W tym tygodniu złoty raczej nie będzie stabilny

Marek Nienałtowski, Krzysztof Rup
11-05-2004, 00:00

W poniedziałek notowania naszej waluty spadły. W związku z deprecjacją kursu EUR/USD cena dolara wzrosła o ponad 5 groszy, do 4,0355. Cena euro wzrosła neiznacznie, do 4,7735 zł. Odchylenie złotego od dawnego parytetu sięgnęło poziomu 3,65 proc. po słabej jego stronie.

Spadek wartości złotego nadal wynika z napięcia panującego na krajowej scenie politycznej. Inwestorzy z niepokojem oczekują na wszystkie informacje dotyczące tego, co ma się wydarzyć 14 maja. Wtedy premier wygłosi swoje exposé, a następnie odbędzie się głosowane nad wotum zaufania dla nowego rządu. Zdaniem większości analityków, obecnie szanse na pozytywny jego wynik dla Marka Belki i ministrów są niezbyt duże.

Drugim czynnikiem, który wpłynął na osłabienie naszej waluty, był silny, po opublikowanych w piątek dobrych danych makro z USA, wzrost oczekiwań na szybkie podwyższenie poziomu stóp procentowych w USA. Na fali tego czynnika traciły waluty gospodarek wschodzących. O godzinie 15.40 dolar wyceniany był na 4,0285 zł, a euro na 4,7635 zł (odchylenie +3,47 proc.).

Na rynku złotego jest nerwowo i zanosi się na to, że taka mało przyjemna atmosfera będzie się utrzymywała na nim przynajmniej do najbliższego piątku. Przy takim napięciu wydaje się, że wartość naszej waluty będzie wahała się nawet do 4 proc. odchylenia od dawnego parytetu po słabej stronie.

Amerykańska waluta dobrze rozpoczęła nowy tydzień. Na fali reakcji inwestorów na publikację piątkowych danych z amerykańskiego rynku pracy dolar umocnił się w stosunku do wspólnej waluty, a kurs EUR/USD spadł do poziomu 1,1811, najniższego od 29 kwietnia. Inwestorzy wierzą, że amerykańska Rezerwa Federalna (Fed) szybko zdecyduje się na podwyżkę stóp procentowych. Część inwestorów spodziewa się nawet podwyżki stóp o 100 pkt bazowych do końca roku.

Po południu notowania euro wahały się w przedziale 1,1815-1,1850 USD. W związku z brakiem publikacji istotnych danych makroekonomicznych uwaga inwestorów skupiona była na wystąpieniu prezesa Europejskiego Banku Centralnego (ECB) Jeana Claude Tricheta na temat światowych prognoz gospodarczych. Trichet powiedział, że wraz z grupą szefów najważniejszych banków centralnych na świecie, nie dostrzega zagrożenia dla ożywienia globalnej gospodarki mimo rosnących cen ropy, niestabilności politycznej w Iraku, nieustającego zagrożenia atakami terrorystycznymi oraz rosnącymi stopami procentowymi. Dodał jednocześnie, że podczas spotkania nie dyskutowano nad kwestiami walutowymi. O godzinie 15.40 euro wyceniano na 1,1825 USD.

Zdaniem wielu uczestników rynku ,amerykańska waluta na fali spekulacji o rychłej podwyżce kosztów pieniądza przez Fed ma jeszcze potencjał do dalszych wzrostów. Wydaje się jednak, że rynek jest w stanie przyjąć dalsze spadki w okolice 1,1750, jednak potem powinna nastąpić realizacja zysków i odbicie notowań.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Nienałtowski, Krzysztof Rup

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / W tym tygodniu złoty raczej nie będzie stabilny