W powietrzu czuć inwestycyjny boom

Jacek Kowalczyk
13-04-2011, 00:00

W 2011 r. Polska będzie jednym z najmocniej inwestujących krajów w Unii Europejskiej.

Po dwóch latach odchudzania firmy w końcu stawiają na rozwój

W 2011 r. Polska będzie jednym z najmocniej inwestujących krajów w Unii Europejskiej.

Jest szansa, że inwestycje w firmach wreszcie ruszą. Skłonność polskich przedsiębiorców do zwiększania nakładów na rozwój jest najwyższa od trzech lat — wynika z badania firmy Markit dla KPMG. Wskaźnik inwestycji (odsetek firm planujących zwiększenie nakładów pomniejszony o odsetek firm planujących zmniejszenie) wzrósł w najnowszej edycji badania do 27,1 pkt z 11,7 w październiku.

Koniec zapaści

— To efekt poprawy sytuacji w polskim sektorze produkcyjnym i stabilizacji u naszych głównych partnerów handlowych, głównie w Niemczech. Firmy czują się pewnie, spodziewają się wzrostu popytu i nie boją się przeznaczać pieniądze na inwestycje — tłumaczy Leszek Wroński, partner w KPMG.

Optymizm polskich przedsiębiorców jeszcze lepiej wygląda na tle innych krajów Unii Europejskiej. W najnowszym badaniu KPMG wśród jedenastu krajów tylko Holandia miała wyższy wskaźnik inwestycji niż Polska (30,1 pkt). Średni wynik dla całego badania wyniósł tylko 18,1 pkt. Na przeciwnym do Holandii i Polski biegunie jest pogrążona w kryzysie Grecja — więcej firm planuje tam obcięcie inwestycji niż ich zwiększenie (wskaźnik wynosi -13,6 pkt).

— W przeciwieństwie do innych krajów Polska przeszła przez kryzys wyjątkowo łagodnie, dlatego szybciej się z niego otrząsnęła — mówi Leszek Wroński.

Rok boomu

Od wybuchu kryzysu polskie inwestycje są w recesji. W 2009 i 2010 r. dynamika nakładów spadała — łącznie wydatki firm na inwestycje skurczyły się nominalnie o 3,1 proc. Jeśli uwzględnić inflację, w ubiegłym roku przedsiębiorstwa przeznaczyły na rozwój o około 10 proc. mniej niż w 2008 r. Tę zapaść na szczęście mamy już za sobą.

— W 2011 r. inwestycje wzrosną o 7,7 proc. W firmach ożywienie zobaczymy zwłaszcza w drugim półroczu. W ostatnim czasie znacznie wzrosło wykorzystanie mocy wytwórczych, w dużej części firm doszło już do maksimum. Jeśli nie zaczną inwestować, mogą nie być w stanie realizować napływających zamówień — tłumaczy Grzegorz Ogonek, ekonomista ING Banku Śląskiego.

Inni ekonomiści rynkowi też mają optymistyczne prognozy. BZ WBK spodziewa się w 2011 r. wzrostu o 11 proc., Bank BPH obstawia 9,2 proc., a Bank Pekao — 9,7 proc. To dobrze wróży gospodarce, bo inwestycje to jedna z kategorii najmocniej napędzających PKB.

— Przed nami czas silnego ożywienia w inwestycjach. Roczna dynamika może sięgać w niektórych kwartałach nawet 15 proc. Co ważne, w przyszłym roku inwestycje będą rosły jeszcze szybciej niż w bieżącym, nakłady pójdą w górę o 12 proc. — mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.

Według prognoz Komisji Europejskiej, inwestycje w Polsce wzrosną o 8,4 proc. Tylko na Litwie i w Estonii ekonomiści z Brukseli spodziewają się wyższej dynamiki (odpowiednio 13 i 12,8 proc.) W obu krajach w ostatnich dwóch latach spadki były jednak tak duże, że prognozowane przez KE odbicie nie pozwoli nawet na dojście do nominalnego poziomu sprzed kryzysu. W Portugalii, Grecji, Irlandii i Hiszpanii inwestycje mają nadal się kurczyć.

9,3%

O tyle realnie (po uwzględnieniu inflacji) spadły w latach 2009-10 nakłady inwestycyjne w Polsce. Ekonomiści prognozują, że ten spadek uda się odrobić w bieżącym roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / W powietrzu czuć inwestycyjny boom