W tygrysim klubie widać rękę mistrza ringu

Julia Kafka
opublikowano: 06-11-2000, 00:00

W tygrysim klubie widać rękę mistrza ringu

Lokal firmowany pseudonimem boksera Dariusza Michalczewskiego, od wejścia kojarzy się z ringiem. Nie tylko liny, którymi zastąpiono poręcze przy schodach, ale cały wystrój restauracji przypomina o jej patronie. Kontakt ze specjałami kuchni na szczęście nie jest tak bolesny jak pięściarski pojedynek.

Na dobrą sprawę Tiger Club można zwiedzać jak muzeum. Fani Michalczewskiego znajdą tu nie tylko mnóstwo zdjęć, motocykl Harley Davidson, ale także wiszącą na ścianach garderobę sportową mistrza — rękawice, płaszcze, spodenki, a nawet ręczniki. Po obejrzeniu kolekcji można zasiąść do stołu w jednej z kilku sal i podpisać z kelnerem kontrakt na pięć rund i nokaut.

Pierwsze i drugie starcie rozpoczęłam spokojnie — od przekąsek. Bez obaw polecam carpaccio wołowe z parmezanem, kaparami i oliwkami. Bakłażanowi zapiekanemu w serze mozzarella też nie mogę nic zarzucić.

Przejście do zup odbyło się prawie niepostrzeżenie. Cebulowa okazała się całkiem niezła, a maślakową można potraktować jako dobry sos grzybowy.

W rundzie czwartej to ja prawie znokautowałam kucharza. Jego spaghetti z boczkiem i jajkiem w sosie śmietanowym lepiej pominąć milczeniem. Za to piąte starcie — danie główne — znów należało do niego. Polędwica wieprzowa z grilla była wyśmienita, podobnie jak sola w sosie szafranowym. Faszerowana pierś kurczaka wyglądała wprawdzie kosmicznie, smakiem jednak bardzo szybko ściągnęła mnie na ziemię.

Na koniec zostałam, zgodnie z programem, znokautowana. Cios padł z najmniej oczekiwanej strony. Kawałek sernika polany czekoladą powalił mnie na deski. Brak mi słów na opisanie jego doskonałego smaku, a muszę przyznać, że niełatwo mnie zaskoczyć.

Wizyta u Tigera nie pozostawia trwałych urazów na ciele i psychice odwiedzającego, chyba że nie lubi głośnej muzyki z MTV. Kuchnia jest przyzwoita, a obsługa dyskretna i uczynna, jak przystało na charakter lokalu — ubrana w tygrysie skóry. Na szczęście, tylko nadrukowane na materiale.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Julia Kafka

Polecane