W Ponarze możliwe kolejne aresztowania

Marcin Goralewski
31-01-2003, 00:00

Wiele wskazuje na to, że krakowska prokuratura nie skończyła aresztowań związanych z aferą w wadowickim Ponarze. Zarzuty pozostają te same — działanie na szkodę spółki przez wyprowadzanie pieniędzy i wyłudzenie kredytu.

Nowy zarząd Ponaru, wadowickiego producenta hydrauliki siłowej, zamierza wystąpić z powództwem cywilnym przeciwko byłym członkom władz firmy. Wcześniej prokuratura zarzuciła byłemu prezesowi i wiceprezesowi spółki działanie na szkodę firmy. Od trzech miesięcy znajdują się oni w areszcie.

— Areszt został przedłużony o kolejne trzy miesiące — mówi Mirosława Kalinowska-Zajdak, rzecznik krakowskiej prokuratury.

Byłym szefom Ponaru zarzuca się wyprowadzenie z kasy firmy około 700 tys. zł. Pieniądze prawdopodobnie zostały przelane na konto byłego prezesa. Bardziej jednak Ponar ucierpiał na innej decyzji odwołanych szefów spółki. Poręczyli oni bowiem majątkiem spółki kredyt wysokości 3,1 mln zł żonie Piotra G., głównego akcjonariusza. Wbrew jego zapowiedziom, kredyt nie został spłacony i Millennium Bank (dawny BIG BG) rozpoczął windykację należności.

— Na razie bank pozbawił nas 628 tys. zł. W sprawie reszty kredytu trwają negocjacje — mówi Jerzy Fimowicz, prezes Ponaru.

Piotr G. również znalazł się w kręgu zainteresowań prokuratury.

— Zarzucamy jemu i jego żonie wyłudzenie kredytu z Ponaru. Wkrótce sąd powinien rozpatrzyć nasze odwołanie w sprawie tymczasowego zatrzymania Piotra G. — wyjaśnia rzecznik prokuratury.

Żona Piotra G. będzie odpowiadać z wolnej stopy. Nie ma prawa wyjazdu za granicę.

— Pracujemy nad aktem oskarżenia zarówno w sprawie byłych prezesów Ponaru, jak i akcjonariuszy. Nie wykluczamy dalszych aresztowań. Sprawa jest rozwojowa — dodaje Mirosława Kalinowska-Zajdak.

Jeszcze pół roku temu Ponar był spółką, o której nikt nie pamiętał. Burza w niej rozpoczęła się wtedy, kiedy NFI Zachodni zdecydował się sprzedać akcje spółki grupie prywatnych osób. Wcześniej jednak za zgodą NFI zmieniono zarząd, który współpracował z przyszłymi akcjonariuszami firmy, a teraz znajduje się w areszcie.

Przez nie wyjaśnione jeszcze do końca decyzje poprzedniego zarządu spółka może stracić grubo ponad 3,5 mln zł. Tymczasem już w 2001 r. straciła 62 tys. przy 25,5 mln zł przychodów.

— Pracujemy normalnie. Musimy poprawić ściągalność należności. Pieniądze, które straciliśmy, były naszymi oszczędnościami. Ich utrata nie spowoduje więc naszej upadłości — mówi Jerzy Fimowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Goralewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / W Ponarze możliwe kolejne aresztowania