W Polsce zyski także szyje się na miarę

KAJ
09-01-2012, 00:00

Krawcy, czy to z Neapolu, czy z Warszawy, mają ręce pełne roboty. Polacy z grubszym portfelem znudzili się ubraniami z sieciówek.

Podczas gdy sieciowe sklepy z ubraniami od kilku lat walczą z wahaniami rynku, pracownie oferujące szycie na miarę cieszą się z hossy. Polacy z grubszym portfelem niekoniecznie muszą mieć przy tym garnitur od Bossa, skoro te same materiały i kroje można zamówić u indywidualnych krawców kilkadziesiąt procent taniej.

W ostatnich 5 latach w samej tylko Warszawie podwoje otworzyłokilkanaście salonów mody made to measure dla mężczyzn. Balthazar, szyjący w Neapolu, po roku działalności miał 1,9 mln zł przychodu. Planuje wydać kilkaset tysięcy złotych na nowe inwestycje, głównie na otwarcie butiku. Właścicielami i założycielami spółki są m.in. Wojciech Bieńkowski, prezes giełdowej Arterii, i Andrzej Knigawka, szef zespołu analityków w ING.

— Mieliśmy już ponad 250 klientów, z czego ci najwierniejsi zamówili ubrania za około 100 tys. zł — przekonuje Magdalena Lidak-Bieńkowska, prezes Balthazara. Jeśli butik wypali, to po kapitał na rozwój Balthazar może sięgnąć na NewConnect.

Jak uzyskuje się klientów przy sprzedaży ekskluzywnych ubrań na miarę? Pracownie krawieckie z ambicjami robią podchody pod kluby sportowe dla zamożnych, kluby biznesowe czy korporacje prawnicze. Maciej Puciata, właściciel Van Thorn, szyjący garnitury w niemieckich pracowniach, zainwestował w trójwymiarowy skaner sylwetki.

— Kosztował kilkadziesiąt tysięcy euro, więc na zwrot inwestycji muszę jeszcze poczekać. W zeszłym roku mieliśmy ponad stu klientów, ale słaby złoty i trąbienie o kryzysie nam nie pomaga. Od kiedy Grecja stała się gorącym tematem, średnia wartość jednego zamówienia spadła o 20 proc. — zaznacza Maciej Puciata.

Zdaniem Macieja Zaremby, którego przodkowie założyli w Warszawie zakład krawiecki w 1894 r., klasyczne krawiectwo w najdroższym wydaniu nie odczuwa kryzysu.

— Jesteśmy najstarszą i najdroższą firmą w branży, jednak przez ostatnie dwa lata liczba zamówień wzrosła dwukrotnie. Po kryzysie z lat 90., gdy Polacy zachłysnęli się gotowymi ubraniami w sieciówkach, już nie ma śladu. Rozwijamy sprzedaż internetową, sprzedajemy coraz więcej dodatków — tłumaczy Maciej Zaremba, właściciel Pracowni Krawieckiej Zaremba.

I choć Zaremba nie identyfikuje swojego biznesu z młodą konkurencją szyjącą za granicą, to przyznaje, że grono potencjalnych klientów jest wspólne, ale również rosnące. Jerzy Turbasa, mistrz krawiectwa, którego ojciec założył pracownię słynną nie tylko w Krakowie, uważa, że moda męska szyta na miarę najlepsze lata ma przed sobą.

— Niedawno jako szczyt luksusu w „Financial Times” przedstawiono nie jacht czy wielki dom, ale ręcznie dzierganą dziurkę na guzik. Dlatego nie należy się spodziewać końca wysypu krawców w większych i mniejszych miastach w Polsce, tak jak dzieje się na Zachodzie — przekonuje Jerzy Turbasa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAJ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / W Polsce zyski także szyje się na miarę