Czytasz dzięki

W Polsce co dzień umiera 1100 osób

opublikowano: 16-04-2020, 22:00

Złowieszczy tytuł poraża, ale ta trudna do przyjęcia prawda — uśredniona i zaokrąglona do setek — to wynik zwyczajnego podzielenia corocznej liczby ponad 400 tys. zgonów (w 2019 r. było ich 410 tys., urodzeń tylko 375 tys.) przez 365 czy 366 dni.

Tytułowe memento mogłoby zostać na stałe wkopiowane w czarnym pasku na dole telewizyjnych ekranów, czołówkach portali oraz okładkach tabloidów. Brutalnym przypomnieniem faktów podejmuję próbę zracjonalizowania podejścia do epidemii koronawirusa. Od pierwszego zgonu, stwierdzonego u nas 12 marca, zmarło z tej przyczyny nieco ponad 300 osób, średnio na dobę wychodzi mniej więcej 10, czyli poniżej 1 proc. codziennych zejść śmiertelnych w Polsce. Jeszcze mniejszy jest odsetek zapadających na COVID-19 w odniesieniu do wszystkich cierpiących na najróżniejsze choroby realnie zagrażające życiu.

Spacer w parze możliwy jest rodzinnie, status np. stałych związków nieformalnych pozostaje niedookreślony.
Zobacz więcej

Spacer w parze możliwy jest rodzinnie, status np. stałych związków nieformalnych pozostaje niedookreślony. Fot. AdobeStock

Jasne, że SARS-CoV-2 jest zdradziecki z powodu nieświadomego roznoszenia go przez osoby bez objawów. Ale nieporównanie szybciej od epidemii w rozumieniu medycznym rozprzestrzenia się — oczywiście nie tylko w Polsce — wirus paraliżu funkcjonowania państwa, życia rodzinnego i społecznego oraz działalności gospodarczej. Koszty spowolnienia szacowane są już na 7-8 mld zł dziennie, a na horyzoncie stoi nieuchronna recesja. Nikt nie podejmie się policzenia kosztów pandemii społecznej. Według obecnych danych liczbowych zapadnięcie na COVID-19 to dla 99,98 proc. Polaków wciąż — pod warunkiem zachowywania elementarnej ostrożności — tylko telewizyjna abstrakcja. Następstwa gospodarcze, finansowe, rodzinne i generalnie życiowe biją natomiast coraz mocniej w miliony zdesperowanych ludzi. Dlatego władcy kraju muszą zbalansować naturalne sprzeczności decyzyjne. Dotychczas nastąpiło silne przegięcie w kierunku restrykcji, często całkiem zbędnych, i co najważniejsze — bez wprowadzania konstytucyjnego stanu klęski żywiołowej. Według tzw. dobrej zmiany prawdziwie obywatelska postawa Polaka opiera się na dwóch filarach: siedzeniu w domowym zamknięciu oraz wyjściu na chwilę 17 maja (termin 10 maja już przepadł) w celu wrzucenia koperty z kartką wyborczą, z krzyżykiem patriotycznie postawionym w oczywistej kratce, do skrzynki opróżnianej przez służby ministra z rządzącej partii.

b960cf00-66b9-11ea-bc55-0242ac130003
Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Rządowe zapowiedzi tzw. odmrożenia gospodarki są na razie bardzo mgliste. Brak tak oczekiwanych przez przedsiębiorców i generalnie przez społeczeństwo konkretów tłumaczony jest niemożnością przewidzenia agresywności niewidzialnego przeciwnika. Częściowo to prawda, ale konieczna jest zmiana taktyki walki z SARS- -CoV-2. Trudno traktować jako ulgę np. zniesienie zakazu wstępu do państwowego lasu, który przecież i tak jest — w odniesieniu do osób wchodzących indywidualnie, zachowujących rygory odległości od innych — bezprawny. Ustawowo wykluczono na stałe wstęp np. w rejony leśnych upraw czy do ostoi zwierząt, nadleśniczowie zaś mogą wprowadzać zakazy okresowe z trzech przyczyn: zniszczenia jakiegoś obszaru, zagrożenia pożarowego (i oczywiście pożaru) oraz wykonywania jakichś prac. Ustawa wyraźnie adresuje takie ograniczenia do konkretnych terenów, ogólnikowe rozciąganie mocy rozporządzenia epidemicznego na wszystkie lasy państwowe nie ma żadnej mocy, co potwierdzi każdy sąd. Wśród masy ograniczeń naszego normalnego życia przykład leśny to oczywiście pikuś, ale jakże reprezentatywny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane