W radzie Polic mogą polecieć głowy

Anna Bytniewska
opublikowano: 31-05-2010, 00:00

Wojna między zarządem a związkami rozgorzała na dobre. Rykoszetem oberwie rada nadzorcza.

Związki żądają zmian we władzach spółki

Wojna między zarządem a związkami rozgorzała na dobre. Rykoszetem oberwie rada nadzorcza.

Giełdowi inwestorzy z radością powitali wieści o zaakceptowaniu przez Brukselę pomocy publicznej dla Polic. Na otwarciu sesji kurs wzrósł o aż 14,6 proc., do 6,12 zł. Z biegiem czasu entuzjazm inwestorów wyparowywał. Nic dziwnego. W powietrzu wisi pojedynek między związkami a zarządem, w której w roli arbitra będzie musiał wystąpić skarb państwa.

Idą na wojnę

Podczas ubiegłotygodniowego posiedzenia Komisji Trójstronnej Związki Zakładów Chemicznych Police dały do zrozumienia, że łatwo się nie poddadzą w sprawie wypowiedzenia zbiorowego układu pracy. I zakomunikowały to Adamowi Leszkiewiczowi, wiceministrowi skarbu.

— Poinformowaliśmy ministra, że będziemy się domagać anulowania wypowiedzenia układu zbiorowego. Minister zapytał zarząd, czy jest taka możliwość. Usłyszał, że zarząd jest temu przeciwny — opowiada Waldemar Badełek, przewodniczący Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego w Policach.

Podkreśla, że mimo to związek podejmie kroki, by wypowiedzenie układu zostało anulowane.

— Zarząd idzie z nami na wojnę. Niedawno prezesi spółek zależnych poinformowali związki, że także wypowiadają układy zbiorowe w spółkach — dodaje Waldemar Badełek.

Skarb deklaruje, że władze mają jego poparcie.

— Ceny produktów spółki spadły o 50 proc. Trzeba m.in. ograniczyć koszty, żeby zacząć wychodzić z trudnej sytuacji. Wypowiedzenie układu zbiorowego jest jednym z ważnych elementów programu restrukturyzacji zakładów. Dlatego popieram taką decyzję zarządu. W nowej propozycji układu należy ograniczyć kosztochłonne pozycje — podkreśla Adam Leszkiewicz.

Słowa i decyzje

Wygląda na to, że wiceminister wcale nie jest nieugięty. Związkowcy Polic próbują też usunąć z rady nadzorczej spółki te osoby (m. in. Zygmunta Kwiatkowskiego), które chciały głębokiej restrukturyzacji zakładów.

— Rozmawialiśmy o działaniach tych osób z wiceministrem Leszkiewiczem — twierdzi Waldemar Badełek.

Skarb zaprzecza, że jest pod presją związków.

— Związki zawodowe nie decydują o tym, kto będzie reprezentował skarb państwa w radzie nadzorczej Polic — mówi Adam Leszkiewicz.

I zaraz dodaje.

— Tydzień temu poprosiłem pana Kwiatkowskiego o złożenie rezygnacji w związku z jego medialnymi wypowiedziami, których nie mogłem zaakceptować. Nie ma to jednak nic wspólnego z stanowiskiem związków, które poznałem dopiero podczas posiedzenia Komisji Trójstronnej — zapewnia Adam Leszkiewicz.

Czarny scenariusz

Sytuacja Polic jest nie do pozazdroszczenia. Pod koniec czerwca Policom kończą się linie kredytowe w Pekao i PKO BP o wartości 160 mln zł. Zarząd zapowiadał, że będzie zabiegał o ich przedłużenie. 30 czerwca mija też termin spłaty zadłużenia, jakie Police mają wobec Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (134 mln zł). Wypowiedzenie układu zbiorowego ma być początkiem głębokiej restrukturyzacji spółki, której jako podstawowego warunku dalszej współpracy wymagają od Polic banki i PGNiG. Ale nie tylko. Wymaga tego też Komisja Europejska, która wyraziła zgodę na udzielenie 150 mln zł pomocy przez Agencję Rozwoju Przemysłu.

— 28 firm w Polsce, które otrzymały taką pomoc, w końcu upadły. Wiceminister Leszkiewicz i zarząd już poinformowali nas, że komisja wymaga ograniczenia zdolności produkcyjnych Polic — snuje czarny scenariusz Waldemar Badelek

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu