznego? O dziwo w tej sprawie wszyscy uczestnicy debaty mówili jednym głosem. Po pierwsze należy wyeliminować pośredników w transakcjach prowadzonych w innych krajach.

— W Polsce handel surowcami rolnymi, zarówno międzynarodowy, jak i krajowy, odbywa się przy udziale pośredników, którzy pomniejszają swoimi marżami zarówno dochody rolników, jak i przetwórców. W Niemczech, we Francji czy w Holandii 95 proc. surowca sprzedaje się poprzez spółdzielcze giełdy rolne. Trudno spodziewać się, że w Polsce w ciągu kilku lat uda się skomasować gospodarstwa rolne i zwiększyć wielkotowarową produkcję, szczególnie że polityka kolejnych rządów w tej sprawie jest dokładnie odwrotna. Skoro się nie da stworzyć wielkiej towarowej produkcji rolnej, to można przynajmniej stworzyć warunki do wielkotowarowego obrotu surowcami. Co więcej, żeby ten obrót, a co za tym idzie, i zyski były w rękach rolników, jak to jest w krajach, o których wspomniałem. Jeśli tego nie zrobimy, to w najczarniejszym i najbardziej prawdopodobnym scenariuszu stracimy wszystkie przewagi, które na razie mamy — ostrzegał Andrzej Gantner.

Czarny scenariusz zakłada jeszcze jedno — że stereotypy okażą się prawdą i Polak z Polakiem nigdy się nie dogada. — Nie wierzę w to, że w Polsce jest możliwe dogadanie się i współpraca całej branży. Przedsiębiorcy są bardzo nieufni, współdziałanie to marzenie, zupełnie nierealne. Prędzej pojedyncze firmy, które rozumieją rynek, zaryzykują, zainwestują w innowacje, będą starały się zrozumieć potrzeby odbiorców i się do nich dopasowywać. Nie każdego na to stać, z finansowego i mentalnego punktu widzenia, by całą firmę nakierować na takie działania. Ale wierzę, że to się przydarzy pojedynczym przedsiębiorcom, a nie całej zrzeszonej branży — mówił Artur Węgłowski.

Są i bardziej optymistyczne scenariusze wydarzeń. Na ich poparcie można przywołać przykłady, gdy producenci owoców potrafili się zjednoczyć i wspólnie szukać ratunku w sytuacji kryzysowej. Taka akcja, jak „Jedz jabłka na złość Putinowi”, wspólne szukanie nowych rynków zbytu, to były przykłady chwilowej, ale jednak współpracy przedsiębiorców. — Liczę na chęć współpracy między przedsiębiorcami. Wierzę, że dojdziemy do takiego punktu, że wszyscy przedstawiciele branż będą ze sobą rozmawiać, żeby uniknąć eliminacji z rynku europejskiego i światowego. Współpraca i wymiana doświadczeń wpłynie korzystnie zarówno na rozwój sektora rolno-spożywczego, jak również poprawi wizerunek polskich produktów.Byłabym za tym, by eksportować jak najwięcej produktów przetworzonych, gdyż tworzy to m.in. miejsca pracy oraz pozwala budować silną markę kraju za granicą. Branża rolno-spożywcza to ogromny potencjał — mówiła Monika Tyska.

Nowe ścieżki

Polski rynek mięsa to nie tylko stare kłopoty związane z tym, że w obliczu kryzysu Polacy chętnie się jednoczą, ale na co dzień nie umieją się ze sobą dogadać. To także nowe ścieżki, na które wkraczamy z wieloma obawami. Pierwszą z nich jest handel żywnością bez GMO. Wielki popłoch w naszej, jak się okazało, konserwatywnej branży wywołało pojawienie się produktów tego typu firmy Farmio. — Wraz z pojawieniem się na rynku produktów pochodzących ze zwierząt, które nie były karmione paszą z GMO, dajemy konsumentowi wybór. Za wartość dodaną takiego produktu trzeba zapłacić więcej, około 30 proc. Jest grupa klientów, którzy godzą się na taką cenę. I my dajemy im wybór. Ta grupa rośnie, bo trendy prozdrowotne są bardzo silne na całym świecie. Jesteśmy więc zadowoleni z wprowadzenia tych produktów, bo to przynosi efekty. Jednak branża zareagowała na to bardzo nerwowo, najpewniej obawiając się nowego konkurenta. Na szczęście próby zdyskredytowania tego produktu spaliły na panewce, bo ostatecznie to klient decyduje, co utrzyma się na rynku, a co nie. To jest element strategii wychodze-

RECEPTY NA EKSPORT:

Bez eksportu nie istnieje gospodarka żadnego kraju, a bez eksportu mięsa z pewnością nie będzie istniała polska gospodarka. Eksperci biorący udział w debacie „Pulsu Biznesu” przedstawili wiele pomysłów na to, jak pomóc Polakom sprzedającym mięso za granicą.

[FOT. WM]

nia ze zgubnej tradycji konkurowania ceną na rzecz konkurowania wartością dodaną produktu. Najważniejsza jest marka, za którą stoi powtarzalna jakość. To jest trwała przewaga firmy — mówił Artur Węgłowski. Trendy prozdrowotne, ekologiczny sposób życia — to wszystko elementy dyskusji światopoglądowych. W świecie wolności słowa i wolności wyboru klient powinien mieć prawo decydować, czy kupić tańsze mięso z GMO czy droższe bez GMO. — Wybór między produktami z GMO lub bez to jest tak naprawdę wybór między tym, w jaki sposób chcemy żyć, jak postrzegamy nasze miejsce w środowisku i jak chcemy na nie wpływać. Świadomy konsument powinien dokonywać wyborów, które służą zrównoważonemu wykorzystywaniu zasobów i jak najmniej szkodzących przyrodzie. Dokonując wyboru między produktami, poniekąd realizuje wizje swojego stylu życia. Ten trend na rynku żywności jest coraz bardziej widoczny i stwarza nowe możliwości dla producentów. Ważne jednak, aby jego decyzje oparte były na rzetelnej wiedzy. Ważne, żeby konkurujący ze sobą producenci nie wprowadzali konsumentów w błąd, nie straszyli ich i nie negowali innych produktów, gdyż taka strategia jest wątpliwa etycznie oraz prawnie i niszczy wizerunek całej branży — mówił Andrzej Gantner. Drugim niezwykle kontrowersyjnym tematem dla branży mięsnej w Polsce jest ubój rytualny. Zdaniem wielu — ogromna szansa na prowadzenie opłacalnego biznesu, bez obaw o zbyt dużą konkurencję. — Rynek żywności halal, w tym uboju rytualnego, jest ogromny, a ma jeszcze większy potencjał, jeśli weźmie się pod uwagę tendencje demograficzne oraz relatywnie szybki wzrost siły nabywczej konsumentów w krajach o znaczącym udziale wyznawców islamu w populacji. W dłuższej perspektywie jest więc o co grać. Ale znowu wiele zależy od stabilności prawa w Polsce, które musi gwarantować, że firmy, które zainwestują w ten rynek, za jakiś czas nie doczekają się kolejnego wyroku Trybunału Konstytucyjnego, zakazującego uboju rytualnego — stwierdził Jakub Olipra. To przede wszystkim szansa dla małych przedsiębiorstw, które zupełnie przestawią swoją produkcję na ubój rytualny. — To jest ścisła specjalizacja, obwarowana wieloma warunkami, ze względu na rentowność nie powinno się prowadzić normalnej produkcji mięsa, w miejscu, gdzie ma się odbywać ubój rytualny. To szansa dla małych zakładów, które mogą się w tym wyspecjalizować i nie muszą konkurować z całą rzeszą firm na rynku głównym — podkreślił Artur Węgłowski.

To trzeba zrobić

Warunki powodzenia polskich wyrobów mięsnych na rynkach zagranicznych

1. Nakłonienie przedstawicieli branży do współpracy w celu promowania polskiego mięsa i przetworów na rynkach zagranicznych. 2. Opracowanie spójnej strategii promocji polskich wyrobów mięsnych za granicą. 3. Zwiększenie udziału produktów wysoko przetworzonych, a zmniejszenie udziału surowców w polskim eksporcie. 4. Zwiększenie udziału produktów innowacyjnych w eksporcie branży mięsnej. 5. Szukanie rynków zbytu poza Unią Europejską.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DE

Polecane