W Sosnowcu rośnie mięsny potentat

  • Wiktor Szczepaniak
26-03-2012, 00:00

Zakłady Mięsne Silesia mają apetyt na trzecie miejsce w branży. Wracają do planów giełdowych

Stworzone na bazie upadłych zakładów Duda Bis z Sosnowca Zakłady Mięsne Silesia rosną jak na drożdżach, a ich wyniki finansowe na tle branży prezentują się bardzo okazale. Firma snuje więc ambitne plany.

Pierwsza liga

— W 2011 r. udało się nam uzyskać prawie 400 mln zł przychodów ze sprzedaży i ponad 14 mln zł zysku netto, co daje około 3,5-procentową rentowność netto. Tymczasem średnia rentowność w branży mięsnej sięga obecnie 1 proc. Celem naszej firmy jest zwiększenie rentowności do 4-4,5 proc. Aby zwiększyć sprzedaż i zyski, cały czas inwestujemy w rozwój produkcji oraz asortymentu. W tym roku wydamy na nowe urządzenia i technologie kilkanaście milionów złotych. W planach na przyszłość mamy jednak dużo większe inwestycje, które chcemy finansować z emisji akcji — mówi Krzysztof Woźnica, prezes Zakładów Mięsnych Silesia z Sosnowca.

Spółka wraca więc do realizacji zapowiadanych już w 2010 r. planów giełdowych, do czego z pewnością zdopingował ją ruch śląskiego konkurenta z Pszczyny Henryka Kani. Przypomnijmy, że jego mięsny biznes lada dzień wkroczy na warszawską giełdę, dzięki przejęciu notowanej od dawna spółki IZNS Iława, która właśnie zmienia nazwę na Zakłady Mięsne Henryk Kania.

— Przygotowujemy się do debiutu giełdowego, który może nastąpić pod koniec 2012 r. lub w 2013 r., w zależności od koniunktury rynkowej. Mamy nadzieję, że zastrzyk kapitału i efektywny model biznesu pozwolą nam stać się numerem trzy na rynku przetwórstwa mięsnego w Polsce, po grupach Animex i Sokołów — mówi Krzysztof Woźnica.

Osiągnięcie tego celu nie będzie jednak łatwe. Także Henryk Kania zapowiadał niedawno, że chce w ciągu 3-4 lat zbudować grupę przetwórstwa mięsnego, której roczne przychody przekroczą miliard złotych, dzięki czemu awansuje do ścisłej branżowej czołówki.

— Pretendentów do walki o trzecie miejsce w branży przetwórstwa mięsnego jest w Polsce wielu. Mogą się do niej włączyć także JBB, Łmeat Łuków, Tarczyński albo MAT — mówi znawca branży pragnący zachować anonimowość.

Uśpiony potencjał

Silesia ma jednak w tym wyścigu wyjątkowo duże szanse.

— Nasz zakład w Sosnowcu, którego łączna zadaszona powierzchnia wynosi 8,5 ha, jest największym tego typu obiektem w kraju. Prowadzimy w nim rozbiór mięsa i jego przetwórstwo [bez uboju — red.]. Jego całkowity dobowy potencjał wytwórczy szacujemy na 500 ton przetworów mięsnych, a także 500 ton mięsa, co dałoby rocznie wartość sprzedaży na poziomie 2 mld zł. Na razie wykorzystujemy tylko część tego potencjału — mówi Krzysztof Woźnica. Model biznesowy Silesii podoba się analitykom.

— Produkcja wędlin i innych przetworów mięsnych pozwala na osiąganie dużo wyższych marż niż działalność ubojowa, zwłaszcza przy obecnych wysokich cenach żywca. Taki model biznesowy jest bardziej odporny na wahania cen surowca i lepiej chroni rentowność niż w przypadku zakładów ubojowych. Jeśli Silesia utrzyma dobre wyniki, nie powinna mieć problemu ze znalezieniem chętnych na akcje — ocenia Adam Kaptur, analityk Millennium DM.

Kto za tym stoi

Akcjonariuszami Zakładów Mięsnych Silesia są: żona prezesa — Ewa Woźnica (pakiet kontrolny), Jarosław Suchan (wiceprezes firmy), Aleksander Stuglik, a także dwa fundusze inwestycyjne — BBI Capital (kontrolowany przez Supernova IDM Fund) oraz Delingate Holding. Wcześniej zakłady działały jako spółka PPHU Duda-Bis i należały do rodziny Mariana Dudy. Zmiany, które dokonały się na przestrzeni ostatnich trzech lat, to skutek upadłości Dudy-Bis w 2009 r. i zrealizowanego przez Krzysztofa Woźnicę układu likwidacyjnego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / W Sosnowcu rośnie mięsny potentat