W poszukiwaniu idealnego konta dla firmy

Mateusz Wilczyński
opublikowano: 31-05-2010, 00:00

Banki jak ognia wystrzegają się możliwości porównania ich ofert dla firm. Jedne konstruują oferty pakietowe, drugie oferują kontakt z doradcą, który złoży indywidualną propozycję, jeszcze inne kuszą promocyjnym produktem, który wymaga założenia konta.

W porównaniu z menedżerem stojącym przed wyborem konta firmowego, poszukiwacz konta osobistego jest niemal w idealnym położeniu. Oferty banków dla osób fizycznych są czytelne, produkty podobne, zmiennych jest jak na lekarstwo. Godzina poszukiwań w internecie z kartką, długopisem i kalkulatorem wystarczy, by dobrać najtańsze i najkorzystniejsze rozwiązanie. Ponadto leniwi mogą skorzystać z masy porównywarek i gotowych rankingów. Zupełnie inna jest sytuacja przedsiębiorcy wybierającego konto.

Trudny wybór

Banki za wszelką cenę chcą uniknąć możliwości bezpośredniego porównania ich ofert. Skutecznie tworzą nieprzystające do siebie oferty. Taka postawa wymaga od przedsiębiorcy całkiem innego podejścia.

— Trzeba zacząć od wynotowania, czego dokładnie oczekuje się od banku — mówi Agata Szymborska-Sutton, analityk z biura księgowego Tax Care.

Najmniejszym, często jednoosobowym firmom nieraz wystarczy najprostsze konto firmowe. Tutaj często pojawia się także dylemat — czy zgodnie z przyzwyczajeniem zarządzać swoimi finansami, kontaktując się osobiście z przedstawicielami banku w oddziale, czy wybrać znacznie niższe koszty obsługi przez internet. Według szacunków banku Pekao jeszcze 5 lat temu 9 na 10 przedsiębiorców chodziło do banku, by załatwiać sprawy. Teraz proporcja ta jest odwrotna.

— Dla zdecydowanych na przychodzenie do placówki, ważnym czynnikiem będzie więc odległość z miejsca pracy do oddziału. Tylko w ten sposób będą mogli ograniczyć stratę czasu i pieniędzy na dojazd — mówi Filip Mazurek, kierujący zespołem zarządzania produktami w Banku Millennium.

Eksperci wskazują jednak, że obecnie tego typu oferty są najdroższe. Przedsiębiorca, wybierając internet, otwiera sobie znacznie większe pole manewru.

— Największy nacisk należy położyć na koszty obsługi konta, a przede wszystkim na cenę za jego prowadzenie, przelewy i wpłaty — zaznacza Agata Szymborska-Sutton.

Najkorzystniejsze konto można wybrać poprzez wyliczenie średniej liczby przelewów w miesiącu i zsumowaniu ich kosztu.

— Firmy rozliczające się cyklicznie z tymi samymi kontrahentami powinny też wziąć pod uwagę to, czy nie warto założyć konta w tym samym banku co główni kontrahenci. Wewnątrzbankowe transfery są zwykle za darmo, a ponadto pieniądze księgowane są na kontach w czasie rzeczywistym — tłumaczy Piotr Pazdan, dyrektor ds. rozwoju w Pekao SA.

Nie kryje, że takie rozwiązanie ma też atuty w przypadku firm, które mają bardzo dużo przelewów z różnymi kontrahentami.

— Wybierając duży bank, zyskuje się większą szansę, że partner będzie miał w nim konto — zaznacza Piotr Pazdan.

Zależnie od wielkości

Większe firmy o obrotach do 10 mln zł, a także przedsiębiorstwa z dłuższym stażem na rynku mogą potrzebować bardziej rozbudowanych produktów bankowych — w tym dostępu do ofert inwestycyjnych, rachunków oszczędnościowych lub walutowych.

— Większość banków oferuje specjalne pakiety dla przedsiębiorców, tworzone zarówno z myślą o mikrofirmach, jak i o dużym biznesie. Im bogatszy i bardziej wyrafinowany pakiet, tym droższe jego miesięczne utrzymanie, dochodzące do prawie 100 zł — zwraca uwagę Agata Szymborska-Sutton.

Także w tym segmencie pierwszym krokiem przy wyborze oferty powinno być zdefiniowanie potrzeb. Tutaj jednak banki różnicują swoje podejście. Duzi gracze proponują wspomniane pakiety, a także szerokie zaplecze w postaci centrów leasingowych oraz faktoringowych.

— W przypadku firm handlujących detalicznie szalę może przeważyć np. to, że bank jest operatorem terminali płatniczych — mówi Piotr Pazdan.

Mniejsze banki lub nowi gracze na rynku chcą zdobyć klientów osobistym podejściem do każdego z nich. Wychodzą z założenia, że ich więksi konkurenci z racji skali muszą wprowadzać sztywne ramy.

— Dla dużych instytucji finansowych klient jest częścią statystyki, jest zamykany w ramach progów, których przekroczenie może dla przedsiębiorcy oznaczać odmowę udzielenia kredytu, jaki dostałby, pozostając w niższej kategorii — twierdzi Loukas Notopoulos z Polbanku.

Dlatego według niego przedsiębiorca w tym segmencie powinien przede wszystkim zwrócić uwagę na dostępność w ofercie banku kontaktu z doradcą.

— Taka osoba pozwala przedsiębiorcy zapoznawać się na bieżąco z tym, co może w danej chwili uzyskać od banku, zaś instytucja finansowa ma możliwość znacznie lepszego poznania ryzyka, np. w przypadku pożyczania pieniędzy — mówi Loukas Notopoulos.

Dodaje również, że w przypadku firm nie do końca sprawdzają się systemy scoringowe, ponieważ żaden system nie jest w stanie ocenić realnego ryzyka lepiej niż wprawny doradca.

To znowu pozwala bankom na pożyczanie pieniędzy dobrze rokującym firmom, które w systemie punktowym nie zakwalifikowałyby się na określoną kwotę pożyczki. Prezentowane przez Loukasa Notopoulosa podejście wynika z badań, jakie przeprowadził jego bank, a które wskazują, że 98 proc. przedsiębiorstw w Polsce nie przekracza 10 mln obrotu, 80 proc. z nich mieści się pomiędzy 3 a 4 mln zł obrotu. A to oznacza, że prezes najczęściej jest właścicielem i jego życie jest w 100 proc. podporządkowane temu, co się dzieje z firmą.

— Takie osoby szczególnie potrzebują partnerów, a nie bezdusznych systemów — konkluduje Loukas Notopoulos.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mateusz Wilczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu